Taka to refleksja wpadła mi po opublikowaniu ostatniego mojego wpisu i moim zdaniem nie możemy mierzyć każdego jedną miarą. Każdy facet jest inny i wbrew pozorom jak mówi przysłowie” Okazja czyni złodzieja” nie każdy z mężczyzn od razu zdradzi swoją ukochaną jeśli tylko trafi się okazja. Otóż będąc jeszcze w Polsce udzielałam się w Klubie Sportowym, wspominałam o tym we wpisie o żużlu, ale nie o tym chciałam pisać. Więc w grupie było wiele osób, mężczyźni, kobiety, pary i małżeństwa. Razem organizowaliśmy przeróżne spotkania związane z meczami, ale też towarzyskie na grilu czy tańcach i tak na pewnej z imprez dotarły do mnie słuchy, że jedna z koleżanek nota bene ponoć szczęśliwa mężatka bywająca na wszystkich spotkaniach razem ze swoim mężem uwodzi innych facetów. Nie bardzo chciałam wierzyć, aby była do tego zdolna, jednak po wszystkich moich przejściach wiem, że wszystko jest możliwe. Bawiliśmy się super, ja i mój partner, jednak w pewnym momencie wybuchła awantura bo ktoś doniósł mężowi owej Pani, że zachowuje się niestosownie i wtedy się dowiedziałam od mojego partnera, ze jemu tez robiła dwuznaczne propozycję jednak ją zbył, w to że spuścił ją na drzewo to wierzę, jednak zastanawia mnie czy powiedziałaby mi wtedy o tym gdyby nie wybuchła ta awantura, być może bo raczej nie ma przede mną tajemnic, jednak czasem nie mówi o wszystkim, ale wiem że nie wynika to ze złej woli ale z nadmiaru pracy i tego, że o takich błahostkach szybko zapomina i czasem przy jakiejś okazji to wychodzi, bo właśnie często dowiaduje się czegoś po czasie i jego zdziwienie wtedy jest najzabawniejsze, a co nie mówiłem Ci o tym, a myślałem że mówiłem, a czasem faktycznie mi powie, a ja wysłucham i zapomnę to będzie tak długo drążył temat, aż sobie przypomnę kiedy i gdzie mi o tym mówił. Ot taka refleksja.

The following two tabs change content below.
Otagowane:  

34 Responses to Czy każdy facet musi zdradzać jeśli tylko nadarzy się okazja??

  1. ~Ultra pisze:

    Myślę, że mężczyźni nie zawracają sobie głowy drobiazgami ani kto z kim i po co. Taki dystans. Natomiast jeśli chcą zdradzać, to pewnie to zrobią i tyle. Pamiętajmy, że z kimś to robią, więc do tanga potrzeba dwojga. Życzę Wszystkim udanego związku, bo takie też są. Pozdrowienia i serdeczności.

  2. miriam pisze:

    Niestety, nie mam zbyt wielu dobrych doświadczeń w tym względzie, w mojej ocenie zdradza 98%. Ale pociesza mnie te 2%, bo jednak osobiście znam też takich, którzy nie zdradzili nigdy, mimo iż pary te są ze sobą już ponad dwadzieścia lat lub dłużej.

    • Maria Alejandra pisze:

      Ja znam z autopsji i jednych i drugich, na szczęście teraz mam tego jednego z nielicznych, który nie zdradza, a przynajmniej zadne sygnały czy symptomy na to nie wskazują, aby tak dalej.

  3. szarabajka pisze:

    Zdrada fizyczna boli, ale to nie jest najgorsza ze zdrad. Jeszcze bardziej bolesne jest, gdy mąż, partner zdradza jako przyjaciel, powiernik, ojciec wspólnych dzieci. Skok w bok, a pozostawienie rodziny w paskudnym położeniu życiowym, to jednak dwie różne sprawy.

    • Ano to też fakt, czasem o takich skokach w bok nikt nigdy sie nie dowiaduje, ale o faktycznej zdradzie prędzej się sami przekonujemy, a wynika to własnie z zachowania osoby, która zdradza.

      • miriam pisze:

        Zdecydowanie tak – zdrada o wiele bardziej boli, kiedy nie chodzi o zdradę fizyczną, ale o zdradę sensu, sedna, podstawy tego, co ktoś nazywał przyjaźnią.

  4. ~jotka pisze:

    Nie wiem czy okazja czyni złodzieja, być może ci, którzy zdradzają są uzależnieni od ciągłego sprawdzania się. Kiedyś przeczytałam taką mądrą przestrogę dla tych, którzy chcieliby zaryzykować: zanim zdradzisz, pomyśl ile możesz stracić…

    • No to pierwsza rzecz na którą musimy zwrócić uwagę, co i kogo możemy stracić popełniając czasami głupotę.

      • miriam pisze:

        Sam skok w bok można jeszcze wybaczyć, jeśli jest wynikiem głupoty, można także nawet wybaczyć wtedy, kiedy część przyczyn zdrady leży po stronie drugiego partnera. Ale jeśli zdrada wynika z zakłamania i nie jest jedynie „skokiem w bok”, lecz świadomym nadużywaniem przez lata zaufania lojalnego partnera i równocześnie nazywana jest przez zdradzającego „przyjaźnią”, to to już nie jest żaden błąd, lecz wyrachowanie i cynizm, a to trudno wybaczyć, zwłaszcza kiedy wiesz, że zdradzający Twojego wybaczenia nie potrzebuje i wręcz po wszystkim po prostu nadal z tego kpi w najlepsze, bo bawi go coś, co nazywał naszą „naiwnością”. Ja mam takie doświadczenie i to jest jedno z tych najtrudniejszych doświadczeń z gatunku zdrad.

        • Oj ja tez mam takie doświadczenia, odnosnie zdrady i wybaczania, dlatego jeśli mówimy o skoku w bok owszem można wybaczyć jeśli było to jednorazową głupotą, ale jeśli ten tzw skok w bok się powtórzy to nie jest to juz ani błąd, ani głupota a świadome działanie, tutaj męzczyźni zdolni do zdrady pod wpływem impulsu wykorzystują naiwność i uczucie kobiety, bo jeśli raz wybaczyła to wybaczy kolejny, więc czasem nie warto wybaczać błędu, ale nigdy nie wiemy jaki był powód być może gdzieś tam była i nasza wina, więc jaki z tego wniosek, każda sytuacja jest inna i każdą trzeba rozpatrywać indywidualnie zgodnie z własnym sumieniem.

  5. ~loonei pisze:

    Nie wiem czy każdy i czy zawsze… Mój maż tez mi kiedyś się przyznał, że otrzymał propozycję wprost i wyraźnie, był taki zażenowany jak mi opowiadał na drugi dzień, a ja z niego dumna.. byłabym bardziej dumna gdyby nie to… że on w swej zazdrości zachowuje się wobec mnie tak, iż zawsze wtedy myślę: „ocenia mnie wg siebie!”.. no i kilka jego zachowań widziałam sama.. stosuje zasadę ograniczonego zaufania, ale nie spędza mi snu z powiek.. Lecz wiadomo.. tak jak w poprzedniej twojej notce.. człowiek nigdy nie wie jak się zachowa póki go to nie spotka!

  6. ~Monika pisze:

    Mi się wydaje, że faceci na wiele rzeczy nie zwracają uwagi. Czasami czegoś nam nie mówią, bo dla nich to mało istotne, a my pewnie zrobiłybyśmy mega awanturę. Niestety… gorzej jest jak kobieta dowie się czegoś od osób trzecich. Zastanawia mnie tylko, jak można zdradzić, a później patrzeć partnerowi prosto w oczy i tworzyć na pozór udany związek…

    • Właśnie najgorzej jest dowiedzieć się czegoś przypadkiem lub celowo od kogoś trzeciego, choć czasem są to nie zbyt ważne rzeczy i zazwyczaj znajdzie się logiczne wytłumaczenie dlaczego się o tym nie wiedziało, jednak zdrada to już inna sprawa, ja nie umiałabym zdradzić i potem spojrzeć partnerowi w oczy, ale to wynika z mojego charakteru, nawet moje dzieci wiedzą kiedy próbuje coś ukryć, a co dopiero osoba która jest przy mnie na co dzień.

  7. Myślę, że nie każdy, to zależy od tego, jakim jest człowiekiem i jakie ma wartości :) Pozdrawiam Cię cieplutko :)

  8. flowers28 pisze:

    Hmm moim zdaniem to wszystko zależy od tego jakim się jest człowiekiem jakimi kierujemy się wartościami i czy w związku jest ok czy same kłótnie.

  9. Pare lat temu bez większego zastanowienia odpowiedziałabym
    - Oczywiście, że nie.
    A dziś nie mam już takiej pewności i odpowiedziałabym, że nie wiem czy musi czy nie musi , czy wszyscy faceci są tacy czy nie są ………dziś nie ufam już nikomu , bo okazuje się że każdy może zrobić wszystko i każdy może nie zrobić nic…

  10. ~t.vik pisze:

    Szeroki temat, ale dość wąsko tutaj ujęty, więc wypowiem się tylko o tym, o czym wypowiada się większość.
    Nie wszyscy zdradzają. Czy tych wiernych jest tylko 2%? Trudno powiedzieć, mam nadzieję i to, co sam wiem przekonuje mnie, że więcej. Kobiety też zdradzają jako pierwsze, ale nie o tym przecież było we wpisie. Powodów do zdrady może być całe mnóstwo. I rzeczywiście większości facetów wystarczy, żeby zdradzić. A kto nie zdradza? Większość zdradzających odpowiedziałaby: „Nie zdradzają tylko pantoflarze i mięczaki”. Ale prawda jest inna. To właśnie mięczaki zdradzają. Nie zdradzają faceci, którzy w życiu kierują się pewnymi przyswojonymi wartościami. Inni mówią, że facet zdradzi prędzej, czy później – kwestia czasu… albo okazji, która wcześniej mu się nie przytrafiła… albo jakości partnerki, która byłaby w stanie go skusić itd…
    Tylko co z tymi, którzy są wierni, jak powiedziała Miriam, dwadzieścia, czy więcej lat? Zdaniem niektórych oni też zdradzą, to tylko kwestia znudzenia się własną żoną.
    Ale prawda znów jest inna. Im dłużej facet jest wierny, tym większe ma szanse, że takim pozostanie. Im więcej pokus sobie odpuścił, tym bardziej jest uodporniony na te i przyszłe pokusy. Zdaniem zdradzających wierni są ci, którzy nie mają szans na podryw. Ale kto nie ma szans na podryw? Nawet największy brzydal ma przynajmniej jedną taką okazję, a przeciętny facet – kilka.
    Każda okazja do zdrady jest jednocześnie okazją do zachowania wierności. Jeśli jako małżeństwo jesteście jednością, jeśli jesteście wewnętrznie spójni, nic z zewnątrz nie jest w stanie zaszkodzić Waszemu związkowi. Chyba, że Wy sami (któreś ze współmałżonków) na to pozwolicie.
    Znam małżeństwa naprawdę wieloletnie, które są sobie wierne. Jedno z nich trwa ponad siedemdziesiąt lat. Przy tym małżeństwie moje dwudziestotrzyletnie małżeństwo w wierności, to pikuś ;)
    Pozdrawiam wszystkich i życzę udanego pożycia :)

    • Maria Alejandra pisze:

      Całkowicie się z Tobą zgodzę, oczywiście kobiety też zdradzają, choc może rzadziej się o tym mówi, ja nie mam tak długiego stażu jak Ty choć gdyby mój pierwszy małzonek nie był taki jaki był, czyli między innymi nie zdradzał to też minęłaby mi 31 rocznica ślubu, ale niestety w tym roku minęła 16 od rozwodu i tak długo trfałam w beznadziejnym związku, teraz minęła mi 11 rocznica udanego związku i mam nadzieje, że tak bedzie dalej. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie.

    • ~miriam pisze:

      Nie jesteśmy w stanie dobrze ocenić jakości osoby, z którą zdradzamy, w porównaniu z osobą, którą zdradzamy w wieloletnim związku. Zdrada to często po prostu próba odmiany, wyobrażanie sobie, że to, co poza związkiem, jest czymś innym i lepszym niż to, co w nim, zwłaszcza jeśli partnerzy tak naprawdę mało się nawzajem sobą interesują, a często tak jest, z powodu rutyny, niewłaściwej decyzji o byciu razem, niedoboru charakterów, kierowaniu się w życiu nie swoimi decyzjami, lecz np. presją rodziny. Ponieważ jednak często zdrada to po prostu impuls, okazja, z której się korzysta, ona też z czasem, poprzez trwanie musi się zweryfikować, wyjścia nie ma – i nawet jeśli nie okaże się, że ta nowa jakość to nijakość, gorsza niż to, co za sobą zostawiamy, to jest także często tym samym, co zostawiliśmy, tylko w trochę innej formie. Nie dotykam tu takich sytuacji, jak ucieczka przez romans z naprawdę toksycznej, szkodliwej relacji, gdzie romans jest jedynie pomocą osobie przez lata nie potrafiącej znaleźć w sobie siły do zmiany jest dla takiej osoby na zmianę na lepsze szansą, bywa że jedyną szansą po wielu ciężkich latach. Najczęściej jednak, w dobrych, lecz popadających w rutynę relacjach, gdzie namiętność powinna powoli zastępować przyjaźń, zdrada to po prostu niezdolność do odnalezienia się w rzeczywistości i przekonanie, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Tymczasem człowiek w owe „wszędzie” zawsze siebie samego zabiera, od tego się przez zdradę nie ucieknie .
      No to sobie pogadałam :-)

      • Maria Alejandra pisze:

        Ano sobie pogadałaś, ale ciekawie, a to chyba najważniejsze.

      • ~t.vik pisze:

        Pogadałaś, ale ciekawie ;)
        Mówiąc o jakości partnerki miałem na myśli to, co można zobaczyć na oko, czyli wygląd zewnętrzny, sposób poruszania się i inne cechy, które mogą urzec, czy też kusić nie do ułożenia sobie życia z tą „lepszą”, przecież nikt w takiej sytuacji o tym nie myśli, ale do jednorazowego skoku w bok, bo przecież to właśnie jest zdradą. Inny typ zdrady nie został poruszony we wpisie, więc ten temat zostawiam.
        Ale z sednem Twojej myśli jak najbardziej się zgadzam. „Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”, albo „U sąsiada trawa bardziej zielona”.
        Presja rodziny? Trochę to znam z własnej, gdzie mój dziadek ożenił się z babcią, bo mu jego ojciec tak kazał. Szczęścia dziadek nie znalazł przez całe życie. Ale jeśli ktoś się pobiera z miłości, a na początku tak przeważnie jest, to powinien tę miłość aktywnie pielęgnować, a nie pozwalać, żeby zszarzała, a potem rozglądać się za kolorami u sąsiadów.
        Pozdrawiam.

        • Zdrada to temat rzeka i akurat w tym poscie bardziej przez mnie został ruszony wątek tzw skoku w bok, choc może i mysl była głębsza, więcej na temat faktycznej zdrady pisałam na pączątku bloga opisując historię z moim mężem i serdecznie zapraszam do poczytania. I zgadzam się z Twoją wypowiedzią, bo tak to własnie w życiu bywa.

  11. ~adaa pisze:

    Zamawiałam wróżbę miłosna u Paulusa (wrozbitapaulus.pl) i wróżba ta spełniła się co do joty. Mogę szczerze polecić.

  12. ~leokadia.mocna pisze:

    nie każdemu psu na imię Burek …:) A więc teoretycznie nie można wszystkich wrzucać do jednego worka, ale … no właśnie :) Osobiście już nie potrafie ufać bezgranicznie :) Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>