W poszukiwaniu ojca….

Dodano 6 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Wracając do mojej teściowej od momentu kiedy sie od niej wyprowadzilismy starałam się jak mogłam aby ograniczyć wszelkie kontakty, jednak nie było to łatwe ponieważ mój małzonek nie rozumiał, a może nie chciał zrozumieć jaka jest jego matka. W dwa lata po ślubie postanowił odszukać swojego biologicznego ojca, więc zaczęlismy swoje poszukiwania od USC, tam w akcie urodzenia zupełnym dowiedzielismy się, że mój mąż został uznany przez ojca w kilka lat po jego urodzeniu, to dało nam do myslenia, dlaczego przecież z tego co opowiadała moja teściowa to tata bardzo kochał syna, ale nie mógł byc w Polsce i że jego siostra to przecież też jego dziecko, stało się to dla nas bardzo dziwne (wtedy jeszcze nie wiedzielismy nic o dziecku przebywającym w zakładzie dla dzieci upośledzonych). Poszlismy więc tym tropem do sądu, tam urzędnicy udostepnili nam akta sprawy do wglądu i co się okazało, owszem ojciec uznał syna na sprawie, ale jego siostra to juz inna sprawa to nie jego dziecko, a dlaczego nie został w Polsce, dlaczego zostawił młodą dziewczynę z małym dzieckiem? Otóż fakt gdy była w ciązy z synem musiał wyjechać, wrócił później do Polski chciał zająć się synem i jego matką, ale niestety zaraził się od niej chorobą weneryczną, dowiedział się że już urodziła kolejne dziecko, które gdzieś oddała, dla mojego męża to był szok, przecież mama mówiła zupełnie co innego, jednak nie poruszył tego tematu z matką, a ja nie miałam takiego zamiaru. Po jakimś czasie postanowiliśmy odszukać jego ojca na terenie Niemiec jednak bez skutku, szukając po znajomych dowiadywaliśmy się coraz to nowych rzeczy, ale faktem było że mimo tego wszystkiego co zrobiła moja teściowa on bardzo kochał syna, ale nie mógł się z nim skontaktować bo ona na to nie pozwalała i niestety zmarł bez mozliwości kontaktu z synem. Wtedy mój ex poruszył temat z matką cos tam wymyslała, przyznała się że miała dziecko które oddała bo było chore i ze jego siostra jest innego męzczyzny, choć później i tak wiedzieliśmy że wiele zmysliła z tego wszystkiego, juz nawet nie pamiętam wszystkich szczegółów bo wszystko się mieszało i w sumie co było prawdą tego wtedy nikt nie wiedział. No to może tyle na dzisiaj nastepnym razem przedstawie kolejną sytuację, gdzie moja teściowa dała mi sie dobrze we znaki. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

The following two tabs change content below.
Otagowane:  

6 Responses to W poszukiwaniu ojca….

  1. ~flowers 28 pisze:

    Ładnie nakłamała. Jak mogła zabronić kontaktu ojca z synem. I tak nie dbała o niego jakoś specjalnie mógł zostać z nim. Czy nie? Pozdrawiam wracaj szybko do domu bo tęsknimy :-P

  2. ~jotka pisze:

    Ja już zaczynam się gubić, a jak Ty to ogarnęłaś przez te wszystkie lata… można zwątpić we wszystko.

    • Maria Alejandra pisze:

      Ciężko było dopiero po latach jakoś mi się to wszystko udało poukładać w jakąś w miarę logiczną całość choć i to ne łatwe.

  3. Witam
    Ty piszesz najprawdziwszą prawdę a ja czytam to jak książkę obyczajową :) Zrobiło się dziwnie, bo Twoja teściowa stała się bohaterką( postacią pierwszoplanową) tej książki a ja czytam Twoje wpisy z otwartą buzią ciekawa tego co jeszcze zrobiła moja bohaterka. Wiem, że to negatywna postać ale przecież jej nie znam prócz tego co piszesz o niej Ty. Cały czas myślę o tym dla czego taka była/jest ?
    Moja była suką, bo miała naprawdę ciężkie życie też książkę można byłoby napisać i to w pewien sposób mogłoby wygładzić jej sukowatość. Moja matka traktowała mnie jak śmiecia nikomu niepotrzebnego od najmłodszych lat. Nie mogłam tego zrozumieć, że matka może być taka dla swojego dziecka. Nie utrzymuję z nią kontaktów ale dziś jako dorosła osoba wiem że jej życie nie było proste.
    Zawsze zastanawiam się dla czego ludzie są tacy jak twoja teściowa, moja teściowa, matka mojej matki, moja matka…..itd

    • Maria Alejandra pisze:

      Ja dopóki tak naprawdę nie rozgryzłam mojej teściowej nie znałam takich ludzi, nie chciało mi się wierzyc że tacy ludzie istnieją, a jednak jest ich zdecydowanie więcej niz sądzimy, ja za bardzo ufalam ludziom i wile na tym przegrałam ale cóż uczymy się na błędach choc i tak do konca zycia jeszcze jakieś popełniamy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>