Poniedziałkowe urwanie głowy…

Dodano 26 października 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Witam wieczorową porą  w pierwszy dzień tygodnia, a jeśli cały tydzień ma być taki jak dzisiejszy poniedziałek to ja dziękuję bardzo, rezygnuję na samym początku.

Co mi po zmianie czasu jak i tak obudziłam się godzinę przed budzikiem i koniec spania, zanim się człowiek dostosuje to cały tydzień minie. Wczoraj dzień pełen śmiechu, ale o tym napisze innym razem bo to długa bajka. A dzisiaj jak zwykle rano przygotowałam i wysłałam dziecko do szkoły, dzień zapowiadał się normalnie czyli spokojnie, bez gonitwy i braku czasu, jednak wyszło inaczej.

Zanim się zdążyłam pozbierać pierwszy telefon, a za nim spotkanie z szefem, no cóż przyleciał kilka dni temu na Teneryfę więc trzeba się spotkać pogadać, a najlepsze jest to że w knajpce przy kawie więc zero jakiegokolwiek stresu. Jednak nie było mi chyba dane spokojnie porozmawiać, bo telefon mi dzwonił co chwila, a że szef wyrozumiały nic nie mówił tylko spokojnie czekał. Co z tego jak skończyłam rozmowę prywatną dzwoni służbowy, no nie mam wyjście muszę odebrać, chwila i sprawa załatwiona. Jednak rozmowa służbowa zamiast trwać godzinkę trwała trzy, mimo wszystko załatwiliśmy wszystko co było do załatwienia i spokojnie wróciłam do domu.

Zdążyłam szybko przygotować jakiś posiłek dla moich chłopaków i kolejne spotkanie tym razem prywatno – służbowe jeśli mogę tak to nazwać, bo kobitkę widziałam po raz pierwszy, polecona przez moją serdeczną przyjaciółkę Pani miała kilka pytań. Dobrze mi się z nią rozmawiało i wydaje mi się, że osoba godna zaufania więc jeśli prosi o pomoc, pomogę na tyle na ile umiem, ale znowu telefon dzwonił kilkakrotnie, bo to ktoś coś i wyszło na to, że wszyscy dzisiaj czegoś chcą, o coś się pytają, a ja tylko grzecznie udzielam informacji.

Ogólnie jest w tej chwili 19.55 i mam nadzieję, że to już koniec telefonów na dzisiaj i że pomaganie innym kolejny raz nie wyjdzie mi bokiem, ale co mam zrobić że taka już moja natura, pomagam jeśli mogę…

The following two tabs change content below.
Otagowane:  

19 Responses to Poniedziałkowe urwanie głowy…

  1. Monika pisze:

    Pomaganie innym… to takie piękne! No ale… mój mąż ma taką naturę. Nie raz na uszach stawał, by komuś pomóc ale szczerze mówiąc, zazwyczaj sam wiele na tym traci. No ale to nie było i nie jest służbowe pomaganie, a typowo prywatne. Mam nadzieję, że kiedyś nauczy się to wypośrodkować i będzie pomagał głównie wtedy, gdy sam nie będzie miał nic do stracenia. Jeśli zyska tylko satysfakcję i zadowolenie z siebie, też będzie świetnie! :)

  2. ~Ultra pisze:

    Pomaganie innym jest może i piękne, ale też musi mieć swoje granice. Warto pamiętać o sobie i telefon wyłączać. Pozdrawiam serdecznie

  3. ~Ewa pisze:

    Telefony komórkowe to przekleństwo. Ale przecież to my decydujemy czy odbieramy.

  4. ~Aisab pisze:

    Powiadasz, że miałaś „zakręcony” dzień ? no cóż – zdarzają się różne chwile ; dobre i złe; otrzymujemy to czasami od życia w pakiecie;czyli „radość się z troską plecie”;
    a czy mogłabyś pomóc i mnie i zabrać mnie na Teneryfę – o Boże, toż to koniec świata :)- żartuję . pozdrawiam serdecznie :)

  5. szarabajka pisze:

    Zawsze, gdy rozmawiam z kimś, wyłączam telefon, a potem oddzwaniam. Masz bardzo wyrozumiałego szefa.

  6. ~jotka pisze:

    Mario, są czasem takie dni, że nie wiesz jak się nazywasz…ironia polega na tym, że normalnie nikt tyle nie dzwoni, ale gdy mam ważne spotkanie i wyłączam telefon, to potem mam milion nieodebranych połączeń….dziwne, prawda?

  7. ~Alenka pisze:

    A ja jednak widze w tym Twoim dniu same pozytywy Mario :)) Jestes niezalezna od budzika, bo go nawet potrafisz przegonic, dziecko wyslane do szkoly zgodnie z planem, spotkanie z kapitalnym szefem w kawiarence, przy kawce, zalatwilas z nim wszystkie sprawy pozytywnie i spokojnie powrocilas do domku. Poznalas nowa zyczliwa osobe, ktora Ci zaufala, dobrze Ci sie z nia rozmawialo, pomoglas jej, czym zyskalas jej dozgonna sympatie … Ponadto wczoraj mialas usmiechniety dzien :)) Mario kochana, nic, tylko sie cieszyc, zwlaszcza jesli u Ciebie wciaz sloneczko i cieplo :)) Jedynie ten telefon. Wystarczyl tylko jeden ruch i nie byloby go.
    Usmiechnij sie, wczoraj i dzis, i jutro zasluzyly na Twoj usmiech :)))

  8. pomaganie innym jest fajne pod warunkiem, że nie robimy niczego kosztem siebie i z poświęceniem. A takie dni jak Twój poniedziałek, niestety czasami zdarzają się każdemu… nic się nie chce, na nic nie ma siły, a doba mogłaby mieć kilka godzin więcej…
    pozdrawiam :)

  9. Ania pisze:

    Ja miałam porąbany wtorek. Nie dość, że sajgon to jeszcze porąbane szefostwo :/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>