Z serdecznym podziękowaniem dla Jotki!!!

Dodano 5 października 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Nie umiem pisać tak pięknie jak nasza Pani od Biblioteki czyli skromnymi słowami nazwijmy ja dalej Jotką jak sama się przedstawia. Wpis, który napisała na temat mojego bloga skłonił mnie do napisania tego właśnie wpisu w podziękowaniu za jej ciężką pracę i wielki talent,

 

 Sama postanowiłam cos wykombinować,

aby Pięknie Jotce podziękować.

Jednak nie umiem tak pięknie naskrobać,

choć muszę coś wykombinować.

 

 

Wiersze to nie moja codzienność

i przyprawiają mnie o senność.

Rymowanki to nie moja bajka,

ale może za tą dostanę choć jednego lajka.

 

 
Dziękuję Ci Jotko z całego serducha

jak bije mocno, wie ten kto go słucha.

Z samego rana pełna radości

zaczęłam czytać blogowe nowości.

 

Tak wpadłam na tę piękną notkę

o którą oskarżyć można tylko Jotkę.

Tak pięknie to napisała,

że aż licznik mi rozbujała.

 

 

Więc nic innego mi nie pozostało

jak podziękować jak tylko się dało.

Wiec jak umiałam tak naskrobałam

a co napisałam to napisałam

 

 

Nie wiem jak mi wyszło to skrobanie, bo nie umiem pisać wierszy, jednak mam nadzieje że choć odrobinkę udał mi się wyrazić swoje podziękowanie za reklamę mojego bloga i ocenę mojej skromnej osoby.
Dziękuję bardzo!!!

 

Otagowane:  

Pozwoliłam sobie skopiować bez pytania….

Dodano 4 października 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Tak jak zawarte w tytule pozwolę sobie dzisiaj na skopiowanie wpisu Pani od biblioteki, bo ujęła moje serce swoim wpisem na mój temat, wiem moi czytelnicy mnie znają więc dla nich to nie nowość, ale mimo wszystko, wklejam i czuję się zaszczycona takim wyroznieniem i z całego serca dziękuje, a jednocześnie zapraszam na blog: http://paniodbiblioteki.blogspot.com gdyz nie tylko na mój temat tak pieknie pisze, ale również i o innych blogerach, których warto poznać.

 

Rozmowy z Marią

Korzeniami moja sąsiadka, pochodzi z Torunia, ja mam blisko i studiowałam w Toruniu, mam nadzieję, że nie zdradzam żadnej tajemnicy… I chociaż pewnie wielu z Was Marii nie trzeba przedstawiać, pozwólcie, że zamieszczę moje trzy grosze o Jej blogu, bo jeśli ktoś nie zna, to może się skusi…na smutek i szczęście :-)

Smutek i Szczęście…

Imienia nie zdradzi nikomu
pod nickiem śpiewnym ukryta,
życie bogato przeżyte -
za serce bloggerów chwyta.

Gdyś ciekaw, co niesie życie
w szczęśliwe i smutne dni -
u Marii Alejandry
wszystko prawdziwie brzmi.

I chociaż zasmakowała
barw życia jak w tęczy palecie,
pogodnie i zawsze śmiało
opowie o swoim świecie.

Los rzucił Ją daleko
z Polski w hiszpańskie strony,
by radość, nadzieję dawać
wszystkim ciepła spragnionym.

Co chwilę nowy temat
znajdzie, na blog swój wrzuci,
pogadać lubi z każdym,
z Marią przestaniesz się smucić.

Otagowane:  

Gril i spotkanie po latach…..

Dodano 21 września 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Zorganizowanie grilla, czy to coś trudnego? No zapewne nie, jednak wszystko zależy od ekipy. Tak więc gdy spędzałam wakacje w Polsce w pewne słoneczne popołudnie z moją najukochańszą przyjaciółką postanowiłyśmy zorganizować grilla, oczywiście u niej w domu gdyż ma na to odpowiednie warunki, piękny ogród, ogromny stół osłonięty od słońca, jak to się mówi, żyć i nie umierać. Zaczęły się przygotowania, a więc pierwsze kto będzie? I tak oprócz mnie i mojej przyjaciółki będzie jej mąż, ma być druga moja najlepsza psiapsiółka i jeden z naszych wspólnych kolegów z podstawówki z żoną. umówiliśmy się mniej więcej na godzinę 16.00 jednak dom do którego jechałam jest kilka kilometrów poza miastem więc z Torunia zabieram moją druga przyjaciółkę i jeden z moich chłopaków zawozi nas na imprezę. Przyjechałyśmy kilka minut po 16tej, nasz wspólny kolega z podstawówki i jego żona już byli na miejscu. On jak on nie zmienił się za bardzo, wesoły jak zawsze, a jego żona no cóż jakaś dziwna, nie mogła się doczekać kiedy będzie ten grill (bo ona nic nie jadła), no ludzie jeśli umawiamy się popołudniu więc chyba należałoby coś zjeść z rana, a nie czekac cały dzień i poganiać właściciela, ale cóż różni są ludzie. W domu nie mogła wysiedzieć , bo dym z papierosów jej przeszkadza, ale nikt jej nie trzyma w domu, wszystko na zewnątrz już gotowe, więc zrobiła sobie drinka i wyszła na zewnątrz, zanim moja psiapsiółka przygotowała surówkę, abyśmy wyszli na dwór zdązyła wrócić i zrobić sobie kolejnego, a z tego c się dowiedziałyśmy od drugiej naszej przyjaciółki to siedziała na dworze i płakała, bo niby coś ją rozbolało, zjadła suchą bułkę z surówką bo była strasznie głodna, mięso na grillu dopiero się robiło, nikomu innemu to nie przeszkadzało tylko jej. W końcu wszyscy usiedliśmy przy stole, gospodarz domu serwował same smakołyki, była super atmosfera wśród nas przyjaciół jednak żona naszego kolegi chyba udawała bo marudziła, że chce wracać do domu itp Dyskutowaliśmy na różne tematy, było wesoło, gdy zrobiło się szaro nasz kolega z żoną pożegnali się i zapraszali nas na niedzielę do siebie, umówiliśmy się na telefon. My pozostali bawiliśmy się do białego rana, dyskutując i wspominając stare czasy. W niedzielę musiałam rano wyjechać gdyż dzieci postanowiły zabrać mnie nad jezioro. Więc pojechałam. Nasz kolega całą niedzielę nie zadzwonił, aby ponowić zaproszenie na basen, który ma w ogródku, ale nikt nie żałował iż się nie odezwał po tym co stało się w poniedziałek. Otóż nasz kolega przyjechał do właścicieli domu niby z towarzyską wizytą i pada pytanie: To jak się rozliczamy za tego grilla? Ja wydałem 40zł. (na jakieś 15 szaszłyków z czego zjedzonych zostało 6, reszte zabrali do domu i jakąś surówkę, którą jedli tylko oni i pewnie też na butelkę wódki grejfrutowej która piła tylko jego żona) Na to zbulwersowany pytaniem właściciel domu odpowiada, a ja wydałem 60zł na same mięso, a było tego sporo, bo karkówka, boczek, kiełbasa, kaszanka nie licząc surówki, dodatków typu musztarda, itp i alkohole, więc niby jak mamy się rozliczać, z resztą towarzystwa było uzgodnione że się składamy a Pan domu kupuje tylko oni chcieli sami coś przygotować więc to już ich sprawa. Niby normalnie wyszedł od nich z domu, moja psiapsiólka wręczyła mu jeszcze niedopitą wódkę żony i sok który pozostał, obiecał że zadzwoni ale niestety jakoś później już się nie odzywał. Na całe szczęście nie pojechaliśmy do niego do domu bo po takim numerze jaki wywinęli sami nie wiemy czego moglibyśmy się spodziewać. Ja jestem w stanie zrozumieć, że żona naszego kolegi (którego w sumie nie widzieliśmy XX lat) mogła czuć się obco w naszym towarzystwie, ale chyba zawsze można dostosować się do grupy, przecież grupa nie będzie dostosowywać się do jednej osoby. Co o tym wszystkim myślicie? Ja samą imprezkę wspominam bardzo miło, a cały incydent z rozliczeniem, my zamieniliśmy w śmiech w końcu nie musimy widywać się z ludźmi którym nie odpowiada nasze towarzystwo.

Otagowane:  

Wspomnienia ze ślubu i wesela mojego pierwszego syna.

Dodano 28 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Tym wpisem chciałabym się z Wami podzielić moimi refleksjami ze ślubu i wesela mojego syna. Fakt miało ono miejsce prawie dwa lata temu, ale piękne wspomnienia pozostały. Niestety niewiele mogłam pomóc młodym w przygotowaniach, ale matka panny młodej stanęła na wysokości zadania, a również młodzi pokazali że są już dorośli. Ja z moim partnerem dotarliśmy do Polski dopiero 2 dni przed terminem więc wszystko już było dopięte na ostatni guzik. W dniu ślubu pojechaliśmy do domu panny młodej, gdzie szybciutko rozpoczęły się przygotowania, moja przyszła synowa zadbała o wszystko, fryzjer dla mam i panie które w ekspresowym tempie robiąc profesjonalny makijaż zrobiły z nas inne kobiety. Młodzi się również przygotowywali, a kamerzysta kręcił się po domu przygotowując dokument z całej imprezy. Błogosławieństwo młodych, oczywiście najpierw rodzice panny młodej, później młodego, no i tu zaskoczenie, zaszczyt i nie wiem nawet jak to nazwać mój syn prosi mojego partnera, aby wystąpił w roli jego ojca, bo nie ważne kto spłodził, ważne jest kto wychował, a jego biologiczny ojciec nie został zaproszony. Poszło gładko i powoli zaczynają się schodzić goście, młodzi przyjmują ich z uśmiechem już coraz bliżej do ceremonii w kościele. Nadszedł czas, jedziemy do kościoła, mój synek czeka przed ołtarzem na  przyszłą małżonkę, która do ołtarza poprowadzi ojciec, a przed nimi mój wówczas 6 letni syn (a chrześniak panny młodej) trzymający w raczkach poduszeczkę z obrączkami. Pięknie to wszystko wyglądało jak i cała uroczystość w kościele, no i oczywiście później zbieranie monet przed kościołem, mnóstwo prezentów i życzeń cudownego życia. Gdy się to wszystko skończyło ruszamy na salę balową, jak to na wsi bywa nie obyło się bez kilku bram przygotowanych przez wieśniaków, aby tylko wpadła jakaś flaszeczka, a również i dzieci miały zabawę bo młodzi przygotowali dla nich czekolady. Dotarliśmy na salę, oczywiście toast, tłuczone kieliszki i obiadek. Mój wzrok przykuły siedzenia przygotowane dla pary młodej i dekoracja stołu w tym miejscu wszystko w 3 kolorach: biały, żółty, niebieski, są to barwy obecnego KS Toruń, toruńskich aniołów czyli naszych wspaniałych żużlowców. Po odśpiewaniu kilka razy standardowego „sto lat” młodzi rozpoczynają swój pierwszy taniec i tutaj totalne zaskoczenie dla wszystkich, nikt nie spodziewał się takiego popisu, pierwsza melodia zwyczajna melodyczna i zwykły taniec, już niby skończyli i tu nagle rozbrzmiewa na środku sali dźwięk telefonu komórkowego, młody odbiera i mówi: „Halo?” w odpowiedzi z głośników na sali wydobywa się odpowiedź: „Kopyta Ci walą” i za moment dźwięki muzyki: „Rudy się żeni”, ( gdzie młody razem ze swoją nowo poślubioną żonką pokazywali jak są szczęśliwi)„Kocham Cię o kochanie moje”,(tutaj młoda wyciągnęła z kieszeni portfel z marynarki młodego i przeglądała zawartość),następnie słowa „a Ty całuj mnie, ja Ci to wszystko dam”, kolejny fragment to „on zimny, on zimny, ona gorąca” ( gdzie ona się do niego tuli, a on ucieka), po tym popisie młody wjeżdża na salę samochodem zabawką przy dźwiękach słów „będę brał Cię, w aucie”, no i standardowo nie mogło zabraknąć słów „Facet to świnia”, gdy już poleciały słowa tej znanej wszystkim melodii zabrzmiały słowa” żono moja, serce moje jak ja umrę wszystko Twoje” (tutaj oczywiście młody przekazywał małżonce różnego typu papiery), później odtańczyli w rytmie Gangnam Style”,i 2 innych nagrań ale szczerze nie znam ich tytułów, następnie poleciały słowa „Daj mi tę noc” i „Nie bądź taki szybki Bil”(chyba nie muszę tłumaczyć zachowania na parkiecie), kolejny fragment to „Ja jestem maczo” i „Gdzie Ci mężczyźni” na te dźwięki z głośników padają słowa Bogusława Lindy „Nie chce mi się z Tobą gadać” na co Panna młoda reaguje natychmiastowa i z wałkiem w ręce w rytmie muzyki Benny Hila goni męża wokół sali, gdy tak sobie ciut pobiegali słyszymy słowa z „Sexmisji” „Kobieta mnie bije” i „poddaję się, dajcie mi wszyscy święty spokój i w rytmie piosenki „Chłopaki nie płaczą” zakończyli pierwszy taniec i rozpoczęło się weselisko trwające do białego rana. Przepiękny prezent młodzi przygotowali dla rodziców podczas tzw.”oczepin”, cudowne bukiety w barwach ich ulubionej drużyny żużlowej, czyli biały, żółty i niebieski i taniec w rytmie muzyki „Cudownych rodziców mam” (Oczywiście w roli ojca cały czas występował mój partner). Zabawa była super jak to na weselach bywa i nic nie zakłóciło spokoju weselników.

To byłoby na tyle starałam się opisać ten pierwszy taniec jak najlepiej umiałam tym, którzy nie znają niektórych tekstów mogę powiedzieć, że wszystko można znaleźć na  https://www.youtube.com/

 

Otagowane:  

LBA kolejna nominacja, zapraszam do zabawy!

Dodano 28 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

LiebsterAward-2

No i super! Druga nominacja do LBA w ciągu tygodnia, oczywiście z miła chęcią odpowiem na pytania, a co za tym idzie wezmę udział w zabawie. Jest mi bardzo miło za to uhonorowanie i bardzo dziękuję
http://zagubiona29.blog.pl
. Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Więc tym bardziej mnie cieszy, że ktoś docenia moją pracę i starania.

Podstawowe zasady zabawy to: Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Pytania od Flowers28:

1. Co napędza Cię do pisania?

Jak zapewne zauważyliście to w moim przypadku to codzienność i nadmiar czasu wolnego, ale również chęć podzielenia się z innymi swoimi przeżyciami.

2. Gdzie chcesz być za 10 lat?

Szczerze, dobrze mi tu gdzie jestem i nie mam zamiaru zmieniać miejsca zamieszkania.

3. Szklanka do połowy pełna czy do połowy pusta?

No raczej do połowy pełna, a od połowy pusta.

4. Czy podoba Ci się polska pod kątem krajobrazu?

Oj bardzo! Polska to piękny kraj z pięknym krajobrazem.

5. Czy facet to świnia Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw..

Biorąc pod uwagę wszystkie aspekty to przydatne „zwierzątko” i czasem można sobie bez niego poradzić, jednak są momenty gdzie bez niego ani rusz!

6. Jesteś szczęśliwa w tym momencie?

Tak jestem szczęśliwa!

7. Jest coś co byś zmieniła w swoim życiu?

Chciałabym mieć moje dzieci bliżej.

8. Ulubione danie?

Moje ulubione danie to golonka po bawarsku z pieczonymi ziemniaczkami.

9. Film na którym się poryczałaś ze śmiechu ?

Oj, kilka ich było choć dawno, dawno jeszcze w kinie na serii „Żandarma”

10. Masz dystans do samej siebie?

Gdybym go nie miała pewnie już dawno bym „popłynęła”

11. Pierwsza myśl po przebudzeniu?

Nie chce mi się wstawać!

 

No wiec teraz kolej na moje pytania do Was moi mili, choć nie będzie to łatwe gdyż już w poprzedniej nominacji miałam z tym problem, jednak coś wymyślę.

1.      Czy sprawia Ci przyjemność pisanie bloga?

2.      Jak spędziliście tegoroczne wakacje?

3.      Jaki sport jest dla Was najbardziej interesujący?

4.      Jaki kanał TV najbardziej lubicie oglądać?

5.      Jak oceniacie facebook?

6.      Kogo lub co zabralibyście na bezludną wyspę?

7.      Piwo, wino czy mocniejsze trunki?

8.      Czy gdybyście mogli przeżyć życie od nowa coś byście zmienili?

9.      Czy waszym zdaniem pomoc państwa dla Polaków jest wystarczająca?

10.  Co byście zmienili będąc na miejscu prezydenta RP?

11.  Czy wyobrażacie sobie życie bez własnych dzieci?

 

No troszkę musiałam się wysilić, aby wymyślić te pytania, ale są, a teraz do kogo je kieruję, czyli moje nominacje.

1.     
https://kasinyswiat.blogspot.com

2.     
https://blaskicodziennosci.wordpress.com

3.     
https://jagatoja.blogspot.com

4.     
http://sama-mama.blog.onet.pl

5.     
http://zzyciawziete2.blogujacy.pl

6.     
http://boja.blog.pl

7.     
http://itakotojestemtu.blog.pl

8.     
http://ooszukanaprzezzycie.blog.pl

9.     
http://jestemnajsilniejsza.blog.pl

10. 
http://wrzosy.blog.pl

11. 
http://annakobieta.blog.onet.pl

 

Oczywiście jak wszyscy zapewne wiecie udział w zabawie nie jest obowiązkowy, ale mile widziany. Zapraszam więc do wspólnej zabawy.

Otagowane:  

# Get Well Darcy # 43 Darcy jesteśmy z Tobą!

Dodano 27 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Dzisiaj raczej nie na wesoło chciałam ten temat ruszyć już wcześniej, ale tak jakoś zeszło, nie wiem ilu z moich czytelników jest fanami czarnego sportu, ale wiem że wszyscy jesteście ludźmi, dobrymi ludźmi i wierzę że będziecie z nami w tym bardzo trudnym momencie dla tego sportu. Na poczatek przedstawię Wam obraz pewnego młodego i bardzo utalentowanego sportowca, nie będą to moje słowa lecz cytaty najtrafniej opisujące tego chłopaka.

Darcy Ward

635728143095280241

„To geniusz, wysłannik niebios. Urodził się, aby ścigać się na motocyklach. To także wspaniały człowiek”

O umiejętnościach…

 

Darcy Ward jest geniuszem. Urodził się po to, aby ścigać się na motocyklu. Wielu zawodników, którzy spędzili lata w szkółkach pod okiem świetnych trenerów, nie potrafi zrobić naparstka tego, co potrafi Australijczyk. On ma wielką lekkość w jeździe, w pojmowaniu aspektów mechaniki. Ma tchnienie Boga, coś jak Ayrton Senna. Kiedy Warda podpatrują wielcy mistrzowie, którzy mają więcej tytułów niż on, nie są w stanie pojąć, jak on balansuje ciałem, jak się ustawia, jak puszcza sprzęgło. Wszystko jest spoza tej galaktyki. Nie można tego objąć umysłem.

O charakterze…

 

To człowiek o gołębim sercu, który nawet w trudnych chwilach – a przecież był zawieszony na 10 miesięcy – potrafił znaleźć jasny odcień życia. Kiedy ktoś mu mówił, że we Wrocławiu zginął Lee Richardson, to on szukał sensu tej śmierci. To człowiek, który ma niespożyte siły, odporność, energię, jest skory do żartów. To gość, który wciąż chce coś robić. Kiedy mówiliśmy mu, żeby posiedział spokojnie w hotelu i zrobił barbecue odpowiedział, że może to zrobić, ale jeżdżąc na deskorolce! To jest twórczy umysł; tym obarczeni są ludzie o niewyobrażalnej dla nas, śmiertelników, skali talentu. Darcy w każdej sytuacji potrafił dostrzec coś niezwykłego.

 

O mistrzostwach świata juniorów…

 

Dwa mistrzostwa świata, które Darcy zdobył, jakby przed chwilą wstał od stołu zjadłszy kromkę chleba z masłem, pokazują skalę jego talentu.

 

O żużlu…

 

Speedway to sport ekstremalny, który niemal 100 lat temu wymyślili Australijczycy… A żużlowcy kochają żużel ponad życie. Ward to wysłannik niebios, ale jak to z nimi bywa są także naznaczeni, podatni, wrażliwi na kaprysy losu. Przesuwają też granicę, jak Marco Simoncelli, który zginął na torze MotoGP pod kołami motocyklu swojego przyjaciela Valentino Rossiego. Sporty ekstremalne udowadniają, że nie ma żartów – takiemu Travisowi Pastranie kręgosłup oderwał się od miednicy! Geniusze pokazują nam jednak rozwój dyscypliny. Ktoś, kto ma dar od Boga i umiejętności nabyte w drodze rozwoju, jest postacią epokową, taką jak Darcy Ward.

 

A teraz może wyjaśnie dlaczego przedstawiłam jego sylwetkę, również słowani innych bo chcąc pisać swoimi słowami i tak musiałabym wszystko powtórzyć.



Darcy Ward doznał urazu kręgosłupa wskutek wypadku, do którego doszło w niedzielnym meczu PGE Ekstraligi pomiędzy SPAR Falubazem Zielona Góra a MRGARDEN GKM Grudziądz. Australijczyk jest przytomny i samodzielnie oddycha.

Niewykluczone, że już w środę Ward zostanie przetransportowany ze szpitala w Zielonej Górze do Wielkiej Brytanii. – Współpracujemy z firmami ubezpieczeniowymi z Australii, aby sprowadzić Darcy’ego jak najszybciej do Wielkiej Brytanii. Darcy jest już po operacji nadgarstka i miejmy nadzieję, że będziemy mogli go przetransportować. Jego stan jest stabilny i pozwala na to – powiedział Mark Lemon, menedżer reprezentacji Australii.

Lemon nie ukrywa, że w Wielkiej Brytanii Ward mógłby liczyć na wsparcie najbliższych. – Chcemy tylko, by był blisko domu. To pomaga, jeśli jesteś w anglojęzycznym kraju. Wiemy, że polskie szpitale są dobre, ale chcemy go z powrotem w Wielkiej Brytanii, aby przebywał w znajomym otoczeniu. Jeśli będzie miał wsparcie bliskich, to wszystko będzie łatwiejsze - dodał menedżer australijskiej reprezentacji.

Lemon nawiązał również współpracę z fundacją „Wings for Life”, która mieści się w Salzburgu. Niewykluczone, że pomoże ona w leczeniu Warda. – Pracujemy z nimi od poniedziałkowego poranka. Byli bardzo pomocni od początku i mają dużą wiedzę w kwestii medycyny. Staraliśmy się znaleźć jakąś pomoc i tak trafiliśmy do nich. Oni pomagają sportowcom z czołówki i są na bieżąco z wszelkimi badaniami i technikami, jeśli chodzi o urazy kręgosłupa – poinformował Lemon.

Nie mogę zebrać myśli, pracować, funkcjonować. Wciąż nie dociera do mnie to co stało się z Darcym Wardem. Jednak nie tylko ja tak silnie to przeżywam. Czytam i wiem, jak bardzo ta tragedia przeniknęła i poruszyła ludzi. Tysiące ciepłych i otwartych serc pełnych wrażliwości, człowieczeństwa, przyzwoitości. Tego, czego w momencie wypadku Darcy’ego zabrakło grupie psycholi, którzy krzycząc obraźliwe słowa pod adresem zawodnika pokazali swój upadek moralny, prymitywizm i brak godności. Ważne, że odwrócił się od nich cały stadion, odwrócili się wszyscy!!!
Darcy jesteśmy przy tobie zjednoczeni bez podziału na kibiców z Zielonej Góry, Torunia czy Leszna. Jest z tobą cała sportowa Polska, cały sportowy świat. Jest z tobą ciepła i szczera energia przekazywana przez młodych i starych, kibiców i zwykłych ludzi, którzy z szacunku do Ciebie wyrażają swój ból, dowody wsparcia okazują przez internet, media czy przychodząc na poniedziałkowe spontaniczne spotkanie pod oknami szpitala, w którym przebywasz.
To ciężkie chwile dla całego środowiska, ale przede wszystkim dla samego żużlowca. Wspaniałego człowieka i niesamowitego talentu. Młodego chłopaka, który za sportową ambicję i chęć bycia najlepszym zapłacił bardzo wysoką cenę.
Jesteś jednym z nas, cząstką każdego sportowca, kibica i zwykłego człowieka. Nie zostawimy cię tak samo, jak ty nie zostawiłeś nas do końca ostatniego biegu. Jesteśmy i będziemy z tobą zawsze.
Głęboko wierzę w to, że medycyna tak bardzo poszła do przodu, że to co niedawno było niemożliwe (przeszczep twarzy czy serca) dziś będzie do zrobienia. Wierzę, że takim ludziom jak Darcy będzie można pomóc.

Otagowane:  

Moje wakacje w telegraficznym skrócie…

Dodano 25 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Siedzę i myślę, co by tu napisać i nic mi nie przychodzi do głowy, nawet nie wiem jaki temat miałabym ruszyć. Może coś o moim pobycie w Polsce, ale czy był aż tak ciekawy aby pisać, sama nie wiem. Wyruszyłam do Polski 09.072015 roku wychodząc z domu o 10tej rano, samolot do Gdańska mieliśmy o 12,35 więc gdy dotarlismy na lotnisko mozna było sie odprawić, a kolejka była ogromna, a oczywiście mój synuś nie mógł się już doczekać lotu, jednak sprawnie to poszło i idziemy do samolotu, przed nami 5  i pół godziny lotu, czyli totalnej nudy. Moje dziecko niecierpliwie czekało na lądowanie a czas sie dłużył, ale jakoś wytrzymał szczęśliwie wylądowalismy w Gdańsku o 19.05 czasu polskiego, a autobus do Torunia dopiero o 23.15 więc spokojnie komunikacją miejską docieramy na dworzec autobusowy, pogoda byle jaka z nieba siąpi deszcz, a my musimy czekać. Jakoś wytrzymał ten mój synuś choć nie obyło się bez ciagłego marudzenia, a długo jeszcze? W autobusie zasnął od razu więc podróż do Torunia przebiegła wyjątkowo szybko, na dworcu czekała już moja synowa i do domu, szybko jednak położylismy się spać i od następnego dnia już z dziećmi i wnusią rozpoczęły się moje wakacje w Polsce. Warto było przemęczyć się cały dzień aby zobaczyć i uściskać dzieci i moją maleńką ukochaną wnusie, na szczęście nie boi się nikogo więc szybciutko przyzwyczaiła się do obecności babci i nowego wujka w domu. Niestety pierwsze dni pobytu nie dopisały pogodą i więcej czasu spedziliśmy w domu lub na odwiedzaniu rodziny i znajomych. Jak zapewne wszyscy wiecie dość szybko dotarły do Polski upały, a wtedy to juz nawet spacerek z dzieckiem do południa nie był możliwy, tak źle i tak nie dobrze, jednak gdy tylko się dało korzystaliśmy z uroków słońca nad jeziorem, bądź na działeczce w cieniu. Czas zleciał tak szybko, że nawet się nie obejrzeliśmy a czas było wracać do domu, kilka wypadów nad jezioro, kilka wizyt u przyjaciół, odwiedziny dzieciaków i mojego taty, wszystko w jakimś normalnym tonie bez żadnych rewelacji. Synek kilkakrotnie próbował wyjść na podwórko jednak za każdym razem szybko wracał, bo nikogo nie ma, no cóz wszyscy na wakacjach, jednak udało mu się zaliczyć kilka treningów hokeja starszego brata, ślizgawkę na lodowisku, nawet latem się dało pojeździć na łyżwach, ale najlepszą zabawą były odwiedziny u mojej najlepszej przyjaciółki, tam miał kolegę i super zabawę, a ja potrafiłam siedzieć do białego rana i wspominać stare czasy i prowadzić dyskusję na temat obecnych. Super były wypady nad jeziorko podczas pieknej pogody, gdzie wszyscy byli zadowoleni. Oczywiście nie obyło się też bez wizyty na toruńskiej „Motoarenie” stadionie żużlowym i meczu mojej ukochanej druzyny, w jednym z postów opisałam jak to nas burza przywitała na meczu, ale mimo wszystko było super. Ogólne wrażenie w pobytu w Polsce, było super i żal było wracać, zostawiać dzieci i wnuczkę, ale cóż tak to już jest, że wszystko się kiedyś kończy i trzeba było wracać do domu, oczywiście pełne walizy zakupów, w wiekszości artykuły spożywcze, gdyż tutaj nie ma wielu rzeczy, które bardzo lubimy. Tak więc 2 walizy po 20 kg do tego dwie mniejsze o wadze około 10kg moja torebka, laptop i tylko ja i mój 8 letni synek, któremu każda torba ciązyła, na dworzec PKP odwoził mnie mój 21 letni syn, synowa i wnusia i moja super synowa wpadła na pomysł, że może jednak mój syn wsiądzie z nami do pociągu i pomoze mamie dotrzeć na lotnisko przecież te bagaże tyle ważą, no więc chciał czy nie chciał musiał sobie zafundować wycieczkę do Poznania, bo tym razem stamtąd startowaliśmy, oj gdyby nie to moje kochane dziecko to faktycznie bym się zadźwigała z tym wszystkim, bidulek pociąg powrotny miał dopiero około 20tej czyli do domu dotarł około 23 a ja dotarłam na Teneryfę o 22.45 tutejszego czasu (23.45 polskiego) więc tylko godzinę prędzej był w domu niż jak, a przecież on nie opuścił Polski, no ba ale tak to już jest. Gdybym wiedziała, że zechce ze mną jechać pojechalibysmy samochodem i byłoby szybciej, ale cóz wyszło jak wyszło. Na szczęscie wszyscy dotarliśmy do siebie cali i zdrowi, oczywiście najbardziej z naszego przylotu cieszył się mój mały synuś i oczywiście jego tata, czekał już na nas na lotnisku, a z lotniska rzut beretem, bo zaledwie 15km i w domu. Ot tak przebiegły w skrócie moje wakacje w Polsce, może jeszcze opiszę jakieś poszczególne wydarzenia jak mi się cos w głowie ułozy, na dzisiaj już chyba dość. Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!

Otagowane:  

Egzamin zdany perfekcyjnie!!!

Dodano 12 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

W ramach wyjaśnienia jedną z rzeczy, które zmobilizowały mnie do przyjazdu do Polski był egzamin mojego najmłodszego synka. Otóz rok temu postanowiłam zapisać go do Polskiej Szkoły Internetowej, aby zaczął mówić po polsku. Uczylismy się cały rok, choć chyba mam więcej goniła niz synka to interesowało, ale nie miał wyboru. Cel osiągnięty, dziecko mówi i właśnie wczoraj miał egzamin państwowy, aby skończyć 1 klasę szkoły podstawowej i otrzymać oficjalne świadectwo. Mama chyba była bardziej przejęta niz dziecko, tak zresztą jak wszyscy rodzice, godzina czekania i informacja od nauczycieli, egzamin zdany perfekcyjnie. Czyli od września kontynuujemy naukę i z taką myslą że następny egzamin za rok też będzie tak samo zdany. Jestem dumna z mojego synka, gdyz jak wiekszości moich czytelników wiadomo dziecko mówi po polsku dopiero pół roku, a teraz oficjalnie skończył 1 klasę.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!

Otagowane:  

Kilka chwil wspomnień…..

Dodano 14 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Dokładnie jutro miną dwa miesiące jak postanowiłam się tutaj zadomowić, wtedy nie myslałam ze znajdę tak wielu czytelników. Owszem przeglądajac blogi widziałam że wiele osób czyta i komentuje, ale czy moja pisanina znajdzie ta siłę przebicia? Nie wiedziała jednak mimo wszystko postanowiłam zacząć pisać, a że jedynym mozliwym dla mnie tematem wartym opisania w tamtym momencie było moje zagmatwane życie, więc od tego zaczęłam, wiele razy zastanawiałam sie nad spisaniem najważnieszych wydarzeń z mojego życia które na zawsze już chyba utkwiły w mojej pamięci jak ciernie, bo fakt jest faktem że najlepiej pamiętam te wszystkie złe chwile, tych dobrych szczęsliwych było o wiele mniej i pouciekały z głowy. Jak wiedzą moi czytelnicy to po latach udręki i smutku moje życie teraz toczy się szczęśliwie, nie moge narzekać, choć jak wszem i wobec wiadomo naród polski jest stworzony do narzekania, jeden na to, drugi na co innego ale każdy musi na cos ponarzekać. Nie jestem wyjątkiem też mi się zdarza ponarzekać na rózne rzeczy choc staram się nie. Teraz jestem w odwiedzinach u dzieci i wnusi, jest super, dzieciaki zadowolone bo mają ciut więcej czasu dla siebie bo babcia w domu, a ja choć przez chwile mogę nacieszyć się wnuczką, bo pewnie następny raz jak ją zobaczę to będzie za rok, będzie wtedy już biegać. Teraz ma prawie 8 mcy jest wesolutka, nikogo sie nie boi, do wszystkich usmiecha, widać że szczęśliwe dziecko, szkoda tylko że pogoda chwilowo byle jaka, ale mam nadzieję ze się poprawi. Na dzisiaj będę kończyć i chciałabym podziękować serdecznie wszystkim moim czytelnikom za zainteresowanie moim blogiem, moją bazgraniną i w ogóle. Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!

Otagowane:  

Ciut statystyki chyba nikomu nie zaszkodzi….

Dodano 7 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Dzisiejszej nocy miałam bardzo dziwny sen, a może to nie był sen, sama nie wiem. Otoż śniło mi sie że robie własnie przegląd moich ulubionych blogów i patrząc na staż, wpisy, komentarze i liczniki oczom własnym nie wierzę, ile ludzi zagląda na blogi, postanowiłam więc zrobic taki mały wykaz statystyczny, co, gdzie, ile od kiedy tak więc jak wstałam, ogarnełam się trochę postanowiłam zrobic to co mi się wyśniło, albo wymysliłam we śnie. Poniżej podaje linki do moich ulubionych blogów wraz z danymi, które udało mi sie na nich znaleźć. Osobiście bardzo lubie czytac każdy wpis na tych blogach, choć nie wszystkie jeszcze przeczytałam od deski do deski, bo niektóre z nich mają dość długi staż, serdecznie zapraszam moich gości do odwiedzenia tych blogów są naprawdę ciekawe i warte poczytania, zaglądam jeszcze na inne blogi jednak nie ma na nich żadnych danych (brak licznika) więc mam nadzieje, ze nie obrażą się na mnie te osoby, które nie zostały wymienione na mojej liście, jak tez myslę ze nikt z wymienionych nie będzie miał mi za złe, że go tutaj wymieniłam. Kolejność nie ma żadnego znaczenia.

a1b3.blog.pl stan licznika odwiedzin: 3 001, ilość komentarzy: 71, na blogu od 29 kwiecień 2015

liosalfar.piszecomysle.pl stan licznika odwiedzin: 347, ilość komentarzy: 31 na blogu od  12 maja 2015

ferdydurke55.blog.pl stan licznika odwiedzin: 25 529, ilość komentarzy: 1 092  na blogu od wrzesien 2012

boja.blog.pl stan licznika odwiedzin: 44 363,  ilość komentarzy: 3 144,na blogu od  lipiec 2014

byctwardymtopodstawa.blog.pl stan licznika odwiedzin: 235, ilość komentarzy: 53,  na blogu od 22 czerwiec 2015

uposledzona.blogujaca.pl stan licznika odwiedzin: 9 254, ilość komentarzy: 693,   na blogu od 30 kwietnia 2015

wrzosy.blog.pl stan licznika odwiedzin: 8 443, ilość komentarzy:  548  na blogu od  2 czerwiec 2013

kalinaxa.blogujaca.pl stan licznika odwiedzin:  1 349 474, ilość komentarzy: 6 116,na blogu od  17 czerwiec 2013

konwenanse.blog.pl stan licznika odwiedzin: 79 941 ilość komentarzy: 1 603, na blogu od 3 marzec 2015

annakobieta.blog.onet.pl stan licznika odwiedzin: 23 006,ilość komentarzy:  333, na blogu od 16 marzec 2015

gabunia76.crazylife.pl stan licznika odwiedzin: 120 103, ilość komentarzy: 757, na blogu od 26 stycznia 2015

zagubiona29.blog.pl stan licznika odwiedzin: 513, ilość komentarzy: 61, na blogu od 24 czerwca 2015

plucazycia.blog.pl stan licznika odwiedzin: 1375 na blogu od 6 listopada 2014


https://zyciecelta.wordpress.com
stan licznika odwiedzin: 23 168 na blogu od  17 marzec 2007


https://blaskicodziennosci.wordpress.com/
   stan licznika odwiedzin: 101 234 na blogu od 14 kwiecień 2012


http://paniodbiblioteki.blogspot.com/
 stan licznika odwiedzin: 10 348  na blogu od 16 października 2014

 

 

Moje wielkie gratulacje dla  kalinaxa.blogujaca.pl za 1 349 474 odwiedzin, natomiast
https://zyciecelta.wordpress.com
  gratuluję z całego serca wytrwałości i tak długiego stażu.

 

A teraz może Wy ocenicie jak JA wyglądam na tle tych statystyk, na dzień 07.07.2015 godz. 11.40

Ilość wizyt na blogu: 64 144, Ilość komentarzy: 500, na blogu od 15 maja 2015 no chyba nie najgorzej.

Otagowane:  

Słowo „Dziekuję ” to zdecydowanie za mało…

Dodano 5 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Nie wiem jak to się dzieje, że na moim blogu jest prawie 43 000 odsłon jednak chciałabym serdecznie wszystkim podziękować, troszeczke do stworzenia tego filmu natchneła mnie Jotka, zrobiłam jak umiałam, mam nadzieję że Wam się spodoba, w tle jedna z piekniejszych piosenek w języku hiszpańskim pt „Nigdy Cię nie zapomnę”

Otagowane:  

Jestem na blogu 49 dni czy to mało czy dużo, ale….

Dodano 3 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Tak własnie jestem z Wami dopiero 49 dni, a na liczniku 31 000 odsłon i sama nie wiem jak to mozliwe. Nie pisze cudów, ale tak po prostu od siebie, moje przezycia, wzloty i upadki i tak naprawdę aby zrozumieć niektóre moje obecne wpisy trzeba przeczytać cały blog od początku, a wiadomo nie kazdemu się chce, nie każdy ma czas. Najwięcej wyswietleń miał jeden z wpisów, który nie wiem gdzie trafił ze okazał się wielkim boom i jednego dnia licznik oszalał, kręcił się w zawrotnym tempie, a ja patrzyłam na niego z niedowierzaniem, ale równoczesnie z zadowoleniem, wiekszość komentarzy pozytywna jeden tylko, że wpis bez sensu, tak właśnie bez sensu, ale jeśli ktos nie przeczytał przynajmniej jednego wpisu do tyłu i ten przeczytał pobieżnie mógł tak sobie pomysleć, ale cóż rózni ludzie czytaja i róznie odbierają wpisy, ja do każdego bloga podchodzę indywidualnie, każdy z czytanych przeze mnie blogów ma swoją specyfikę i styl, kazdy pisze o czymś innym i w innym stylu, są blogi o życiu i problemach, są o dniach codziennych, sa takie z przymrużeniem oka na super wesoło i jak na takiego bloga trafi osoba poważna bez poczucia humoru oj to dopiero by było, obraza majestatu zapewne, bo przecież jak można sobie żartować z powaznych ludzi, ano mozna, tutaj mozna wszystko to na co mamy ochotę. Ja z wielką przyjemnościa czytam wpisy na wszystkich odwiedzanych blogach i nic mnie nie zdziwi ani nie oburzy, nawet głupie komentarze, szukanie dziury w całym czy temu podobne. Mam nadzieje, że nie przynudzam, ale chciałabym podziękować wszystkim czytającym moje wpisy za przemiłe komentarze i bycie ze mną, bedę z Wami jak najdłużej i postaram się aby to co zamieszczam było ciekawe i interesujące.

I na koniec dzisiejszego wpisu, kultowe nagranie lat 80, które dla mnie jest jednym wielkim wspomnieniem, ale mimo wszystko jest zawsze na czasie.

Otagowane:  

No to ruszamy na wakacje…

Dodano 2 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Ostatnie kilka dni nie pozwoliło mi na dłuższe siedzenie przed komputerem, no niestety czasami trzeba popracować lub zrobic coś co należy. Otóż dzisiaj rano moi znajomi zmuszeni byli wrócic do Polski juz na stałe (moze kiedys opiszę ich historie pobytu na Teneryfie), więc o 6.00 rano wystartowali promem do Huelva w Hiszpanii, a później samochodem do Polski. Trzeba było pomóc zapakować samochód, ale też nie mogli zabrać wszystkiego co tutaj zgromadzili ze soba z powrotem, co udało im się sprzedać sprzedali, a reszta przypadła mi w „spadku”, ale nie o samą pomoc chodziło trzeba było też się pożegnać, w końcu juz tu nie wrócą, a ja jadąc do Polski jadę do dzieci i wnuczki i nie będzie czasu na podróże po Polsce. Muszę też powiedzieć, ze już mam kupione bilety na samolot i 9.07 lecę z synkiem do Polski, mam tylko nadzieję ze pogoda nie będzie nam za bardzo dokuczała. Trzeba przygotować bagaże, wszystkie prezenty i w ogóle, a trochę się nazbierało przez pół roku, bo ja mam w zwyczaju kupować co mi wpadnie w ręce ciekawego na długo przed planowanym wylotem, a dlaczego to już wyjaśniam, otóż zaraz obok mojego domu jest tzw pchli targ, czynny tylko w niedzielę na którym można kupić dosłownie wszystko za grosze, rzeczy nowe i uzywane, co kto chce, choć fakt że jak się czegoś szuka to najczęściej tego nie ma, dlatego jeśli widzę coś ciekawego to kupuje. W ostatnią niedzielę np. udał mi się kupić za całe 1 euro komplet jeansowy na roczek, spodenki i kurteczka z ocieplaczem odpinanym i całkiem nowe z metką, a ile takie coś kosztuje w Polsce w sklepie? No tego nie wiem bo mnie tam nie ma, ale raczej za 4zł się tego nie kupi, tak więc troszkę mi się wszystkiego nazbierało na szczeście mogę zabrać 2 duże torby po 116kg więc się zabiorę, kiedy wracam? A tego to jeszcze nie wiem, w sumie wszystko zależy od ceny biletów teraz udało mi się kupić bilet w jedną stronę za 375zł na osobę, a standardowa cena to od 700zł w górę za osobę w jedną stronę jednak na krótko przed wylotem często się zdarza, że cena bardzo mocno spada, być może taka informacja Was zainteresuje.

I tak na marginesie w nawiązaniu do wczorajszego wpisu, nie byłam dłużna mojemu partnerowi za tą przepiękną piosenkę i zadedykowałam mu inną, może mniej znaną ale równie piękną, przynajmniej dla mnie

Otagowane:  

Jestem fałszywą, wredną jędzą…..

Dodano 22 czerwca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Taki właśnie piękny komentarz na mój temat usłyszałam wczoraj od Pana o którym pisałam w jednym z moich ostatnich wpisów, oczywiście nie powiedział mi tego prosto w oczy tylko do mojego partnera,

chcialam_nie_byc_wredna_2014-11-1

Nagle wszystko zaczęło mu przeszkadzać w mojej osobie, głupie gadki, że przychodził do nas bo tak chciał, ale źle się czuł, ze ja wszystko robię źle i ze tylko szukał pretekstu aby móc się ze mną pokłócić, że znęcam się nad własnym dzieckiem bo wstawiłam na swój profil na FB zdjęcie mojego synka z bardzo śmieszną minką, która robi gdy o cos prosi, wtedy akurat chciał pieniązki na pizze i tak podpisałam, choć to nie było juz ta sama minka jak kotek ze Shreca bo miał takie chochliki w oczach bo nie mógł opanowac śmiechu gdy chciałam zrobić zdjęcie, ale według tego Pana, dziecko miłało łzy w oczach i jak można tak sie znęcać nad dzieckiem.

ja_sie_staram_zyc_z_wszystkimi_w_2015-02-03_23-02-48_middle

Normalnie gdy rozmawiał wczoraj z moim partnerem przez telefon, a był na głośniku więc wszystko słyszałam myślałam że już wybuchne i powiem mu co o nim mysle, ale wolałam ugryźc sie w język, ja mam czyste sumienie i nie mam nic sobie do zarzucenia, a co myslą o mnie inni to mnie za przeproszeniem gówno obchodzi, jak im sie cos nie podoba to z daleka ode mnie, ja wolę ich ignorować, ale to jest właśnie dla takich ludzi najgorsze, bo jak się bedziesz odzywać, tłumaczyć czy cos to maja się na kim wyżyć, ale jak ich zignorujesz to aż się w nich zaczyna gotować.

137253-ed9a05dc286e02486c24564b0aa553ad

Ot i tak właśnie trzeba podchodzić do takich ludzi i spraw niepotrzebnych, bo nie ma się czymś martwic taki człowiek mi do zycia nie jest potrzebny w żaden sposób.

Otagowane:  

2000

Dodano 18 czerwca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

No to po 33 dniach prowadzenia bloga jest ponad 2000 odwiedzin, dziękuję Wam wszystkim kochani za odwiedziny na moim blogu i pozostawione komentarze, szczerze nie spodziewałam się tego…

Otagowane: