Wspomnienia ze ślubu i wesela mojego pierwszego syna.

Dodano 28 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Tym wpisem chciałabym się z Wami podzielić moimi refleksjami ze ślubu i wesela mojego syna. Fakt miało ono miejsce prawie dwa lata temu, ale piękne wspomnienia pozostały. Niestety niewiele mogłam pomóc młodym w przygotowaniach, ale matka panny młodej stanęła na wysokości zadania, a również młodzi pokazali że są już dorośli. Ja z moim partnerem dotarliśmy do Polski dopiero 2 dni przed terminem więc wszystko już było dopięte na ostatni guzik. W dniu ślubu pojechaliśmy do domu panny młodej, gdzie szybciutko rozpoczęły się przygotowania, moja przyszła synowa zadbała o wszystko, fryzjer dla mam i panie które w ekspresowym tempie robiąc profesjonalny makijaż zrobiły z nas inne kobiety. Młodzi się również przygotowywali, a kamerzysta kręcił się po domu przygotowując dokument z całej imprezy. Błogosławieństwo młodych, oczywiście najpierw rodzice panny młodej, później młodego, no i tu zaskoczenie, zaszczyt i nie wiem nawet jak to nazwać mój syn prosi mojego partnera, aby wystąpił w roli jego ojca, bo nie ważne kto spłodził, ważne jest kto wychował, a jego biologiczny ojciec nie został zaproszony. Poszło gładko i powoli zaczynają się schodzić goście, młodzi przyjmują ich z uśmiechem już coraz bliżej do ceremonii w kościele. Nadszedł czas, jedziemy do kościoła, mój synek czeka przed ołtarzem na  przyszłą małżonkę, która do ołtarza poprowadzi ojciec, a przed nimi mój wówczas 6 letni syn (a chrześniak panny młodej) trzymający w raczkach poduszeczkę z obrączkami. Pięknie to wszystko wyglądało jak i cała uroczystość w kościele, no i oczywiście później zbieranie monet przed kościołem, mnóstwo prezentów i życzeń cudownego życia. Gdy się to wszystko skończyło ruszamy na salę balową, jak to na wsi bywa nie obyło się bez kilku bram przygotowanych przez wieśniaków, aby tylko wpadła jakaś flaszeczka, a również i dzieci miały zabawę bo młodzi przygotowali dla nich czekolady. Dotarliśmy na salę, oczywiście toast, tłuczone kieliszki i obiadek. Mój wzrok przykuły siedzenia przygotowane dla pary młodej i dekoracja stołu w tym miejscu wszystko w 3 kolorach: biały, żółty, niebieski, są to barwy obecnego KS Toruń, toruńskich aniołów czyli naszych wspaniałych żużlowców. Po odśpiewaniu kilka razy standardowego „sto lat” młodzi rozpoczynają swój pierwszy taniec i tutaj totalne zaskoczenie dla wszystkich, nikt nie spodziewał się takiego popisu, pierwsza melodia zwyczajna melodyczna i zwykły taniec, już niby skończyli i tu nagle rozbrzmiewa na środku sali dźwięk telefonu komórkowego, młody odbiera i mówi: „Halo?” w odpowiedzi z głośników na sali wydobywa się odpowiedź: „Kopyta Ci walą” i za moment dźwięki muzyki: „Rudy się żeni”, ( gdzie młody razem ze swoją nowo poślubioną żonką pokazywali jak są szczęśliwi)„Kocham Cię o kochanie moje”,(tutaj młoda wyciągnęła z kieszeni portfel z marynarki młodego i przeglądała zawartość),następnie słowa „a Ty całuj mnie, ja Ci to wszystko dam”, kolejny fragment to „on zimny, on zimny, ona gorąca” ( gdzie ona się do niego tuli, a on ucieka), po tym popisie młody wjeżdża na salę samochodem zabawką przy dźwiękach słów „będę brał Cię, w aucie”, no i standardowo nie mogło zabraknąć słów „Facet to świnia”, gdy już poleciały słowa tej znanej wszystkim melodii zabrzmiały słowa” żono moja, serce moje jak ja umrę wszystko Twoje” (tutaj oczywiście młody przekazywał małżonce różnego typu papiery), później odtańczyli w rytmie Gangnam Style”,i 2 innych nagrań ale szczerze nie znam ich tytułów, następnie poleciały słowa „Daj mi tę noc” i „Nie bądź taki szybki Bil”(chyba nie muszę tłumaczyć zachowania na parkiecie), kolejny fragment to „Ja jestem maczo” i „Gdzie Ci mężczyźni” na te dźwięki z głośników padają słowa Bogusława Lindy „Nie chce mi się z Tobą gadać” na co Panna młoda reaguje natychmiastowa i z wałkiem w ręce w rytmie muzyki Benny Hila goni męża wokół sali, gdy tak sobie ciut pobiegali słyszymy słowa z „Sexmisji” „Kobieta mnie bije” i „poddaję się, dajcie mi wszyscy święty spokój i w rytmie piosenki „Chłopaki nie płaczą” zakończyli pierwszy taniec i rozpoczęło się weselisko trwające do białego rana. Przepiękny prezent młodzi przygotowali dla rodziców podczas tzw.”oczepin”, cudowne bukiety w barwach ich ulubionej drużyny żużlowej, czyli biały, żółty i niebieski i taniec w rytmie muzyki „Cudownych rodziców mam” (Oczywiście w roli ojca cały czas występował mój partner). Zabawa była super jak to na weselach bywa i nic nie zakłóciło spokoju weselników.

To byłoby na tyle starałam się opisać ten pierwszy taniec jak najlepiej umiałam tym, którzy nie znają niektórych tekstów mogę powiedzieć, że wszystko można znaleźć na  https://www.youtube.com/

 

Otagowane:  

Kamień z napisem LOVE Enej…

Dodano 26 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Nie wiem jak Wam, ale mnie ta melodia tak wpadła w ucho gdy byłam w Polsce choć słowa są banalnie proste i nie jest to zespół spiewający discopolo, to ciut tak brzmi jednak mnie się bardzo spodobał więc prezentuję…

 

Otagowane: