Przecież każda matka kocha swoje dziecko, ale czy na pewno?

Dodano 14 października 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Ciut długo mnie nie było, ale tak czasem bywa jednak nie zatrzymała mnie praca czy nadmiar obowiązków, a obietnica której musiała dotrzymać, bo taka już jestem jak coś obiecuję to staję na głowie, ale musi być jak powiedziałam i udało mi się na szczęście choć pochłonęło sporo czasu. Jednak wróćmy do tematu, czytając dzisiaj wpis pewnej bardzo młodej mamy http://sercabiciem.blogujaca.pl/ jak pięknie opisywała miłość i oczekiwanie do swojego dziecka przypomniała mi się historia życia mojego obecnego partnera i matki jego dzieci.

Pierwsze jego dziecko to zwyczajna wpadka, choć po czasie można powiedzieć, że został wrobiony w dziecko, gdyż jego partnerka niestety „robiła” sobie dzieci by żyć na ich koszt, ale cóż urodziła się śliczna córeczka którą kochali oboje jednak po półtora roku na świecie zjawił się pierwszy syn tej kobiety, zaraz po urodzeniu nie był ślicznym niemowlakiem i jej pierwsza reakcja była: „Ja nie chcę go oglądać” i niby zajmowała się dzieckiem ale z wielką niechęcią, gdy chłopiec miał 3 miesiące pojechała niby do pracy do Niemiec zostawiając dwójkę maleńkich dzieci i swoją 7 letnią córkę z pierwszego związku pod opieką ojca, zajmował się całą trójką jak umiał najlepiej kochając bezgranicznie każde z tych dzieci.

Mamusia wróciła po roku do Polski i tu niespodzianka „z brzuchem” wpadła do domu rodzinnego ojca jej dzieci i stwierdziła, że zabiera córki, a syna może sobie zatrzymać, która matka tak postępuje? No cóż, sprawa sądowa na której kobieta wyrzeka się syna, po prostu stwierdza, że ona go nie chce i nigdy nie chciała, oraz że nigdy go nie pokocha. Z przyczyn niezawinionych przez ojca był moment kiedy nie mógł się zająć chłopcem, musiał zarabiać na jego utrzymanie, chwilami maluchem opiekowała się babcia.

Kobieta urodziła kolejnego syna, który tym razem był dla niej wszystkim, jakimś nie wyjaśnionym sposobem (mój partner nie umie mi tego wyjaśnić, sprzeczki rodzinne jej zdolność przekonywania) znowu zamieszkali razem i kolejne dziecko, tym razem córka, jego syn miał wtedy 5 lat. Kobieta rodzi córkę i rejestruje w USC na swoje nazwisko, a ojciec „nieznany” bo tak dostanie więcej kasy na dziecko. Ojciec dzieci pracuje poza domem, bywa w nim 2 razy w miesiącu po 2 dni, jednak gdy najmłodsza córeczka kończy 3 latka dochodzi do niego, że pracuje ciężko na dzieci, a „jego kobieta” co i rusz spotyka się z innymi facetami więc wyprowadza się do domu swojej matki, nie ma tam warunków do zabrania syna, który w domu matki jest niechcianym złem, wszystko co się zdarzy to jego wina, dziecko jest traktowane jak popychadło i jak to dziecko na swój sposób próbuje się bronić, matka nie interesuje się wynikami ani zachowaniem dziecka w szkole, po prostu jest to jest i tyle. I po pól roku od jego rozstania z matką swoich dzieci mój obecny partner wiąże się ze mną, zamieszkujemy razem jednak cały czas pracuje w delegacjach.

Kilka miesięcy później dostają zlecenie w naszym mieście więc przynajmniej pół roku będzie na miejscu i co się dziej, gdy matka jego dzieci orientuje się w sytuacji, pakuje syna i bez zbędnych ceregieli każe mu iść mieszkać sobie do tatusia, co miałam zrobić zgodziłam się bo przecież nie zostawię dziecka na ulicy. Starałam się jak mogłam, traktowałam go na równi z moimi dziećmi, jednak to był strasznie zbuntowany mały chłopiec, który w obronie zawsze kłamał, starałam się to zrozumieć i tłumaczyć dziecku, choć niestety odbierał to inaczej.

Wyjechał z nami za granicę. Był z nami 5 lat choć miał bardzo trudny charakter starałam się zawsze go zrozumieć i pomóc, niestety przekonywania „mamusi” były silniejsze obiecała mu złote góry i nie wrócił z wakacji w Polsce, miał wtedy 15lat, zamieszkał ponownie z matką, ale szczęście trwało krótko bo zaledwie pół roku i mamusia ponownie wyrzuciła go z domu bo nie było z niego żadnych korzyści materialnych, w międzyczasie „zrobiła” sobie kolejne dziecko z 18latkiem (39letnia kobieta). Chłopak poszedł mieszkać do cioci, która starała się aby jakoś dotrwać do ukończenia przez niego 18 lat, aby nie trafił do żadnego ośrodka, do ojca miał żal, nie wiadomo za co, obrażał i ubliżał, mnie obwiniał o rozpad jego rodziny, o to że zabrałam im ojca, nie będę już przytaczać słów jakimi określił mnie i swojego ojca bo każdy jest w stanie wyobrazić sobie do jakich słów jest zdolny obecny nastolatek.

Dopiero gdy chłopak skończył 18lat odezwał się do ojca normalnie jednak z jego ust nie padło słowo „przepraszam”, cóż ojciec mu wybaczył całe zło, ja nie umiem niestety bo jeśli on nie umie przeprosić za swoje czyny ja nie jestem w stanie ich wybaczyć, mój partner o tym wie i nie ma do mnie za to żalu, rozumie moje podejście do sprawy, obecnie chłopak ma 19 lat i mieszka w Anglii chce przyjechać do ojca na święta, ja powiedziałam wyraźnie, nie chcę go widzieć dopóki nie przeprosi, co będzie zobaczymy, czas pokaże, ale jak sami widzicie nie każda matka kocha swoje dziecko.

The following two tabs change content below.
Otagowane:  

97 Responses to Przecież każda matka kocha swoje dziecko, ale czy na pewno?

  1. ~jotka pisze:

    Mario, chyba po prostu nie wszystkie kobiety powinny mieć dzieci i niestety nie ma tu nawet sprawiedliwości w naturze, bo wiele takich, które dzieci mieć nie mogą byłyby lepszymi matkami…

    • I całkowicie się z Tobą zagadzam ja bardzo kocham swoich synów choć moim marzeniem od zawsze była córka, ale los mnie nagrodził wspaniała wnusią.

    • ale pogmatwane losy.
      Żal tych dzieci, które trafiają nie nieudanych i niedojrzałych rodziców.

      Każda zmiana zaczyna się od przebaczenia sobie i innym.
      I nie jest to żaden frazes.
      Tak po prostu jest.

      W kilkudziesięciu zdaniach opisałaś życie ludzi, których trudne codzienności złożyły się na ten stan rzeczywistości.
      Hmm, może ten zbuntowany i urażony (bo odrzucony przez biologiczną matkę) syn powinien mieć szanse na rodzinne święta (bez warunków wstępnych :)
      Święta mają mają jakąś magiczną moc, która uzdrawia relacje.
      Może daj jemu szanse, niech przyjedzie bez tego co teraz oczekujesz.
      Nawiążecie dobre relacje i spędzicie święta w ciepłej atmosferze.

      Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

  2. Shorty pisze:

    Bardzo fajny wpis, kochaniutka!

  3. Witam
    Trudne to wszsytko i poplontne dla tetego młodego chłopca. Nie że chcę go za wszelką cenę bronić ale przecież nie mogę też potepiać więdząc , że nie było mu łatwo. Dziś jest dorosły ale jego problemy zaczeły się dawno dawno temu. Może jednak zechciałabyś jeszcze raz spróbować pogadać z nim i powiedzieć że chcesz mu zaufać ale chcesz też przeprosin. Niektórym przepraszanie przychodzi bardzo trudno, a czasem jest to wynikiem nieprawidłowej oceny sytuacji i wtedy górę biorą uczucia typu pokrzywdzenie i odepchnięcie, a te uczucia wszystko utrudniają a nawet potrafią przysłonić miłość

    • Wiem, że to wszystko jest bardzo zaplątane, zawsze starałam się chłopaka usprawiedliwiać i bronić, jednak jad którym karmiła go jego matka był silniejszy od zauważenia tego co robię i nawet słowa ojca nie pomagały, on wie dobrze że oczekuję przeprosin i nie wiem czy zamierza to zrobić czy też nie, ojciec mu to powtarzał kilkakrotnie i teraz jest to równiez warunek jego przylotu do nas inaczej i owszem może przylecieć ale koszt się podwoi bo bedzie musial iśc do hotelu, więc sam ma do wyboru albo przeprosić, albo wydać dużo więcej na pobyt na Teneryfie. Cóz zobaczymy decyzja należy tylko do niego.

    • miriam pisze:

      Taka odmowa może bardzo niekorzystnie wpłynąć na jego dalsze życie. To, że chce przyjechać do ojca, brzmi wystarczająco jak „przepraszam”. Słowa przychodzą często o wiele trudniej niż gesty, ale to gesty mają znaczenie, oznaczają przełamanie oporu, strachu, uprzedzeń, wewnętrzną przemianę, podjęcie konkretnego działania w kierunku zbliżenia.

    • miriam pisze:

      Czyli właściwie zgadzam się z Anią :-)

      • Wiem i zdaję sobie całkowicie sprawę z tego, że sa ludzie którym słowo przepraszam nie przejdzie przez gardło, ale wiem też że tego chłopaka stać na to słowo bo potrafił przeprosić za swoje złe zachowanie gdy mieszkała z nami bez żadnego nacisku, chyba że za moimi plecami tata go o to prosił bo to też możliwe. Ja chcę dać mu szansę, bo wiem dobrze że życie go nie rozpieszczało i mimo wszystko zawsze grzecznie odpowiadam na każde pytanie na FB, będąc w Polsce nie zabroniłam mu przyjść do mojego domu, aby zabrał brata na spacer choć prędzej się go wyrzekł, nie jestem mściwa, co to to nie, ale jednak bardzo mnie zranił słowami i dlatego oczekuje tego jednego słowa.

        • ~teksanka pisze:

          Czasem tak sie zdarza ze nie uslyszymy tego magicznego slowa. Daj mu jeszcze z 10-12 lat a chlopak sobie pouklada w glowie I bedzie mial swoje zdanie na ten temat bez jadu matki. Mlody jeszcze jest ;/

          • Maria Alejandra pisze:

            Młody to fakt, ale sam twierdzi, że zmądrzał choć zachowanie raczej na to nie wskazuje, ale czas pokaże.

  4. szarabajka pisze:

    Nie każda matka kocha swoje dziecko, ale każde dziecko kocha swoją matkę. Potrzebuje jej miłości i akceptacji, choćby miało się okłamywać przez całe życie. I zawsze stanie w jej obronie. To niesprawiedliwe, wręcz czasem żałosne, ale tak jest. I nikt mu tej matki nie jest w stanie zastąpić. Może mieć wśród innych ludzi przyjaciół, oparcie, serdeczność i życzliwość a i tak będzie tęsknić za matką, choćby najbardziej okrutną. I nie ma w tym niczyjej winy. Tak po prostu jest.

    • No tak też jest matka ma miłość dziecka od narodzin, a ojciec niestety musi sobie na nią zasłużyć i nawet choćby się starał najbardziej na świecie to jeśli matka będzie je buntować przeciwko ojcu to zawsze to dziecko uwierzy matce, dopiero gdy dorośnie czasem zareaguje, ale czasem nie.

  5. ~Jaga pisze:

    Zwierzęta mają lepszy instynkt macierzyński niż niektóre kobiety …. Żal dzieciaka

  6. ~Ruda Blondynka pisze:

    Nie wyobrażam sobie jak można mieć dzieci i traktować je wybiórczo. Dla każdego rodzica każde dziecko powinno być bezcennym skarbem.
    Taka matka która tu opisujesz powinna mieć zakaz rozmnażania się . Niszczy dzieciaki od pierwszych ich dni życia dzieląc je na te kochane i te niechciane . Nie ma się co dziwić że potem w młodzieży jest tyle agresji i nienawiści do ludzi i świata .

  7. ~leokadia.mocna pisze:

    dzieciak był jak „kukułcze jajo” podrzucany co raz do innego „gniazda” – nigdzie nie akceptowany do końca , odrzucony … To dorośli ponoszą winę za jego skrzywioną osobowość . Te wszystkie urazy, których doznał będą się odbijały na jego życiu … Po takim dzieciństwie przydałaby mu się gruntowna terapia by mógł się poskładać i odnaleźć , by jego dorosłe życie miało szansę być dobrym życiem.

    • Maria Alejandra pisze:

      To fakt, że tak było zwłaszcza jak był mały, później chciał decydować sam i decyzje były jakie były, osobiście mam nadzieję, że kiedyś odnajdzie tą własciwą drogę w życiu, bo tego mu zyczę choć mnie skrzywdzil strasznie już dawno mu to wybaczyłam, ale on musi dojrzeć do tego aby to zrozumieć.

      • ~anna pisze:

        A ja Cię rozumiem. Chłopak ma już wpojone negatywne emocje. Masz prawo wymagać szacunku. W końcu nie zabraniasz mu przyjazdu a tylko spania we własnym domu. Może jak nabierze trochę dziwne świadczeń to zrozumie.

      • ~Iwona pisze:

        Wybaczanie to gleboki proces.
        Gdy mu juz wybaczysz, nie bedziesz walczyc o slowo a bedziesz miec spokoj i to co bylo, co sie stalo zostanie jalowe,bez ladunku emocjonalnego.

  8. ~StanMan pisze:

    W krajach muzulmanskich takie rzeczy sa nie do
    pomyslenia!!!!.Czy ktos moze sobie wyobrazic
    ze zona wraca sobie z zagranicy z brzuchem i tak
    sobie spokojnie odchodzi?????.W moim przypadku
    t by odeszla,ale na tamten swiat!!!!!!!!!!.

  9. ~StanMan pisze:

    Ja nie wierze w takie bajki.Zona wraca z zagranicy
    z brzuchem i ktos jej pozwoli odejsc zywej?????.
    Owszem na tamten swiat!!!.

  10. ~dsss pisze:

    Ta pisanina to jakas gonitwa myski bez skladu i ladu jakis potok swiadomosci a nie cos do przeczytania….z tego co sie zdolalem zorientowac to opis jakies skrajnej patologii…..nic odkrywczego

    • I wcale się nie mylisz, tak dom w którym niestety musiał się wychowywać ten chłopak to nic innego jak patologia, chcieliśmy go z tego wyrwać, ale na to nie pozwolił, być może jest napisane chaotycznie i nikt nikogo nie zmusza do czytania

  11. ~Hhh pisze:

    Jezuuuusie!!! Ale patologia… Sory ale nie potrafie inaczej tego okreslic

  12. ~tss pisze:

    Może się przyda: Krótko o więzi – http://www.stachurska.eu/?p=8459 .

  13. ~jo pisze:

    MASAKRA sama patologia…mam na mysli ex partnerke wliczajac Ciebie i twojego partnera rowniez!!! Tak to jest jak ludzie zyja w takich zwiazkach bez slubu …. a co do zabrania dziecia ojca ten dzieciak ma troche racji….

    • Czytając jeden wpis próbujesz oceniać moje życie? Jeśli juz tu zaglądasz to proszę o wypowiedź z szacunkiem, nigdy ale to nigdy nie należałam do patologii, mój partner owszem zamotał się za młodu, ale w końcu zrozumiał błędy bo każdy ma prawo do ich popełniania, a życie bez ślubu co w tym dziwnego, wiele par na całym świecie tak żyje i nie można takie związku od razu nazywać patologią.

  14. ~Jola pisze:

    Płakać się chce jak to czytam…Pomijam fakt,że wpis co najmniej chaotyczny, bzdurny, wyrzucony jednym tchem…Partner, matka dzieci, pieniądze, Anglia, bunt, wybaczenie lub jego brak…Szambo! Piszesz kobieto o szambie życiowym. Kręcicie się w tym Waszym grajdołku obwiniając SYNA partnera: najpierw o to,że się urodził, o to że był niechciany, o to że pyskował i o to że nie zna słowa przepraszam. Jesteście wszyscy patologią: moralną, życiową i ortograficzno-stylistyczną.

    • Nie podoba się, to nie czytaj może i jest ciut chaotycznie i wyrzucone z siebie i nie obwiniam dziecka, ze sie urodziło i że jest jedynym ktorego chciałam obwinić w całej tej bazgraninie to matka tego chłopaka, bo to jest patologia, a po przeczytaniu jednego tylko z moich wpisów nie oceniaj czy to patologia czy nie, nie pisałam jakimi słowami obrzucił mnie ten chłopak bo nie wypada, ale nie były miłe, a po kilku latach staranie się aby dać mu normalny dom to boli.

  15. ~paulina pisze:

    Pani Mario prosze Panią niech Pani nie stawia takich warunkow niedojrzalemu chlopakowi. Jeszcze troche cierpliwosci i zrozumienia a to zaowocuje. Trzymam kciuki za Wasze pogodzenie ;)

    • Po pierwsze na blogu nie używa sie zwrotu Pani i nikt się za to nie obraża, a ja jestem cierpliwa i tolerowałam obecność tego chłopaka w moim domu w PL normalnie z nim rozmawiając, jednak jest jakiś niesmak że on wcale nie poczuwa się do winy że skrzywdził kogokolwiek swoimi słowami

      • ~Anka pisze:

        A czy ojciec przeprosił syna, za to, że podrzucał go babci gdy sam jeździł w delegację, że zamiast zabrać dzieciaka z domu w którym cierpi i dzieje mu się krzywda, to właśnie Ojciec pozwolił, żeby kobieta nienadająca się na matkę, wychowywała dzieciaka?myślisz, że małe dziecko rozumie,że tatuś musi zarabiać, albo, że nie ma u babci miejsca dla niego? Dziecko uważa, że ojciec i matka go nie chcieli. że NIKT GO nie chciał. Nie dziwię się, że się buntował, z takim dzieciństwem. Dobrze, że trafił na ciotkę, która się nim zaopiekowała. Przerzucany z domu do domu, odrzucony we wczesnych latach dzieciństwa przez wszystkich. Trauma na wiele lat. Zamiast pozwolić, żeby dzieciak wreszcie poczuł, że jest przez kogoś akceptowany, to stawiasz warunki na spotkanie jego z rodziną. Nie zdziwiłabym się jakby duma już mu więcej nie pozwoliła na przyjazd do was. Chłopak widzi pewnie to tak: ojciec miał wybór-syn albo obecna rodzina, i ojciec znowu stawia na piedestale życie obecne, a syna z poprzedniego związku odrzuca-kolejny raz.
        Chłopak ma dopiero 19 lat. jest jeszcze dzieciakiem, pełnoletnim, ale nadal dzieciakiem. Od partnera nie wymagałaś odpowiedzialności jak jego syn był mały i potrzebował opieki, a wymagasz żeby 19-latek był bardziej odpowiedzialny za swoje czyny i słowa.Niech Twój partner nie pożałował, że w żadnym momencie jswojego życia to właśnie SYN nie był najważniejszy- chociaż przez chwilę, bo może wiele stracić.

        • Maria Alejandra pisze:

          Ojciec już wiele zapłacił za to, że musiał zostawić syna i przepraszał za to nie raz, gdy chłopak chciał za namową matki do niej wrócić tłumaczył mu jak umiał, aby tego nie robił jednak obietnice i zapewnienia matki były silniejsze, gdy matka po raz kolejny się od niego odwróciła, sam odezwał się do ojca, przedtem nawet gdy ojciec próbował się z nim kontaktować to słyszał tylko obelgi itp. Ja nie zabraniam aby chłopak odwiedził ojca, a ten chłopak wie że jest i zawsze był ważny przynajmniej dla ojca jednak sam podjął decyzję aby iść do matki pomimo prośby ze strony ojca, że ma wracać, że jest dla niego miejsce w naszym domu, nie chciał. I to nie ojciec zdecydował, ze syn nie będzie mieszkał u babci lecz sąd, bo mamusi zabrakło kasy i wykorzystała okazję, gdy mój partner nie mógł fizycznie zając się synem i te batalię wygrała.

        • ~Jola pisze:

          Masz rację Anka w 100%-tach. Dzieciak przeszedł zbyt dużo. Żądanie Marii Alejandry przeprosin, według mnie jest nie w porządku. Zadaj sobie pytanie Mario czy tak na prawde wszystko zawsze z Twojej strony było ok? Znam jedną kobietę, wyszła za wdowca z synem. Siebie i swoją córkę uważa za ósmy cud świata, gorzej juz z pasierbem. Zaraz po ślubie nie chciała chłopca w domu, bo musi się pzryzwyczaić, później była w ciąży z córką. Po porodzie też potrzebowała czasu. Chłopiec był u dziadków, ojciec spotykał się z nim, czasami zabierał do domu. Tak mijały lata. Zawsze coś przeszkadzało. Jak chłopak miał 7-8 lat(matka zmarła jak mial 8 miesięcy) znajoma zażądała, żeby mówił do niej mamo jak nie to nie ma czego szukać w jej domu. Zawsze opowiadała jaka to ona jest dobra dla chłopca a on jej nie lubi. Kiedyś (miał chyba z 12 lat) wygarnął jej, tak prosto z serca. Może mógłby delikatniej. Od tamtej pory czekała na przeprosiny, bo ją obraził. Utrudniała spotkania z ojcem i siostrą. Chłopak się uparł i nie przeprosił. Teraz jest sam, dziadkowie zmarli, ojciec cały świat widzi w córce, macocha dalej czeka na przeprosiny.
          Moim zdaniem miał rację. Ona, znajoma, nigdy go nie chciała. Zawsze szukała pretekstu aby tylko nie zamieszkał z nimi. Poczuł się odrzucony przez ojca. Szkoda mi go bardzo, bo wiem co to znaczy być niechcianym.

          • Maria Alejandra pisze:

            W tym konkretnym przypadku całkowicie się z Toba zgodzę, ale jak już kilkakrotnie pisałam nie chcę siebie bronić, ale starałam się jak mogłam gdy chłopak był z nami dałam mu więcej ciepła wtedy niż własnemu synowi, który kiedys mi powiedział że było mu przykro, że bronię tego chłopaka a nie jego, ale mój syn wiedział że ma moją bezgraniczną miłość, a ten chłopak nie choć na prawdę starałam się z całych sił, ale niestety wpływ matki i wtedy jeszcze bardzo zbuntowanej siostry był silniejszy i nie miało znaczenia co ja robię, byłam ta złą i tyle. Nie zabraniam ojcu kontaktów z synem, a sama zawsze grzecznie odpowiadam na pytania chłopaka bo czasem pisze do mnie, nie zabronię mu przyjazdu tutaj i jeśli przyjedzie to i tak przenocuje u nas chyba że sam będzie chciał inaczej, bo nie miałabym sumienia aby zostawić go za drzwimi i powiedzieć albo, albo jednak mimo wszystko boli mnie jego obecna postawa, gdyż uważa że wszystko jest idealnie.

          • ~Anna pisze:

            Tak, i za wszystko musi zapłacić dziecko. Mario, od chłopca wymagałaś racjonalnych decyzji i grzeczności? Miał naście lat i nadzieję, że może matka go kocha, a Ty masz żal, że kiedyś zadecydował inaczej. Pogubił się, bo sam już nie wiedział, kto go kocha i kogo on kocha. Każdy miałby mętlik w głowie, a co dopiero dziecko. Musiał kiedyś wybuchnąć.

            Mario, Święta dla Ciebie nic nie znaczą?
            Czy swojemu dziecku postawiłabyś taki świąteczny warunek? Przecież własne dzieci też potrafią źle postępować i skrzywdzić słowami.
            Dzieci nie kocha się na dobre i na złe i mimo wszystko? Czy to tylko dotyczy dzieci, które mają udane matki i udanych ojców?

            Co ma zrobić dorosły dzieciak, kiedy uświadomi sobie, że właściwie żaden dom nie jest jego i dla niego?

          • Maria Alejandra pisze:

            Na te pytanie odpowiadałam już w poprzednich komentarzach i nie bede sie powtarzać, jednak nie wiem czy ktokolwiek przeszedłby do porządku dziennego, gdyby dziecko (16lat) groziło Tobie śmiercią wyzywało od K…. i innych.

          • ~Anna pisze:

            Widocznie nie zrozumiałam, że on jest zły z natury, a dorośli niczemu nie są winni. Pozdrawiam :)

          • Maria Alejandra pisze:

            Nie chciałam powiedzieć, że jest zły, ale ma bardzo trudny charakter od małego dziecka był buntowniczy, uparty i złośliwy dla wszystkich, ale wg mnie to była jego obrona przed złem które go spotykało w domu matki, ja osobiście nie poczuwam się do żadnej winy, zawsze starałam się dać mu wszystko co mogłam, winna tej całej sytuacji i charakteru tego chłopaka jest matka, która nigdy go nie kochała.

  16. ~marcin pisze:

    Bo baby to największe ch uje!

  17. Urodzenie dziecka to proces fizjologiczny a milość i prawdziwe uczcucie to emocje ,które są w głowie niekoniecznie zdrowej emocjonalnie ani nawet zdrowej psychicznie .Są matki ,ktore są doskonalymi opiekunkami ale są takie ,które nie powinny brać udziału w procesie kształtowania świadomości dziecka ,kształtowania systemu wartości .Matka nie musi urodzić dziecka aby być dobrą matką ..Znam matki ,które znienawidziły własne dzieci ,bo nie spełniały ich oczekiwań ,pragnień,emocji te matki są najgorsze .Moim zdaniem bywają złe matki .

    • Przyznaję rację bo urodzić może każda, problem z tym mają tylko te kobiety które bardzo pragna swojego własnego dziecka i na pewno byłyby super matkami, ale trzeba umieć wychować to dziecko na porządnego człowieka, a nie tylko stawiać wymagania.

  18. ~Iwona pisze:

    Wymuszone czy wrecz zaszantazowane „przepraszam” to tylko puste slowo,za ktorym nie stoi nic,ani zrozumienie zla,ktore jak piszesz,wyrzadzil Tobie, ani zal, ze to sie stalo.
    Naprawde zalezy Ci tylko! na tym zeby wycedzil przez zeby przepraszam? I co? Wtedy moze odwiedzic ojca i spac w domu.

    • Nie chcę ani wymuszonego, ani tym bardzie szantażem ten chłopak dobrze wie co zrobił i powiedzmy że powoli stara się jakoś to naprawić dlatego wybaczyłam mu całe zło, jednak cięzko o tym zapomnieć widząc że choć się chłopak stara ale nie poczuwa się do winy

      • ~ona pisze:

        chcesz postawić na swoim i pokazać kto tu rządzi, nie zdziw się żeby, kiedyś Twój obecny partner będzie u schyłku żywota nie miał pretensji do Ciebie, bo przez Twój upór syn nie będzie chciał utrzymywać z ojcem normalnych relacji, i kiedyś Ci wypomni że to Twoja wina, jeśli chłopak ma teraz 19 lat a wypowiedział te straszne słowa ileś lat temu jak był mniemam dzieckiem dość młodym, skoro piszesz że w wieku lat 15 zaczął znów mieszkać z matką, to świadczy o Twojej niedojrzałość, bo muszę mieć przepraszam za słowa które powiedziało dziecko skrzywdzone przez świat dorosłych, i uwierz mi jeśli traktowałabyś dziecko na równi z twoimi i wszystko by było ok ze strony Twojego partnera jako ojca i ciebie, chłopak nie wróciłby do toksycznej matki, trochę się wybielasz, zamiast żądać przeprosin zacznij od siebie, daj mu poczuć że jest miłym oczekiwany gościem w waszym domu, że jest dla was ważny, ale to nie ojciec się musi postarać, tylko Ty, bo on wie że ojciec go kocha w jakiś sposób, ale Ty dla niego jesteś obca i od Ciebie on będzie oczekiwał akceptacji, sam fakt że uzależniasz nocowanie chłopaka w domu od przeprosin, bo jeśli nie to hotel, daje wyraźny obraz ze go nie akceptujesz,tolerujesz go tylko ze względu na swojego partnera, więcej empatii i wyrozumiałość, pamiętaj że okres świąteczny jest takim magicznym czasem na wybaczanie, wybacz i wtedy zobacz co z tego wyniknie, bo Twoje oczekiwania wobec chłopaka może są na ten czas wygórowane, spróbuj się postawić w sytuacje tego młodego człowieka, co byś zrobiła i czego oczekiwała, pozdrawiam i życzę udanych świąt dla was wszystkich

        • Maria Alejandra pisze:

          Odpowiem prosto i nie aby wybielać siebie, nikt z nas nie jest ideałem, ale ten chłopak niestety skrzywdzony ten fakt otrzymywał ode mnie więcej ciepła niz mój syn, który również był z nami za granicą, zawsze starałam się go bronić i ukrywać przed ojcem niektóre wybryki jeśli się dało, jednak to dziecko już w wieku 8 lat uciekało ze szkoły, błąkało się nie wiadomo gdzie i to ja biegałam do szkoły aby go usprawiedliwić i jakoś wytłumaczyc przed nauczycielami i pedagogiem, starałam się dac tyle ile umiałam być może za mało, ale nie mozna dać dziecku wszystkiego co chce, jeśli cokolwiek było kupowane to dla obu, jesli tylko dla ówczesnego 3 latka to tylko dla niego i wtedy już zaczynały się pretensje, a ja? Gdy chłopak miał 14 lat a mój syn już prawie 17 to chciał robic to samo co starszy, wychodzić wieczorami itp czy pozwoliłabyś na to jednemu ze swoich własnych dzieci, bo ja nie więc on tez nie mógł, a wtedy bunt, że mój syn może wszystko, a on nic i tak było cały czas chciał miec to co ma małe dziecko i prawie już dorosły chłopak, a tego moim zdaniem się nie da pogodzić dlatego miał do mnie wiecznie o cos pretensje mimo, że ojciec próbował mu tłumaczyć i ja również, gdy postanowił pojechac do matki nic nie mogliśmy zrobić, mogłam i owszem zostawić go z tatą a jechać na wakacje do Polski tylko z małym i starszym moim synem, ale czy wtedy to byłoby sprawiedliwe, chyba nie więc on równiez wyjechał na wakacje do rodziny i juz nie wrócił, na siłę tez nie mogłam go zabrać, a jeśli zechce przyjechać na święta ja mu nie zabraniam, ojciec też nie i nikt oficjalnie nie postawił mu warunku, tak czy siak, to raczej on mnie traktuje jak zło konieczne bo tak to odczułam gdy był u mnie w domu w Polsce gdy byłam. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale tak myślę.

  19. ~ewa pisze:

    Mialam ochote przeczytac ten wpis, ale odpadlam po pierwszych dwoch zdaniach :-/ Slyszalas o czyms takim jak interpunkcja? Przeciez czytanie tego az boli… :-/

  20. ~ikada pisze:

    Piszesz, że chłopak ma żal do ojca i nie wiadomo o co. Z tak opowiedzianej historii widać, niestety, o co może mieć żal. Twój partner go opuścił – zostawił z matką, która go nie chciała. Nie wiem, jak „nie miał warunków”, żeby zabrać syna ze sobą. Raczej zadziałał stereotyp – ojciec może nie mieć warunków zajmować się dzieckiem. Bardzo wiele samotnych matek „nie ma warunków” a jednak dzieci nie zostawia na pastwę brutalnego ojca. Wcześniej twój partner po rozstaniu wrócił do tej kobiety – jak w tym czasie chłopak był traktowany? Czy raczej ojca przeważnie w domu nie było a matka traktowała źle? Nieobecność to też opuszczenie. Czy Twój partner bronił syna w sytuacji niesprawiedliwego traktowania przez matkę czy może, jak wielu ojców, przymykał oczy, żeby nie było konfliktów?
    Czy przeprosił syna za to, że go opuścił, że pozwolił matce niszczyć jego życie i „zatruwać jadem”? Oczekujecie od chłopaka więcej, niż on kiedykolwiek dostał.

    • Oboje staralismy się dac chłopakowi to co bylismy w stanie, a ojciec nigdy nie opuścił tego dziecka, nie miał wyjścia, był w miejscu do którego nie mógł zabrać małego dziecka, miejscu o którym nie chce wspominać, bo za błędy młodości już zapłacił, zawsze stawał po stronie syna, zawsze go bronił i chciał jak najlepiej i teraz również chce. Ojciec nie raz przepraszał syna za to że był moment gdy nie mógł z nim być, a syn odpłacił mu takimi słowami że nie można napisać, gdy był z nami oboje się staraliśmy jednak to czego dokonała matka było nie do przebicia.

  21. ~natalia pisze:

    Nie rozumiem jak ojciec moze nie zajmowac sie synem widzac jaka jest sytuacja. Nie rozumiem argumentu,ze w domu babci nie ma warunkow a praca jest wazniejsza. Jesli ojciec widzial,ze matka zle traktuje syna powinien starac sie go uratowac z piekla a nie pozwalac mu w nim tkwic. To dziecko przeszlo pieklo i nic dziwnego ze ma zal do ojca. Tez bym go miala. Argument ze pracuje sie w delegacjach jest bardzo wygodny, w koncu zawsze mozna powiedziec,ze o niczym sie nie wiedzialo i nic sie nie widzialo. A to,ze chlopak po namowach matki zostal z nia tez nie jest dziwne. Uwierzyl,ze wreszcie po wielu latach zaczelo jej zalezec na nim i bedzie normalnie. Tak samo zachowuja sie inne ofiary przemocy, ktore ciagle wracaja do swoich oprawcow wierzac,ze tym razem zaznaja dobra.

    • Ten chłopak nie ma żalu do ojca, że kiedyś go zostawił u matki bo inaczej nie mógł po prostu wynikła wtedy sytuacja ze nie miał innego wyjścia, a wręcz to sąd nakazał oddanie dziecka matce choć ona tego nie chciała, nikt nie mógł wtedy nic zrobić, ale gdy wrócił zawsze walczył o syna, zawsze był wobec niego szczery w przeciwieństwie do matki, dopiero teraz chłopak zaczyna to doceniać.

  22. ~elizabeth35 pisze:

    Moja matka urodziła czworo dzieci ,urodziła fakt ale jej dzieci to siostra i brat a druga siostra i ja to zbędny balast ojciec natomiast kochał nas przytulał czego bardzo brakowałoi czego od matki nie doznałam,nigdy nie pochwaliła,nie pogłaskała o przytulaniu nie było mowy.Jak bardzo brakowało mi tego w trudnych chwilach jako podlotek przeżywałam pierwszą miłość ikoleżanki mówiły o swoich pogaduchach z matkami a ja? kiedy rozstałam się z chłopakiem przeżywałam to w samotności,byłam sama i wiele,wiele sytuacji w życiu kiedy matka powinna „stać” obok .Nie doznałam tego.Teraz kiedy ma 90 lat jest niedołężna,niedowidzi żąda ode mnie o dziwo opieki nie od swoich dzieci ale ode mnie /siostry z niedoli nie ma/ a kiedy powiedzialam stanowcze nie była oburzona wtedy wygarnęłam czego przez całe życie mi brakowalo stwierdziła ze to są takie głupoty o których nawet nie warto wspominać.Moje dzieci mające rodziny nawet nie idą do babci ze swymi dziećmi bo mają przykre wspomnienia.Moja matka nie zna swoich prawnuków.Ktoś mnie potępi? być może ale gdyby znał moje życie z matką zmienilby zdanie.Nie pomogę matce gdyby nawet sąd nałożył mi karę powiedziałabym stanowcze NIE!!!!!!!!!!!! i nie mam wyrzutów sumienia,za ojcem placzę do dziś za matka nie spłynie jedna łza.Na słowo matka trzeba sobie zasłużyć.

    • Maria Alejandra pisze:

      Zgodzę się z Tobą, najgorsze jest właśnie traktowanie dzieci wybiórczo, a potem od tych niechcianych żąda się pomocy bo te najukochańsze się odwróciły i wcale nie były takie dobre jak się myślało, ale niestety wbrew pozorom wiele jest takich rodzin, ja osobiście nie rozumiem takiego traktowania dla mnie każde z moich dzieci jest tak samo ważne.

  23. ~ania pisze:

    A dlaczego winna jest matka dziecka a ojciec bez winy? Matka przynajmniej od razu się go wyrzekła a ojciec niby go kochał ale co chwila go porzucał burząc całą stabilizacje młodego człowieka. To ojciec jest tu postacią negatywną bo dla wlasnej wygody zniszczył życie tego, którego powinien chronić. Nie rozumiem też dlaczego chłopak ma przepraszać za cokolwiek. Buntował się bo to był jego mechanizm obronny przed kolejnym odrzuceniem i przepraszać powinien ojciec. , bo doprowadził do takiej sytuacji swoim totalnie nieodpowiedzialnym zachowaniem

    • Maria Alejandra pisze:

      Ojca winą jest to, że był taki moment w jego życiu gdy nie mógł zająć się dzieckiem i nie zrobił tego z własnej wygody, bo zawsze go kochał i starał się dac mu wszystko, jednak każdy popełnia błędy, za które trzeba zapłacić, no cóz tutaj nie tylko płacił ojciec za swoje błędy, ale równiez jego syn skazany na matkę, która go nigdy nie kochała, jednak gdy tylko ojciec mógł to zajął się synem, a ten niestety odpłacił mu słowami, które aż strach powtarzać.

      • ~Zosia pisze:

        Dziwna baba z PANI.. O ile można Cię nazwać Panią… I to przez duże P…Zafundowałaś popaprane życie sobie i swoim bliskim – z jakiej przyczyny????? Żal mi Twojego faceta… Smacznego obiadku!

        • Maria Alejandra pisze:

          Nie wiem dlaczego zal Ci mojego faceta i nie mam zamiaru tego dociekać, bo ja mam swoje zdanie na mój temat i jeśli komus się to nie podoba jego sprawa, a ja mam to generalnie gdzieś, życie nie zawsze układa się tak jakby człowiek sobie tego życzył, od lat mam cudowne życie i nie narzekam, a że wspomnienia są jakie są cóż każdy z nas je ma.

        • ~Iweta pisze:

          A czemu żal faceta? Z czym on taki biedny?

  24. ~Ola pisze:

    Ja nie mialam ani dobrej starej ani starego od rodziny slyszalam, ze nie potrzebnie sie urodzilam.Z calego serca ich nie nawidze. Chociaz juz pare lat mieszkam zagranica niekiedy moja przeszlosc daje o sobie znac.

    • Maria Alejandra pisze:

      Przykro mi słyszeć takie słowa od młodych ludzi, ale tak bywa, ale dzieci się na świat same nie proszą, jednak nie wszyscy chyba tak uważają.

    • ~Iweta pisze:

      Wyobrażam sobie,że to trudne ale postaraj się przestać nienawidzieć,bo to najbardziej niszczy Ciebie. A oni nie zasłużyli na Ciebie.Pozdrawiam

  25. ~Telma pisze:

    a gdzie w tym wszystkim był ojciec chłopaka czyli Twój obecny partner? nie dał mu żadnego męskiego wzorca, zabrał się i nawet teraz jak syn jeszcze od czasu do czasu do niego wraca to nie potrafi pokazać mu nic, co sprawiłoby, żeby chłopak poczuł emocjonalną więź i chęć współpracy.
    Tak właśnie wyglądają tatusiowie, znaleźć łatwą , zrobić dziecko a potem uciec i opisywać że patologia a syn ma trudny charakter (po kim swoją drogą?)
    Nie pisałabym bloga na Twoim miejscu bo wstydziłabym się za partnera, zresztą z czasem może sama doświadczysz jeszcze patologii w swoim związku.

    • Maria Alejandra pisze:

      Przez 8 lat chłopak był razem z nami czyli odpowiedź gdzie był ojciec, prędzej różnie bywało, generalnie zawsze był z synem i za synem jedynie przejściowy okres gdy zabrakło tego ojca, ojciec próbował walczyć o syna nawet gdy ten jako 15latek uciekł do matki ale zamiast wdzięczności, że chce, że próbuje być dobrym ojcem otrzymał od syna sterte wyzwisk, itp teraz gdy już chłopak jest dorosły tak wraca do kontaktów z ojcem bo cos tam zrozumiał, a za mojego partnera nie muszę się wstydzić i to czy pisze bloga czy nie to chyba moja osobista sprawa, patologii to ja już doświadczyłam za młodu więc teraz to jest nie mozliwe, a poza tym jestesmy razem 11lat i nie mogę narzekać na nic, jest wzorem dla syna i zawsze służy dobrą radą dla swoich dzieci z poprzedniego związku jeśli tego potrzebują.

  26. ~qwert pisze:

    a moze zastanow sie czy to ty go bardziej nie skrzywdzilas zamiast trzymac sie jednego jakis byl tego powod . niema nic gorszego jak odtracenie przez wlasna matke

    • Maria Alejandra pisze:

      A myślisz że sie nie zastanawiałam nad tym, ale nie znalazłam nic co bym zrobiła źle, często mój syn był gorzej traktowany i odpowiadał za nie swoje wybryki bo ja stawałam po stronie ewidentnie winnego, choć on sam uważał się za niewinnego, sporo by tłumaczyć, ale na zasadzie, jak cię złapią za rękę to mów ze to nie twoja ręka.

  27. ~Iweta pisze:

    A zastanawiałaś się czy to temu chłopcu nie należy się przepraszam? Czy tak samo postąpiłabyś w stosunku do swojego syna? Nawet jeżeli by Cię wyzwał.obraził ale powiedziałby,że chce przyjechać na święta,dałabyś warunek przeprosin?Podejrzewam,że nie,bo chciałabyś go zobaczyć. A ten „tatuś” to chodząca ciapa. Nic nie usprawiedliwia oprócz poważnej choroby,żeby nie zająć się dzieckiem. Niech nie udaje dobrego,a Ty przy nim,robicie mu łaskę, a najlepiej żeby nie przyjechał,przeprosiny są świetną wymówką.Będziecie słodko spędzać święta i nie pomyślicie co On robi i czuje.Sama mam dorosłych synów i zawsze zwracałam uwagę na jedno,żeby byli równo traktowani i kochani.Sama jestem jedynaczką. A ten chłopiec musi iść do psychologa,bo będzie mu w życiu b.trudno.Tatuś w jego obronie nie stanie.Serce mi pęka,jak pomyśle co przeszedł.Trudno spodziewać się,żeby był dobry,jeżeli nikt nie był dobry dla niego.A Ciebie wyzwał,bo kogoś chce obwinić o swoją sytuację.Trudno przyznać przed sobą,że matka i ojciec nie kochają.Dużo by pisać na ten temat.

    • Nie wiem jakbym się zachowała wobec któregos z moich synów, jednak wiem ze nigdy nie doszłoby do takiej sytuacji ponieważ każdy z nich jeśli cokolwiek zrobi źle umie przeprosić, miałam sytuację w PL gdy jeden z nich ciut przesadził z gadaniem wytykając mi że za bardzo rozpieszczam najmłodszego co nie jest prawdą, fakt ma duzo ale bez przesady, nastepnego dnia synek zdał sobie sprawę, że zrobił mi przykrość swoimi słowami choć nie uzył zadnych złych słów i przyszedł z bombonierką i przeprosinami, ot tacy są moi chłopcy. A ojciec wbrew wszystkiemu bardzo kocha swojego syna.

  28. ~passionatka pisze:

    Rzeczywiście dość chaotycznie to napisałaś ale tak jest, gdy coś z siebie wyrzucamy. Emocje utrudniają nam zgrabne układanie zdania po zdaniu. Musisz bardzo kochać swojego partnera skoro otworzyłas swoje życie nie tylko dla niego ale także jego syna. To musiało być bardzo trudne. Niemniej jednak uważam, że słowo PRZEPRASZAM nie zawsze idzie w parze z czynami i dobrymi chęciami. Skoro miałaś tyle siły wcześniej, to może warto raz jeszcze otworzyć przed chłopakiem swoje drzwi i zobaczyć czy czas pozwolił mu przemyśleć pewne kwestie i zwyczajnie dorosnąć?

    • Jak już napisałam w jednym z wcześniejszych komentarzy jeśli zechce to przyjedzie, to jego decyzja jak też to jak się zachowa, a co do stylu w jaki to napisałam nie wiem sama co spowodowało, że najpierw wpis ląduje na Onecie w Stylu Życia, a dzisiaj w blogach, cos w tym jest.

  29. ~Kaja pisze:

    Szanowna Pani, to nie jest do końca tak, że „jak się nie podoba, to nie czytaj”, bo na ogólnodostępne strony wchodzą różni czytelnicy, również dzieci, które nie mają zdolności rozróżnienia literatury od chłamu i niestety, czytając takie niedopracowane i nie do końca po polsku wpisy, mogą nabrać złych nawyków tworzenia wypowiedzi. Po drugie, historia jakich zapewne wiele, ale nie jestem pewna czy jest się czym chwalić publicznie. Bo niby czym? tym, że była kobieta Pani partnera to jakaś psychopatka pozbawiona uczuć i reagująca patologicznym egoizmem na wszelkie przeciwności losu. Po drugie, Pani partner to d.. wołowa albo kompletny ignorant, że zostawił swoje dzieci na tyle lat w tej patologii i nie próbował walczyć nie tylko o syna ale i córkę. Po trzecie, z Pani też ciekawy przypadek, że się Pani na takiego niedorobionego faceta zdecydowała. Widać dobrze zarabia. Żal ściska, jak się czyta takie rzeczy. Nie mnie Panią oceniać, każdy robi jak czuje i uważa, ale mają rację moim zdaniem te osoby, które tutaj sugerują, że jak się ma problemy, to trzeba z nimi do psychologa, a nie na bloga.

    • Maria Alejandra pisze:

      Być może właśnie ten „chłam” trafił dwukrotnie na stronę Onetu z jakiegoś powodu, raczej nie z braku języka polskiego czy innych sugestii, a pieniądze to nie wszystko w życiu, a mój partner wbrew wielu opiniom tutaj wyrażonym walczył o dzieci, nie tylko o syna i błędne jest myślenie że facet jest niedorobiony po tym jednym wpisie, to sytuacje życiowe tak się potoczyły, a akta w sądzie odnośnie walki ojca o dzieci to wielka, gruba księga jednak chciałam pokazać sedno problemu czyli matkę, która odrzucała własne dziecko kilkakrotnie, a potem namawiała na powrót, bo zabrakło pieniędzy, a dziecko żądne miłości matki za każdym razem jej wierzyło. Poza tym bloga pisze dla siebie i dla tych którzy chcą czytać i aby poznać kogoś nie należy oceniać go na podstawie jednego wpisu, a problemy z nas ma każdy i swego rodzaju terapią dla wielu jest wyrzucenie swoich żali na blogach, są blogi poblokowane (niby), ze dostęp od 18lat, a czy takie dziecko ciekawe co tam może byc nie naciśnie guzika, tak mam ukończone 18lat przecież nikt nie woła o dowód tozsamości, to indywidualny wybór każdego, nawet dziecka. A jak już pisałam niejednokrotnie psycholog mi nie potrzebny, nie mam depresji i problemów, moje życie jest spokojne i szczęsliwe.

  30. Odpowiedź dla człowieka Mario!!! A Ty się naucz języka polskiego i nie ubliżaj innym swoim wymownym słownictwem, takie komentarze jak Twój nie będą się tutaj pokazywały, gdyż na tym blogu nie uznaję niecenzuralnych słów.

  31. ~MagJa pisze:

    Przeczytałam artykuł i komentarze i przyznaję, że większość mnie załamała. Głupota ludzka nie zna granic…. Droga Autorko – masz 110% racji! Stworzyłaś dom i należy on do Ciebie, tak jak i decyzja kogo i na jak długo w nim gościć. Masz absolutne prawo wymagać, aby w twoim domu panowały Twoje zasady. Jeśli w domu nie chcesz widzieć osoby, która Cię obraziła to tak ma być. Jeśli wymagasz przeprosin od kogoś zanim zawita do Ciebie to ma to zrobić i koniec. Jeśli nie chce to znaczy, że nie ma do Ciebie szacunku, nie umie przyznać się do winy albo po prostu jest głupi i nie chce być częścią Twojej rodziny.
    Drogi życiowe są często bardzo zawiłe. Ja też wzięłam do domu syna męża z poprzedniego związku. Mieszka z nami ponad 2 lata. Jego matka pozbyła się go jak śmiecia w wieku 11 lat. Stanęłam jak Ty przed tym samym wyborem: wygoda czy sumienie. Przygarnęłam go. I, chociaż wiele było momentów złych między nami, teraz wiem, że podjęłam jedną z najlepszych decyzji w życiu. Mam świetnego syna, którego uwielbiam (chociaż czasami rozglądam się za kijem:). I nie wyobrażam sobie, żebym mogła go komuś oddać bo mi przeszkadza (tak jak zrobiła to jego biologiczna matka).
    Pisze Ci o tym, żebyś wiedziała, że nie jesteś sama – inni podejmują podobne decyzje i żyją z konsekwencjami. Aż mnie zatrzęsło jak przeczytałam, że przygarnięcie dziecka i stworzenie mu rodziny to patologia. Dziwne „kobiety” muszą to pisać. Dzieciak miał szczęście, że mu pomogłaś w trudnym momencie. Nie rozumie tego, albo nie chce zrozumieć. Dlaczego? Z własnego doświadczenia wiem, jak ciężko walczyć z kłamstwami, którymi karmi dziecko „matka” po rozwodzie z jego ojcem. A już w sytuacji, w której on układa sobie szczęśliwe życie a ona nie….książkę można by napisać na temat tych bzdur. Może Twój „przyszywany” syn był tak długo indoktrynowany, wpajana mu była nienawiść do Ciebie i własnego ojca, że nie potrafi logicznie i obiektywnie myśleć. Może potrzebny czas? Może coś innego? Nie wiem i nikt nie powinien tu wyrokować-przyszłość pokaże. Ale wiem jedno – to do Ciebie należy decyzja czy wyciągniesz jeszcze raz rękę do tego nastolatka i na jakich zasadach. Wymagaj od niego poszanowania własnych zasad, przeproszenia za obrazę! Mam wrażenie, że masz w partnerze wsparcie. Tak trzymaj! I powiem Ci jeszcze jedno – Jesteś Wielka biorąc na barki wychowanie nie swojego dziecka. Pozdrawiam i życzę szczęścia.

  32. ~margines pisze:

    Opisujesz patologię społeczną…

  33. ~Sylwia pisze:

    Kiedy słyszę albo czytam takie zdanie, że kobieta wrobiła faceta w dziecko to chce mi się śmiać. To co, upiła/odurzyła go i wykorzystała? No sorry, ale dorosły facet powinien wiedzieć, skąd się biorą dzieci i co robić, aby zabezpieczyć się przed niechcianą ciążą. No cóż, ale jeśli się jest palantem i zwala całą odpowiedzialność za konsekwencje współżycia na kobietę to później się płacze, że „ona mnie wrobiła w dziecko”.

    • Maria Alejandra pisze:

      A słyszałaś o takich kobietach, które oszukuja facetów, ze biora tabletki, albo mają spirale a to jest kłamstwo, aby on sam nie stosował zadnych zabezpieczeń, tak włśnie było w tym przypadku.

  34. ~Elżbieta pisze:

    A ja powiem tak, pani żądanie usłyszenia słowa ‚przepraszam’ jest absurdalne. Z bardzo prostego powodu- oczekuje pani normalnej reakcji od dziecka, które zrobiło coś źle.

    Problem leży w tym, że ten chłopak nie jest normalny. Po tym jakie miał do tej pory życie, wręcz nie ma prawa być normalny. I nie chodzi tu o chorobę psychiczną, tylko o wzorce myślenia i zachowania kształtowane od najmłodszych lat. To rzeczy, których on sam nie jest świadom, a którym mogłaby zaradzić profesjonalna, długa i ciężka terapia.

    Fakt, że wygląda na to, że się uspokoił, szuka kontaktu i jak pani sama powiedziała w którymś komentarzu odzywa się do pani, stara się w jakiś sposób nawiązać relacje, może być jedynym przepraszam jakie pani kiedykolwiek usłyszy. A od niego może to wymagać więcej wysiłku niż wymówienie słowa, które może być dla chłopaka bez znaczenia.

    W jego głowie może on żałować swoich słów i czynów, ale wcale nie czuć się za nie winny. Może czuć się usprawiedliwiony trudną sytuacją życiową, traktowaniem ze strony matki, i tysiącem innych powodów o których pani nie wie.

    Może warto więc spróbować na tym budować, i postarać się wyrzucić z pamięci wyrządzone przykrości. To już pani decyzja.

    I żeby nie było – nie jest to paplanina wyciągnięta z książki, a doświadczenie, i długie godziny spędzone z terapeutą.

    Pozdrawiam.

    • Maria Alejandra pisze:

      Jak juz pisałam w poprzednich komentarzach, nią żadam ale mimo wszystko mam nadzieję ze kiedyś słowo przepraszam przejdzie mu przez gardło, gdyz staralismy sie wpoić mu te słowa przez 8 lat gdy był z nami, kiedys umiał przeprosić za to że cos sam źle zrobił, ale tylko gdy został złapany na gorącym uczynku choc i tak się wypierał że to nie on, ale spokojne wytłumaczenie sytuacji, że nie wolno tak robić, ze to jest złe, ale nikt nie bedzie go za to karał itp. dawało rezultaty jednak wpływ matki był silniejszy i cała nauka poszła w las, jednak mimo wszystko mam nadzieję, że kiedyś sam dojrzeje bo na terapie to znając jego charakter i podejście do życia to nigdy by się nie zgodził. Ja mu już dawno wybaczyłam lecz nigdy nie uda mi się zapomnieć słów które padły pod moim adresem za serce i dobroć którym otoczyłam tego chłopaka odsuwając od siebie swoich własnych synów za co mieli do mnie żal w pewnym momencie, ale zrozumieli moje wyjaśnienia gdy sami już są dorośli.

  35. ~dyster pisze:

    ja pierdzielę, dziewczyno, naucz się pisać po polsku! Jest coś takiego jak znaki interpunkcyjne, ortografia, gramatyka… myślenie./ Nie da się tego czytać!

    • Maria Alejandra pisze:

      A według Ciebie wpis jest pełen błędów ortograficznych, gramatycznych itp. nie wydaję mi się a jeżli nie da się czytać to nie czytaj nikt Cie do tego nie zmusza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>