„Najlepsza koleżanka, to męża kochanka”

Dodano 24 września 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Tak na początek to mam pytanie, czy zgadzacie się ze stwierdzeniem w tytule? Ja twierdzę, że coś w tym jest. Wiele razy spotkałam się z tym tematem w książkach, wszechobecnych teraz serialach, a zwłaszcza w serialu „Zdrady” emitowanym na Polsacie, kilka razy zdarzyło mi się obejrzeć ten serial i akurat ostatni odcinek przypomniał mi jedną z moich sytuacji życiowych, którą zamierzam Wam teraz przedstawić. Tak więc 22 lata poznałam pewną kobietę, która była w tamtym momencie w bardzo podobnej sytuacji życiowej jaka mnie wtedy spotkała, zaprzyjaźniłyśmy się i bardzo często spędzałyśmy razem czas, ja w tamtym momencie byłam w ciąży z moim 3 synem, było mi bardzo ciężko gdyż wiedziałam już wtedy, że mój obecnie ex małżonek mnie oszukuje, koleżanka była dla mnie wielkim wsparciem przed i po porodzie. Została chrzestną mojego wtedy najmłodszego syna, bardzo często bywała u mnie w domu, spędzałyśmy razem miło czas, wydawało mi się że wszystko jest super, ale do czasu. Gdy mój syn miał jakieś pół roku moja wtedy najlepsza koleżanka została u mnie na noc z dziećmi (miała dwie córeczki 4 i 6 lat), w nocy obudziły mnie jakieś dziwne odgłosy, wstałam zaniepokojona aby sprawdzić co się dzieje i to co zobaczyła zaparło mi dech w piersi, (w tamtym czasie mój ex spał już w pokoju syna) w pokoju z którego dochodziły dziwne odgłosy spała moja koleżanka wraz ze swoimi córeczkami, ale gdy tam zajrzałam nie była sama, w najlepsze zabawiała się z moim jeszcze wtedy ślubnym, w tamtym momencie najchętniej złapałabym ją i wyrzuciła za drzwi, ale była 4 nad ranem i nie mogłam, nie miałam sumienia wyrzucić dwójki małych dzieci na ulicę, nie wiem jakim cudem udało mi się spokojnie wytrzymać do czasu kiedy dziewczynki wstały, zjadły śniadanie i całkiem spokojnie z mamą opuściły mój dom. Tak to zakończyła się moja „przyjaźń” z tą kobietą, od tamtej pory praktycznie nie mam z nią żadnego kontaktu, próbowała przepraszać, tłumaczyć się jakoś jednak dla mnie żadne wytłumaczenie nie było jej usprawiedliwieniem, wtedy bardziej zabolała mnie jej zdrada niż zdrada mojego ex. Na Pierwszą Komunię mojego syna wysłaliśmy jej zaproszenie jednak się nie zjawiła, po latach mój żal do nie minął, a chciałam by matka chrzestna mojego dziecka była na jego święcie, jednak chyba wstyd za to co zrobiła jej nie pozwolił aby stanęła ze mną twarzą w twarz, mimo iż wiedziała że już dawno jestem po rozwodzie (od swojej siostry) to nie odezwała się do mnie do tej pory, z jej siostrą mam luźny kontakt przez FB ale na jej temat nie dyskutujemy, jeśli ona nie chce mnie znać choć minęło już tyle lat ja się prosić nie będę, nie potrzebne mi takie osoby w moim otoczeniu, zawsze w życiu stawiałam na uczciwość i wiele z tego powodu wycierpiałam, jednak mimo wszystko uczciwość jest dla mnie najważniejszą cechą ludzką i tylko takimi ludźmi staram się otaczać. Pozdrawiam serdecznie!!!

The following two tabs change content below.
Otagowane:  

35 Responses to „Najlepsza koleżanka, to męża kochanka”

  1. ~kalinaxa pisze:

    Takie zachowanie, to jest największa podłość jaką można zrobić drugiemu człowiekowi. Ciekawa jestem jak jej się żyje z taką myślą, że rozwaliła cudze małżeństwo. Wiem, że pewnie wyparła to i żyje, bo takie nie mają skrupułów.
    Obserwuj ją, bo powiem po cichu, że karma wraca!

    Jesteś dzielna :)

    • Maria Alejandra pisze:

      Masz całkowitą rację, a nie mam pojęcia jak żyje, bo całkowicie straciłam kontakt i w sumie nie bardzo mnie to interesuje, jestem daleko od niej a teraz zdecydowanie uważniej dobieram znajomych raczej staram się trzymac na uboczu od nowych znajomości wystarczą mi te stare, zaufane od wielu wielu lat, a i mojego obecnego partnera jestem pewna, bo była taka sytuacja (może i ją opiszę) ale pierwszą osobą która się o tym dowiedziała była ja, wiem że mogę mu w pełni ufać.

  2. Shorty pisze:

    Na tym świecie roi się pełno takich osób, jak ona..ochh, jakież to przykre!

  3. to są dopiero PRZYJACIÓŁKI… nie mieści mi się w głowie, jak można sypiać z facetem swojej przyjaciółki czy koleżanki… i to jeszcze pod jej dachem… uh… tragedia.
    Los się kiedyś odwróci i na pewno pożałuje tego, co zrobiła…

    • Maria Alejandra pisze:

      Też wierzę, że wszystko co złe i dobre kiedys do Ciebie wróci, w różnej postaci, w różnej formie, ale wróci.

  4. ~teksanka pisze:

    Wstretne babsko! Niestety to nie taka odosobniona sytuacja, zdarza mi sie ze slysze podobne historie…
    Ale Twoje podejscie pokazuje jakie masz dobre serve (zbyt!). Jestes super!
    Pzdr!

  5. W moim przypadku oboje zasłonili sie alkoholem i nie pamiętam a z biegiem czasu nawet zmieniali wersję wydarzeń…. wciskając mi je. Wszystko sie rozpieprzyło ale winnych nie ma , bo oni twierdzą że winni są wszyscy ……może i są ale i tak mi przykro.

    • Maria Alejandra pisze:

      Często zasłoną jest alkohol jednak to żadne wytłumaczenie, a żeby wybielić siebie trzeba znaleźć innego winnego tak to już jest, przykro to jest zawsze nawet gdy sie wspomina, zadając sobie pytanie, dlaczego? Jednak na to pytanie nikt nigdy nie otrzyma szczerej odpowiedzi, jest wiele wymówek, itp ale nigdy do końca nie będzie to szczera odpowiedź.

  6. Witaj,
    Smutna historia. Dla mnie paskudni są oboje. Nie rozumiem takiej bezmyślnej chuci, braku serca, sama nie wiem jak to nazwać. I podziwiam, że w takiej sytuacji umiałaś pomyśleć o tych małych dziewczynka. Wykazałaś więcej empatii niż ich matka…

    • Maria Alejandra pisze:

      Jakbyś przeczytała mój blog od początku jest tam wiele jeszcze smutniejszych, ale do tematu te małe dziewczynki to była jedyna rzecz która mnie powstrzymała od wyrzucenia jej za kudły na ulicę, jak również od krzyków itp ale tu również były moje dzieci za ścaną więc jakoś musiałam opanowac emocje i zamknąć buzię.

  7. ~jotka pisze:

    Masz rację, nic nie mogło jej usprawiedliwić, a twoją postawę w tamtym momencie podziwiam…

  8. ~Monika pisze:

    Zachowałaś się…. nie wiem nawet jak to nazwać! Ja nie byłabym tak wyrozumiała i „przyjaciółka” razem z mężem wylądowałaby za drzwiami. Jej dzieci bym zostawiła, by mogły się spokojnie wyspać, ale jej nie zniosłabym w swoim mieszkaniu. To straszne! Dla mnie zdrada to najgorsze co może być i nie ma dla mnie znaczenia czy jest tylko seksem czy też uczuciem. Ciężko byłoby mi się pozbierać… Podziwiam Cię! Choć pewnie nie było Ci łatwo, nawet jeśli nie było już między Wami kolorowo.
    P.S.: Miło, że do mnie zajrzałaś! :) a jeszcze milej, że mój blog widnieje w Twoich ulubionych :)

    • Ja teraz też zupełnie inaczej podchodzę do tematu zdrady niż kiedyś i nie wiem czy teraz zachowałabym się równie spokojnie, bo tak szczerze nikt z nas nie wie jak sie zachowa dopoki nie spotka go dana sytuacja. Spodobał mi się Twoj blog dlatego zamierzam go sledzić. A do do mnie poctaj kilka wpisów od początku a zobaczysz sama, że ta sytuacja to był tylko skromny incydent w moim zyciu z ex małzonkiem. Pozdrawiam!

  9. ~Jaga pisze:

    Wyrazy uznania….. Za spokój i opanowanie o 4 rano. Dla mnie zdrada nie ma usprawiedliwienia. To jest nie do wybacZenia.

    • Dla mnie teraz też jest to już grzech niewybaczalny, ale jako młoda, głupia i niedoświadczona cóż postępowałam inaczej kierując się róznymi pobudkami, ale i tak doszłam do tego że taki czlowiek sie nie zmieni i nie warto wybaczać, nawet gdy chodzi o dzieci.

  10. Witaj! Historia, którą opisujesz jest bardzo zagmatwana… nawet nie chcę wyobrażać sobie, co mogłaś czuć widząc swoją „przyjaciółkę” ze swym mężem…to straszne. Wykazałaś się ogromną cierpliwością, gdyż podejrzewam, że ja bym nie wytrzymała. Wyrzuciłabym ją za drzwi, mężowi dała w twarz a dzieciom pozwoliła zostać do rana, no bo cóż dzieci winne? Eh… takie sytuacje dużo jednak uczą. Świetny blog :) Trafiłam na niego latem, jednak wtedy jeszcze nie miałam konta tutaj i nie mogłam pisać, teraz jednak mogę się odsłonić w komentarzu :) Twój blog bardzo kojarzy mi sie z jedną miłą sytuacją z ubiegłego lata… nie wiem nawet czemu. Dodaję do ulubionych i zapraszam do mnie :)

    • Maria Alejandra pisze:

      Dziękuję bardzo na odwiedziny i zapraszam do poczytanie od początku, a wtedy dowiesz się wiele, wiele więcej i dziękuję za zaproszenie na pewno zajrzę do Ciebie.

  11. ~pluca.zycia pisze:

    Widać jak wielkie serce masz, że po pierwsze pozwoliłas jej zostać do rana a po drugie, że po latach Ty byłabyś w stanie choćby dla syna mieć z nią kontakt, czy zapraszać na ważne uroczystości. A to co zrobiła ta kobieta – brak słów. Pozdrawiam serdecznie.

  12. ~leokadia.mocna pisze:

    znasz to powiedzenie : Jak chcesz mieć miękkie serce to musisz mieć twardą d… W tej ohydnej sytuacji byłaś WIELKA … ale jakim kosztem własnym . Współczuję . Osobiście uważam , że kobiety są częściej nielojalne wobec siebie niż mężczyźni. Uważam ,że to jest paskudne . Mimo to w tej zabawie biorą udział dwie osoby i każda jest tak samo winna – i koleżanka i nasz partner . Nie ma więc przebacz . Dlatego stosuję zasadę ograniczonego zaufania i do koleżanek i do partnera . :) Pozdrawiam ;)

  13. ~Don pisze:

    No cóż, piękna mamusiu. Bywa też tak, że najlepsza koleżanka, staje się….jej kochanką :)

  14. ~tess pisze:

    Szkoda, że 2 lata temu nie przeczytałam choćby tego tytułu, może wtedy patrzyłabym inaczej na wszystko, co działo się w moim życiu.Moja córka jechała z moim mężem i swoją klasową koleżanką na zakupy do innego miasta i tak się złożyło, że samochodem którym jechali kierowała koleżanka z pracy męża, bo on i jeszcze 2 osoby jechali na imprezę zakładową. Jej koleżanka zapytała się córki co to za jedna, a córka odpowiedziała w żartach”to taka kochanka taty” i na drugi dzień sprawa się rypła, bo przez przypadek zobaczyłam w jego laptopie zdjęcia jak się zabawiali, usłyszałam od niej chyba powiedziałam w złą godzinę. Romans trwał niestety, jak twierdzi 3-4 lata, ale wg mnie dłużej, widywałam ich w samochodach służbowych, znałyśmy się, ale nigdy nie pomyślałabym, o najgorszym, bo ona miała 3-letnie dziecko, męża i chodziła taka wtulona w niego i była młodsza od mojego pięknego 11 lat. Teraz wiem, że wiek nie ma znaczenia, że znudzone suki i polujący samce nie liczą się z niczym, miał wyrzuty sumienia .. tak twierdził, a robił co robił. Moim marzeniem było w 50-tkę pojechać na Teneryfe, mój brat jest tam co roku, w tym roku wrócił 11 stycznia, ale 50 okazała się życiowym szokiem i od 2 lat nie mogę się pozbierać, myślę, że spełnia się jeszcze moje marzenia, bardzo chce pocałować delfina, nauczyć się malować obrazy i odpocząć..mieć wolną głowę i święty spokój. Notabene dałam 2 szansę, mam faceta o jakim zawsze marzyłam, stara się, ale są czasem wątpliwości i obawy. Ktoś kiedyś porównał zdradę do operacji bez znieczulenia na otwartym sercu i to jest prawda. Jestem już inna dziewczyną, straciłam tę radość wewnętrzną, którą mogłam wszystkich obdarować.Już nie płaczę, nigdy nie byłam rozmazana tłumiłam wszystko w sobie, ale 2014 rok był najgorszy łzy leciały często. Teraz czasem poleci mi łezka jak patrzę na tamtą dawna siebie, taką wierzącą ludziom, która nie kochała siebie, a dobro innych stawiała ponad wszystko.Pozdrawiam i zazdroszczę ciepła, może i ja tego kiedyś doświadczę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>