Czytając pewien artykuł na FB przypomniała mi sie pewna historyjka z mojego życia. Niby śmieszna, ale w tamtym momencie to raczej nie było nikomu do śmiechu, wszyscy stali jak osłupieni i nikt nie był w stanie przez pierwszą chwile powiedzieć ani słowa.

O ile dobrze pamiętam to był 1988, w sklepach było niewiele, artykuły takie jak kawa, czekolada czy alkohol sprzedawana w sklepach w danych godzinach, aby ludzie wiedzieli kiedy mogą ustawić się w kolejkach.

Pewnego dnia byłam u mojej teściowej, a że mieszkała w dość nieciekawej okolicy więc i różni ludzie tam mieszkali. W domku obok mieszkała pewna kobieta, która wychowywała swojego wnuka, córka urodziła go mając 17 lat i gdzieś uciekła, dzieciak miał wtedy jakieś 5 lat i ile się nie mylę.

Wybrałam się do najbliższego sklepu gdzie właśnie mieli zacząć sprzedawać kawę i czekoladę no i oczywiście alkohol, ja miałam zamiar kupić kawę i czekoladę dla synka więc spokojnie ustawiłam się w kolejce. Kilka osób przede mną stała sąsiadka mojej teściowej ze swoim wnukiem. W pewnym momencie dziecko bardzo grzecznie prosi : „Babciu kupisz mi czekoladkę?” , a babcia na to to „niestety dziecko nie mam pieniążków” i tak kilka razy chłopczyk nalegał ale babcia stanowczo odmawiała tłumacząc się brakiem pieniędzy. No cóż wiadomo nie wszyscy wtedy mieli dużo pieniędzy, zresztą teraz też wielu ma problemy, ale nie o to chodzi. W pewnym momencie wyraźnie już zdenerwowany chłopczyk wychodzi z kolejki staje na przeciwko babci i krzyczy na cały głos:

” Ty stara kurwo, na chlanie to masz, a dla mnie na kawałek czekolady żałujesz!!!”

Ja osobiście osłupiałam, jak zresztą cała reszta ludzi w kolejce, odrobinę chyba zawstydzona babcia złapała wnuka za rękę i wyprowadziła ze sklepu.

Żal mi osobiście dzieci wychowywanych w takich rodzinach, ale niestety to było, jest i będzie.

The following two tabs change content below.
Otagowane:  

9 Responses to Życie dziecka w rodzinie gdzie najważniejszy jest alkohol, króciutki epizod :)

  1. ~jotka pisze:

    Mario, a mi przypomniał się obrazek z czasu wszystkiego na kartki, kiedy to dziewczynka patrzyła na czekolady przez szybkę, a mama nie mogła jej kupić, bo nie miała odpowiedniej kartki z kuponami. Jak tu wytłumaczyć dziecku, że pieniądze są a kupić nie można…

  2. Też to pamietam niestety…

  3. ~gabunia76 pisze:

    Też pamiętam te czasy, jak na półkach sklepowych było prawie pusto, ja byłam właśnie taką dziewczynką, która miała smaka na wszystkie te łakocie znajdujące się w takiej szklanej gablocie. Niestety słodycze były na kartki, a ich ilość ograniczona.
    Dzieci wychowywane w biedzie i patologii mają bardzo ciężko, bo ich rodzice najczęściej pieniądze wolą wydawać na wszelkie trunki niż na żywność, czy łakocie dla swoich dzieci, nie mówiąc już o ubraniach lub o rzeczach do szkoły.

    A tak na marginesie przeraziło mnie zachowanie tego malucha. Nie chcę myśleć co z niego wyrośnie i jak będzie wyglądało jego zachowanie wobec innych ludzi, w szkole, w pracy. Niestety charakter i pewne zachowania się dziedziczy, mówi się nawet nieraz „niedaleko pada jabłko od jabłoni”.

    Pozdrawiam serdecznie

  4. ~teksanka pisze:

    Ojej a ja sie tak zapracowalam ze zapomnialam o czytaniu Twojego bloga! koniecznie wracam do lektury-mam troche do nadrobienia! (od stycznia)pzdr z Teksasu!

  5. ~Puszkowa pisze:

    Teraz wrzeszczy, później ja pobije. Straszne !!!

  6. ~Ultra pisze:

    Biedę tamtych półek sklepowych pamiętam, ale na brak słodyczy nie narzekałam, ponieważ mama robiła ciasta, piekła co tydzień ciasto, robiła bloki kakaowe. Był miód czy cukier w cukierniczce. Myślę, że problem nie tkwi w kupnie czekolady, a w wychowaniu, a właściwie jego braku. Kobieta córki nie umiała wychować, to jak wnuka wychowa, tym bardziej że sama ma problem z alkoholem. Pozdrowienia i serdeczności.

  7. ~Anna pisze:

    Tamte czasy pamiętam doskonale, niestety, ale to że mało co było to naprawę nic wobec przejmującego losu tego dziecka. Nie dość, że nie miał tej czekoladki, to słuchał takiego języka -bo sam sobie tego tekstu nie wymyślił…

  8. ~t.vik pisze:

    Takie były czasy, że ludzie nie widzieli żadnej przyszłości. Woleli zaglądać do kieliszka. Wychowałem się na dzielnicy, gdzie wielu tak robiło. Patologia była wszechobecna i w różnym stopniu dotykała wszystkich. Taki ustrój.
    Mi też pierwsze, co przyszło do głowy, to że chłopak sam takiego tekstu nie mógł wymyślić, on go po prostu przejął.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>