Wspomnienia ze ślubu i wesela mojego pierwszego syna.

Dodano 28 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Tym wpisem chciałabym się z Wami podzielić moimi refleksjami ze ślubu i wesela mojego syna. Fakt miało ono miejsce prawie dwa lata temu, ale piękne wspomnienia pozostały. Niestety niewiele mogłam pomóc młodym w przygotowaniach, ale matka panny młodej stanęła na wysokości zadania, a również młodzi pokazali że są już dorośli. Ja z moim partnerem dotarliśmy do Polski dopiero 2 dni przed terminem więc wszystko już było dopięte na ostatni guzik. W dniu ślubu pojechaliśmy do domu panny młodej, gdzie szybciutko rozpoczęły się przygotowania, moja przyszła synowa zadbała o wszystko, fryzjer dla mam i panie które w ekspresowym tempie robiąc profesjonalny makijaż zrobiły z nas inne kobiety. Młodzi się również przygotowywali, a kamerzysta kręcił się po domu przygotowując dokument z całej imprezy. Błogosławieństwo młodych, oczywiście najpierw rodzice panny młodej, później młodego, no i tu zaskoczenie, zaszczyt i nie wiem nawet jak to nazwać mój syn prosi mojego partnera, aby wystąpił w roli jego ojca, bo nie ważne kto spłodził, ważne jest kto wychował, a jego biologiczny ojciec nie został zaproszony. Poszło gładko i powoli zaczynają się schodzić goście, młodzi przyjmują ich z uśmiechem już coraz bliżej do ceremonii w kościele. Nadszedł czas, jedziemy do kościoła, mój synek czeka przed ołtarzem na  przyszłą małżonkę, która do ołtarza poprowadzi ojciec, a przed nimi mój wówczas 6 letni syn (a chrześniak panny młodej) trzymający w raczkach poduszeczkę z obrączkami. Pięknie to wszystko wyglądało jak i cała uroczystość w kościele, no i oczywiście później zbieranie monet przed kościołem, mnóstwo prezentów i życzeń cudownego życia. Gdy się to wszystko skończyło ruszamy na salę balową, jak to na wsi bywa nie obyło się bez kilku bram przygotowanych przez wieśniaków, aby tylko wpadła jakaś flaszeczka, a również i dzieci miały zabawę bo młodzi przygotowali dla nich czekolady. Dotarliśmy na salę, oczywiście toast, tłuczone kieliszki i obiadek. Mój wzrok przykuły siedzenia przygotowane dla pary młodej i dekoracja stołu w tym miejscu wszystko w 3 kolorach: biały, żółty, niebieski, są to barwy obecnego KS Toruń, toruńskich aniołów czyli naszych wspaniałych żużlowców. Po odśpiewaniu kilka razy standardowego „sto lat” młodzi rozpoczynają swój pierwszy taniec i tutaj totalne zaskoczenie dla wszystkich, nikt nie spodziewał się takiego popisu, pierwsza melodia zwyczajna melodyczna i zwykły taniec, już niby skończyli i tu nagle rozbrzmiewa na środku sali dźwięk telefonu komórkowego, młody odbiera i mówi: „Halo?” w odpowiedzi z głośników na sali wydobywa się odpowiedź: „Kopyta Ci walą” i za moment dźwięki muzyki: „Rudy się żeni”, ( gdzie młody razem ze swoją nowo poślubioną żonką pokazywali jak są szczęśliwi)„Kocham Cię o kochanie moje”,(tutaj młoda wyciągnęła z kieszeni portfel z marynarki młodego i przeglądała zawartość),następnie słowa „a Ty całuj mnie, ja Ci to wszystko dam”, kolejny fragment to „on zimny, on zimny, ona gorąca” ( gdzie ona się do niego tuli, a on ucieka), po tym popisie młody wjeżdża na salę samochodem zabawką przy dźwiękach słów „będę brał Cię, w aucie”, no i standardowo nie mogło zabraknąć słów „Facet to świnia”, gdy już poleciały słowa tej znanej wszystkim melodii zabrzmiały słowa” żono moja, serce moje jak ja umrę wszystko Twoje” (tutaj oczywiście młody przekazywał małżonce różnego typu papiery), później odtańczyli w rytmie Gangnam Style”,i 2 innych nagrań ale szczerze nie znam ich tytułów, następnie poleciały słowa „Daj mi tę noc” i „Nie bądź taki szybki Bil”(chyba nie muszę tłumaczyć zachowania na parkiecie), kolejny fragment to „Ja jestem maczo” i „Gdzie Ci mężczyźni” na te dźwięki z głośników padają słowa Bogusława Lindy „Nie chce mi się z Tobą gadać” na co Panna młoda reaguje natychmiastowa i z wałkiem w ręce w rytmie muzyki Benny Hila goni męża wokół sali, gdy tak sobie ciut pobiegali słyszymy słowa z „Sexmisji” „Kobieta mnie bije” i „poddaję się, dajcie mi wszyscy święty spokój i w rytmie piosenki „Chłopaki nie płaczą” zakończyli pierwszy taniec i rozpoczęło się weselisko trwające do białego rana. Przepiękny prezent młodzi przygotowali dla rodziców podczas tzw.”oczepin”, cudowne bukiety w barwach ich ulubionej drużyny żużlowej, czyli biały, żółty i niebieski i taniec w rytmie muzyki „Cudownych rodziców mam” (Oczywiście w roli ojca cały czas występował mój partner). Zabawa była super jak to na weselach bywa i nic nie zakłóciło spokoju weselników.

To byłoby na tyle starałam się opisać ten pierwszy taniec jak najlepiej umiałam tym, którzy nie znają niektórych tekstów mogę powiedzieć, że wszystko można znaleźć na  https://www.youtube.com/

 

Otagowane:  

LBA kolejna nominacja, zapraszam do zabawy!

Dodano 28 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

LiebsterAward-2

No i super! Druga nominacja do LBA w ciągu tygodnia, oczywiście z miła chęcią odpowiem na pytania, a co za tym idzie wezmę udział w zabawie. Jest mi bardzo miło za to uhonorowanie i bardzo dziękuję
http://zagubiona29.blog.pl
. Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Więc tym bardziej mnie cieszy, że ktoś docenia moją pracę i starania.

Podstawowe zasady zabawy to: Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Pytania od Flowers28:

1. Co napędza Cię do pisania?

Jak zapewne zauważyliście to w moim przypadku to codzienność i nadmiar czasu wolnego, ale również chęć podzielenia się z innymi swoimi przeżyciami.

2. Gdzie chcesz być za 10 lat?

Szczerze, dobrze mi tu gdzie jestem i nie mam zamiaru zmieniać miejsca zamieszkania.

3. Szklanka do połowy pełna czy do połowy pusta?

No raczej do połowy pełna, a od połowy pusta.

4. Czy podoba Ci się polska pod kątem krajobrazu?

Oj bardzo! Polska to piękny kraj z pięknym krajobrazem.

5. Czy facet to świnia Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw..

Biorąc pod uwagę wszystkie aspekty to przydatne „zwierzątko” i czasem można sobie bez niego poradzić, jednak są momenty gdzie bez niego ani rusz!

6. Jesteś szczęśliwa w tym momencie?

Tak jestem szczęśliwa!

7. Jest coś co byś zmieniła w swoim życiu?

Chciałabym mieć moje dzieci bliżej.

8. Ulubione danie?

Moje ulubione danie to golonka po bawarsku z pieczonymi ziemniaczkami.

9. Film na którym się poryczałaś ze śmiechu ?

Oj, kilka ich było choć dawno, dawno jeszcze w kinie na serii „Żandarma”

10. Masz dystans do samej siebie?

Gdybym go nie miała pewnie już dawno bym „popłynęła”

11. Pierwsza myśl po przebudzeniu?

Nie chce mi się wstawać!

 

No wiec teraz kolej na moje pytania do Was moi mili, choć nie będzie to łatwe gdyż już w poprzedniej nominacji miałam z tym problem, jednak coś wymyślę.

1.      Czy sprawia Ci przyjemność pisanie bloga?

2.      Jak spędziliście tegoroczne wakacje?

3.      Jaki sport jest dla Was najbardziej interesujący?

4.      Jaki kanał TV najbardziej lubicie oglądać?

5.      Jak oceniacie facebook?

6.      Kogo lub co zabralibyście na bezludną wyspę?

7.      Piwo, wino czy mocniejsze trunki?

8.      Czy gdybyście mogli przeżyć życie od nowa coś byście zmienili?

9.      Czy waszym zdaniem pomoc państwa dla Polaków jest wystarczająca?

10.  Co byście zmienili będąc na miejscu prezydenta RP?

11.  Czy wyobrażacie sobie życie bez własnych dzieci?

 

No troszkę musiałam się wysilić, aby wymyślić te pytania, ale są, a teraz do kogo je kieruję, czyli moje nominacje.

1.     
https://kasinyswiat.blogspot.com

2.     
https://blaskicodziennosci.wordpress.com

3.     
https://jagatoja.blogspot.com

4.     
http://sama-mama.blog.onet.pl

5.     
http://zzyciawziete2.blogujacy.pl

6.     
http://boja.blog.pl

7.     
http://itakotojestemtu.blog.pl

8.     
http://ooszukanaprzezzycie.blog.pl

9.     
http://jestemnajsilniejsza.blog.pl

10. 
http://wrzosy.blog.pl

11. 
http://annakobieta.blog.onet.pl

 

Oczywiście jak wszyscy zapewne wiecie udział w zabawie nie jest obowiązkowy, ale mile widziany. Zapraszam więc do wspólnej zabawy.

Otagowane:  

# Get Well Darcy # 43 Darcy jesteśmy z Tobą!

Dodano 27 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Dzisiaj raczej nie na wesoło chciałam ten temat ruszyć już wcześniej, ale tak jakoś zeszło, nie wiem ilu z moich czytelników jest fanami czarnego sportu, ale wiem że wszyscy jesteście ludźmi, dobrymi ludźmi i wierzę że będziecie z nami w tym bardzo trudnym momencie dla tego sportu. Na poczatek przedstawię Wam obraz pewnego młodego i bardzo utalentowanego sportowca, nie będą to moje słowa lecz cytaty najtrafniej opisujące tego chłopaka.

Darcy Ward

635728143095280241

„To geniusz, wysłannik niebios. Urodził się, aby ścigać się na motocyklach. To także wspaniały człowiek”

O umiejętnościach…

 

Darcy Ward jest geniuszem. Urodził się po to, aby ścigać się na motocyklu. Wielu zawodników, którzy spędzili lata w szkółkach pod okiem świetnych trenerów, nie potrafi zrobić naparstka tego, co potrafi Australijczyk. On ma wielką lekkość w jeździe, w pojmowaniu aspektów mechaniki. Ma tchnienie Boga, coś jak Ayrton Senna. Kiedy Warda podpatrują wielcy mistrzowie, którzy mają więcej tytułów niż on, nie są w stanie pojąć, jak on balansuje ciałem, jak się ustawia, jak puszcza sprzęgło. Wszystko jest spoza tej galaktyki. Nie można tego objąć umysłem.

O charakterze…

 

To człowiek o gołębim sercu, który nawet w trudnych chwilach – a przecież był zawieszony na 10 miesięcy – potrafił znaleźć jasny odcień życia. Kiedy ktoś mu mówił, że we Wrocławiu zginął Lee Richardson, to on szukał sensu tej śmierci. To człowiek, który ma niespożyte siły, odporność, energię, jest skory do żartów. To gość, który wciąż chce coś robić. Kiedy mówiliśmy mu, żeby posiedział spokojnie w hotelu i zrobił barbecue odpowiedział, że może to zrobić, ale jeżdżąc na deskorolce! To jest twórczy umysł; tym obarczeni są ludzie o niewyobrażalnej dla nas, śmiertelników, skali talentu. Darcy w każdej sytuacji potrafił dostrzec coś niezwykłego.

 

O mistrzostwach świata juniorów…

 

Dwa mistrzostwa świata, które Darcy zdobył, jakby przed chwilą wstał od stołu zjadłszy kromkę chleba z masłem, pokazują skalę jego talentu.

 

O żużlu…

 

Speedway to sport ekstremalny, który niemal 100 lat temu wymyślili Australijczycy… A żużlowcy kochają żużel ponad życie. Ward to wysłannik niebios, ale jak to z nimi bywa są także naznaczeni, podatni, wrażliwi na kaprysy losu. Przesuwają też granicę, jak Marco Simoncelli, który zginął na torze MotoGP pod kołami motocyklu swojego przyjaciela Valentino Rossiego. Sporty ekstremalne udowadniają, że nie ma żartów – takiemu Travisowi Pastranie kręgosłup oderwał się od miednicy! Geniusze pokazują nam jednak rozwój dyscypliny. Ktoś, kto ma dar od Boga i umiejętności nabyte w drodze rozwoju, jest postacią epokową, taką jak Darcy Ward.

 

A teraz może wyjaśnie dlaczego przedstawiłam jego sylwetkę, również słowani innych bo chcąc pisać swoimi słowami i tak musiałabym wszystko powtórzyć.



Darcy Ward doznał urazu kręgosłupa wskutek wypadku, do którego doszło w niedzielnym meczu PGE Ekstraligi pomiędzy SPAR Falubazem Zielona Góra a MRGARDEN GKM Grudziądz. Australijczyk jest przytomny i samodzielnie oddycha.

Niewykluczone, że już w środę Ward zostanie przetransportowany ze szpitala w Zielonej Górze do Wielkiej Brytanii. – Współpracujemy z firmami ubezpieczeniowymi z Australii, aby sprowadzić Darcy’ego jak najszybciej do Wielkiej Brytanii. Darcy jest już po operacji nadgarstka i miejmy nadzieję, że będziemy mogli go przetransportować. Jego stan jest stabilny i pozwala na to – powiedział Mark Lemon, menedżer reprezentacji Australii.

Lemon nie ukrywa, że w Wielkiej Brytanii Ward mógłby liczyć na wsparcie najbliższych. – Chcemy tylko, by był blisko domu. To pomaga, jeśli jesteś w anglojęzycznym kraju. Wiemy, że polskie szpitale są dobre, ale chcemy go z powrotem w Wielkiej Brytanii, aby przebywał w znajomym otoczeniu. Jeśli będzie miał wsparcie bliskich, to wszystko będzie łatwiejsze - dodał menedżer australijskiej reprezentacji.

Lemon nawiązał również współpracę z fundacją „Wings for Life”, która mieści się w Salzburgu. Niewykluczone, że pomoże ona w leczeniu Warda. – Pracujemy z nimi od poniedziałkowego poranka. Byli bardzo pomocni od początku i mają dużą wiedzę w kwestii medycyny. Staraliśmy się znaleźć jakąś pomoc i tak trafiliśmy do nich. Oni pomagają sportowcom z czołówki i są na bieżąco z wszelkimi badaniami i technikami, jeśli chodzi o urazy kręgosłupa – poinformował Lemon.

Nie mogę zebrać myśli, pracować, funkcjonować. Wciąż nie dociera do mnie to co stało się z Darcym Wardem. Jednak nie tylko ja tak silnie to przeżywam. Czytam i wiem, jak bardzo ta tragedia przeniknęła i poruszyła ludzi. Tysiące ciepłych i otwartych serc pełnych wrażliwości, człowieczeństwa, przyzwoitości. Tego, czego w momencie wypadku Darcy’ego zabrakło grupie psycholi, którzy krzycząc obraźliwe słowa pod adresem zawodnika pokazali swój upadek moralny, prymitywizm i brak godności. Ważne, że odwrócił się od nich cały stadion, odwrócili się wszyscy!!!
Darcy jesteśmy przy tobie zjednoczeni bez podziału na kibiców z Zielonej Góry, Torunia czy Leszna. Jest z tobą cała sportowa Polska, cały sportowy świat. Jest z tobą ciepła i szczera energia przekazywana przez młodych i starych, kibiców i zwykłych ludzi, którzy z szacunku do Ciebie wyrażają swój ból, dowody wsparcia okazują przez internet, media czy przychodząc na poniedziałkowe spontaniczne spotkanie pod oknami szpitala, w którym przebywasz.
To ciężkie chwile dla całego środowiska, ale przede wszystkim dla samego żużlowca. Wspaniałego człowieka i niesamowitego talentu. Młodego chłopaka, który za sportową ambicję i chęć bycia najlepszym zapłacił bardzo wysoką cenę.
Jesteś jednym z nas, cząstką każdego sportowca, kibica i zwykłego człowieka. Nie zostawimy cię tak samo, jak ty nie zostawiłeś nas do końca ostatniego biegu. Jesteśmy i będziemy z tobą zawsze.
Głęboko wierzę w to, że medycyna tak bardzo poszła do przodu, że to co niedawno było niemożliwe (przeszczep twarzy czy serca) dziś będzie do zrobienia. Wierzę, że takim ludziom jak Darcy będzie można pomóc.

Otagowane:  

Kamień z napisem LOVE Enej…

Dodano 26 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Nie wiem jak Wam, ale mnie ta melodia tak wpadła w ucho gdy byłam w Polsce choć słowa są banalnie proste i nie jest to zespół spiewający discopolo, to ciut tak brzmi jednak mnie się bardzo spodobał więc prezentuję…

 

Otagowane:  

Moje wakacje w telegraficznym skrócie…

Dodano 25 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Siedzę i myślę, co by tu napisać i nic mi nie przychodzi do głowy, nawet nie wiem jaki temat miałabym ruszyć. Może coś o moim pobycie w Polsce, ale czy był aż tak ciekawy aby pisać, sama nie wiem. Wyruszyłam do Polski 09.072015 roku wychodząc z domu o 10tej rano, samolot do Gdańska mieliśmy o 12,35 więc gdy dotarlismy na lotnisko mozna było sie odprawić, a kolejka była ogromna, a oczywiście mój synuś nie mógł się już doczekać lotu, jednak sprawnie to poszło i idziemy do samolotu, przed nami 5  i pół godziny lotu, czyli totalnej nudy. Moje dziecko niecierpliwie czekało na lądowanie a czas sie dłużył, ale jakoś wytrzymał szczęśliwie wylądowalismy w Gdańsku o 19.05 czasu polskiego, a autobus do Torunia dopiero o 23.15 więc spokojnie komunikacją miejską docieramy na dworzec autobusowy, pogoda byle jaka z nieba siąpi deszcz, a my musimy czekać. Jakoś wytrzymał ten mój synuś choć nie obyło się bez ciagłego marudzenia, a długo jeszcze? W autobusie zasnął od razu więc podróż do Torunia przebiegła wyjątkowo szybko, na dworcu czekała już moja synowa i do domu, szybko jednak położylismy się spać i od następnego dnia już z dziećmi i wnusią rozpoczęły się moje wakacje w Polsce. Warto było przemęczyć się cały dzień aby zobaczyć i uściskać dzieci i moją maleńką ukochaną wnusie, na szczęście nie boi się nikogo więc szybciutko przyzwyczaiła się do obecności babci i nowego wujka w domu. Niestety pierwsze dni pobytu nie dopisały pogodą i więcej czasu spedziliśmy w domu lub na odwiedzaniu rodziny i znajomych. Jak zapewne wszyscy wiecie dość szybko dotarły do Polski upały, a wtedy to juz nawet spacerek z dzieckiem do południa nie był możliwy, tak źle i tak nie dobrze, jednak gdy tylko się dało korzystaliśmy z uroków słońca nad jeziorem, bądź na działeczce w cieniu. Czas zleciał tak szybko, że nawet się nie obejrzeliśmy a czas było wracać do domu, kilka wypadów nad jezioro, kilka wizyt u przyjaciół, odwiedziny dzieciaków i mojego taty, wszystko w jakimś normalnym tonie bez żadnych rewelacji. Synek kilkakrotnie próbował wyjść na podwórko jednak za każdym razem szybko wracał, bo nikogo nie ma, no cóz wszyscy na wakacjach, jednak udało mu się zaliczyć kilka treningów hokeja starszego brata, ślizgawkę na lodowisku, nawet latem się dało pojeździć na łyżwach, ale najlepszą zabawą były odwiedziny u mojej najlepszej przyjaciółki, tam miał kolegę i super zabawę, a ja potrafiłam siedzieć do białego rana i wspominać stare czasy i prowadzić dyskusję na temat obecnych. Super były wypady nad jeziorko podczas pieknej pogody, gdzie wszyscy byli zadowoleni. Oczywiście nie obyło się też bez wizyty na toruńskiej „Motoarenie” stadionie żużlowym i meczu mojej ukochanej druzyny, w jednym z postów opisałam jak to nas burza przywitała na meczu, ale mimo wszystko było super. Ogólne wrażenie w pobytu w Polsce, było super i żal było wracać, zostawiać dzieci i wnuczkę, ale cóż tak to już jest, że wszystko się kiedyś kończy i trzeba było wracać do domu, oczywiście pełne walizy zakupów, w wiekszości artykuły spożywcze, gdyż tutaj nie ma wielu rzeczy, które bardzo lubimy. Tak więc 2 walizy po 20 kg do tego dwie mniejsze o wadze około 10kg moja torebka, laptop i tylko ja i mój 8 letni synek, któremu każda torba ciązyła, na dworzec PKP odwoził mnie mój 21 letni syn, synowa i wnusia i moja super synowa wpadła na pomysł, że może jednak mój syn wsiądzie z nami do pociągu i pomoze mamie dotrzeć na lotnisko przecież te bagaże tyle ważą, no więc chciał czy nie chciał musiał sobie zafundować wycieczkę do Poznania, bo tym razem stamtąd startowaliśmy, oj gdyby nie to moje kochane dziecko to faktycznie bym się zadźwigała z tym wszystkim, bidulek pociąg powrotny miał dopiero około 20tej czyli do domu dotarł około 23 a ja dotarłam na Teneryfę o 22.45 tutejszego czasu (23.45 polskiego) więc tylko godzinę prędzej był w domu niż jak, a przecież on nie opuścił Polski, no ba ale tak to już jest. Gdybym wiedziała, że zechce ze mną jechać pojechalibysmy samochodem i byłoby szybciej, ale cóz wyszło jak wyszło. Na szczęscie wszyscy dotarliśmy do siebie cali i zdrowi, oczywiście najbardziej z naszego przylotu cieszył się mój mały synuś i oczywiście jego tata, czekał już na nas na lotnisku, a z lotniska rzut beretem, bo zaledwie 15km i w domu. Ot tak przebiegły w skrócie moje wakacje w Polsce, może jeszcze opiszę jakieś poszczególne wydarzenia jak mi się cos w głowie ułozy, na dzisiaj już chyba dość. Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!

Otagowane:  

No i wróciłam do domu…

Dodano 22 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Jestem kochani z powrotem, wróciłam do domu po dość długich wakacjach w Polsce spędzonych z rodziną i przyjaciółmi, zal było wracać ale cóz jak trzeba to trzeba. Powoli wrócę do normalnego trybu życia a więc zacznę nadrabiać również zaległości w czytaniu blogów i postaram się systematycznie umieszczać nowe posty, jednak jeszcze nie dzisiaj, zapewne w poniedziałek, od wczoraj próbuję ogarnąć mój dom, bo zapewne sobie wyobrażacie jak mogło wyglądać mieszkanie gdy rządził facet przez tyle czasu i na dodatek pracujący całymi dniami, ale powoli wszystko ogarnę i będzie normalnie, w najblizszych postach opiszę swoj pobyt w Polsce, ale i inne ciekawostki z dawnych i obecnych czasów. Serdecznie więc zapraszam do śledzenia moich wpisów i dziekuję wszystkim którzy są ze mną. Pozdrawiam serdecznie!!!

Otagowane:  

Liebster Blog Award (LBA)

Dodano 21 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Mnie nominowała http://byctwardymtopodstawa.blog.pl  za co serdecznie dziękuję.

Pytanie od Rabel:

1. Twoja ulubiona bajka z dzieciństwa? (Książka lub film animowany)

Bajki raczej w czasach mojego dzieciństwa były słabe, moja ulubiona książka to: „Dżokej Gerlinda”
2. Jak się czujesz w tym momencie?

Czuję się znakomicie.
3. Nierealne marzenie, które chciałabyś, żeby się spełniło?

Dla mnie nierealnym marzenie było mieszkać gdzieś w ciepłych krajach i się spełniło.
4.Twój ulubiony kolor?

Mam dwa ulubione kolory to czerwony i czarny.
5. Codzienna poranna rutyna..?

A to nic nadzwyczajnego, jak większość matek wstać, oporządzić się, wysłać dziecko do szkoły i sprzatanie.
6. Miejsce, w którym chciałabyś się teraz znaleźć, to…?

Gdybym pisała wczoraj to bym napisała Teneryfa, a ze piszę dzisiaj to Toruń.
7. Najdziwniejsza lub najśmieszniejsza rzecz, która ci się przytrafiła?

Wow, tu zagwostaka, ale pamiętam taki numer gdy pewna dziewczyna postanowiła sobie zagrzać jajko w mikrofali i włozyła je tam w calości na 2 minuty, spokojnie sobie wyjęła jednak to co się stało po puknięciu w to jajko to było niesamowite, dosłownie jakby w domu wybuchła bomba, a ściany i wszystko w kuchni było w jajku.
8. Ulubiona książka, to…?

„Przeminęło z wiatrem.”
9. Jaki rodzaj filmów preferujesz?

Historyczne
10. Piosenka, którą ostatnio słuchałaś?

„Kamień z napisem love” ENEJ
11. Kim chciałaś zostać w przyszłości, będąc dzieckiem?

Przedszkolanką.

 

NOMINUJĘ

1. http://liosalfar.piszecomysle.pl/

2. http://ferdydurke55.blog.pl/

3. http://uposledzona.blogujaca.pl/

4, http://konwenanse.blog.pl/

5. http://gabunia76.crazylife.pl/

6. https://zyciecelta.wordpress.com

7. http://paniodbiblioteki.blogspot.com/

8. http://kalinaxa.blogujaca.pl/

9. http://plucazycia.blog.pl/

10. http://loonei.blog.pl/

11. http://bezpukania.blog.pl/

 

Oczywiście wzięcie udziału w zabawie nie jest obowiązkowe :)

 

Moje pytania do was:

1. Co Was skłoniło do pisania bloga?

2. Blogi o jakiej tematyce najczęściej czytacie?

3. Jakie miejsce na świecie chcielibyście odwiedzić?

4. Gdzie chcielibyście zamieszkać w przyszłości?

5. Co myslicie o polskich politykach?

6. Ile waszym zdaniem powinni zarabiać Polacy?

7. Czy Waszym zdaniem 6 latki powinny iść do szkoły?

8. Jak oceniacie polską służbę zdrowia?

9. Czy jesteście zadowoleni z dotychczasowego życia?

10. Co myslicie o moim blogu?

11. Czy przeczytaliscie mojego bloga od deski do deski?

 

Pozdrawiam

Otagowane:  

Egzamin zdany perfekcyjnie!!!

Dodano 12 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

W ramach wyjaśnienia jedną z rzeczy, które zmobilizowały mnie do przyjazdu do Polski był egzamin mojego najmłodszego synka. Otóz rok temu postanowiłam zapisać go do Polskiej Szkoły Internetowej, aby zaczął mówić po polsku. Uczylismy się cały rok, choć chyba mam więcej goniła niz synka to interesowało, ale nie miał wyboru. Cel osiągnięty, dziecko mówi i właśnie wczoraj miał egzamin państwowy, aby skończyć 1 klasę szkoły podstawowej i otrzymać oficjalne świadectwo. Mama chyba była bardziej przejęta niz dziecko, tak zresztą jak wszyscy rodzice, godzina czekania i informacja od nauczycieli, egzamin zdany perfekcyjnie. Czyli od września kontynuujemy naukę i z taką myslą że następny egzamin za rok też będzie tak samo zdany. Jestem dumna z mojego synka, gdyz jak wiekszości moich czytelników wiadomo dziecko mówi po polsku dopiero pół roku, a teraz oficjalnie skończył 1 klasę.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!

Otagowane:  

Ciąża urojona….

Dodano 10 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć historię mojej chrześnicy, a co za tym idzie najmłodszej córki mojej teściowej. Mamy maj roku 2005 zostaję zaproszona na ślub, nie miałam pojęcia że w ogóle panna ma jakiegoś chłopaka, gdyż po rozwodzie już prawie nie utrzymywałam kontaktów z moja teściową, jedynie na urodziny mojej chrześnicy, a to było w sierpniu zeszłego roku, a wtedy to jeszcze o niczym nie było wiadomo. Ślub cywilny jak ślub potem małe przyjęcie, o dziwo w mieszkaniu chłopaka, a w sumie jego rodziców i była to jedna wielka pomyłka, bo nawet na święta w prawie każdym polskim domu jest więcej na stole, zero alkoholu (choć ja nie piję), atmosfera nijaka i dość szybko opuściliśmy  to przyjęcie, jednak kilka chwil rozmawialiśmy no i jakoś tak pochwaliłam się, ze jestem w ciąży. Panna młoda wtedy stwierdziła, że też już planują dziecko, ale jeszcze nie jest w ciąży. Normalne jak się zawiera małżeństwo myśli się o dziecku, ja niestety miesiąc później poroniłam i życie toczyło się dalej. Na początku następnego roku doszły mnie słuchy że moja chrześnica jest w ciąży i jakoś w październiku będzie rodzić, ucieszyłam się jednak sama zajęta własnym życiem nie bardzo miałam czasu aby ich odwiedzić, zbliżał się sierpień i urodziny Doroty i jak co roku chciałam się do niej wybrać, dowiedziałam się że jej małżeństwo się rozpadło, a ona uciekła do mamusi podobno mąż ją bił i znęcał się nad nią, więc chciał czy nie chciał poszłam do domu mojej teściowej. Przyszła matka wyglądała na kobietę w 7-8 miesiącu ciąży, nic nie wskazywało tragedii, mijał czas, mieliśmy już listopad a ona dalej w ciąży, zaniepokojona pytam się teściowej co mówi lekarz, w odpowiedzi słyszę ze się pomylił i termin jest na grudzień. Ja wtedy byłam już w ciąży z moim najmłodszym synkiem, ale nic im nie mówiłam, bo w końcu co ich to obchodzi. Nie odwiedzałam teściowej jednak wiedziałam co się tam dzieje bo jeszcze wtedy moi chłopcy odwiedzali babcię, mijają kolejne miesiące a Dorota dalej w ciąży, spuchnięta, z ogromnym brzuchem, a dziecka nie widać. Zdenerwowana całą sytuacją już w widocznej ciąży udałam się do domu teściowej, w sumie spędziłam tam parę minut bo to co usłyszałam po prostu mnie powaliło z nóg, na moje pytanie czy Dorota w ogóle była u lekarza usłyszałam ależ oczywiście i wszystko jest w jak najlepszym porządku, ale lekarz się pomylił. Ile razy i o ile miesięcy może pomylić się lekarz. Gdy w czerwcu 2007 urodził się mój synuś, a moja chrześnica dalej była w ciąży, nie miałam już żadnych wątpliwości, że to ciąża urojona, już prędzej pytałam się mojego lekarza co zrobić z tym fantem, powiedział mi że tutaj tylko psycholog jest w stanie pomóc, więc nawet nie przekazałam tego mojej byłej teściowej wiedząc, że to i tak do niej nie dotrze. Było mi bardzo żal Doroty, ale nic nie mogłam dla niej zrobić, ostatni raz widziałam ją w sierpniu 2007 ciągle w zaawansowanej ciąży, ona sama nie chciała o tym rozmawiać, według niej wszystko było w porządku. Wyjechałam z Polski, od moich synów dowiedziałam się, że w święta 2007 już nie była w ciąży, że dziecko urodziła się martwe, po 2 latach ciąży, a dziewczyna no niestety pozostała zdecydowanie gruba już do dzisiaj z tego co mi wiadomo. Przez ostatnie 8 lat widziałam ją raz jeden 4 lata temu i z tego co wiem to wiąże się z różnymi facetami, niestety zbyt często zagląda do kieliszka, zaniedbała swój wygląd i wygląda na zdecydowanie więcej lat niż ma, no cóż ja nie umiałam jej pomóc, matka miała ostatnie zdanie i w końcu dziewczyna też była już dorosłą kobietą. Nie mam pojęcia w jaki sposób rozwiązała się ta ciąża urojona, ale wiem jedno na pewno bardzo odbiło się to na psychice i wyglądzie młodej dziewczyny. I takim to sposobem moja „kochana” teściowa zniszczyła życie kolejnemu dziecku.

Otagowane:  

Ja, kochanka męża i moja teściowa….

Dodano 9 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

No taki właśnie temat przyszedł mi do głowy, wczoraj cały dzień spędzilismy nad wodą więc nawet nie chciało się juz wieczorem zaglądać do komputera, ale dzisiaj troszeczkę chłodniej więc jestem. Otóż jak wszystkim moim czytelnikom wiadome jest z poprzednich wpisów, mój ex małżonek miał kochankę a w sumie to nie jedną, ale ta jedna została jego zona i ta jedna najbardziej napsuła krwi i w sumie stała się przyczyną mojego rozwodu. Gdy wspomniałam teściowej o tym ze jej synek mnie zdradza to mnie wyśmiała, gdzie przecieżby nie mógł, pewnego dnia nie wiem skąd i dlaczego zjawił się u mamusi ze swoją kochanicą, ale pech chciał że ja tam byłam i teściowa pokazała co potrafi, nakrzyczała na nią, na niego i praktycznie wyrzuciła na zbity pysk, w tamtym momencie podobała mi się jej postawa, ale oczywiście jak zwykle były to tylko pozory. Ja nie miałam zwyczaju siedzieć długo u teściowej z wiadomych powodów, chodziłam tam tylko ze względu na moje dzieci, a jej wnuki, więc spakowałam chłopaków i do domu. jak sie tego spodziewałam mój kochany męzuś nie dotarł do domu, dzwoniłam do teściów tam też niby go nie ma, ale ja nie odpuściłam i juz nie pamiętam o której godzinie, ale jakoś tak gdy w sumie wszyscy powinni juz spać, poszłam do mieszkania mojej teściowej, nie było daleko, pukam do drzwi no niechętnie mi je otworzono, a dlaczego? Bo mój kochany małzonek spał sobie w najlepsze z kochanką w domu mojej teściowej, a ona próbowała coś tam gadać ale dla mnie było wszystko jasne, zawinęłam się na pięcie i wyszłam. Tak właśnie podchodziła moja teściowa do mojego małżeństwa, do mnie słodko że tak nie można itp, do niej równie słodko, że jaka ja zołza, zw w końcu jej synuś znalazł porządną kobietę. Fałszu i zakłamania nie było granic, a ja wtedy jeszcze starałam się coś uratować bo dzieci, myslałam że robię to dla ich dobra, na szczęście moje i chłopaków ocknęłam się i zaczęłam szanować siebie, a moi synowie w tej chwili nie chcą nawet słyszeć o swoim ojcu, o swojej babci i praktycznie o prawie całej jego rodzinie, na tak wielkim wydarzeniu jak wesele, obecny ze strony ojca był jeden kuzyn chłopaków, jedna siostra męza ze swoimi dziećmi i co mnie bardzo zaskoczyło żona mojego ex ze swoimi dziećmi, ale nie wszystkimi, był jej najstarszy syn z którym mój sie przyjaźni i siostra moich chłopaków, najmłodszy wtedy chyba 9letni został z tatusiem w domu, tak mój syn nie zaprosił własnego ojca na wesele, a na złość zaprosił jego żone z dzieciakami. No to tyle na dzisiaj i pozdrowienia dla wszystkich!!

Otagowane:  

Czy z normalnego dziecka można zrobić idiotę??

Dodano 7 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Chciałabym Wam przedstawić totalną nieodpowiedzialność, aby nie powiedziec głupotę mojej teściowej. otóż jak się orientujecie wśród jej dzieci jest o 5 lat młodsza siostra mojego męża upośledzona w jakis tam sposób, nie chodziła do zadnej szkoły, wykorzystywano ja do chodzenia po zakupy, a nawet żebrania na ulicy, no ale to za mało najlepiej byłoby pozbyc się jej z domu tylko jak to zrobić? A może znajdzie sie ktoś kto ja poslubi? Dziewczyna ze względu na chorobę urodą nie grzeszyła, niestety inteligencji za grosz, gdyż umysł dziecka, a ciało dorosłej kobiety, ale moja teściowa potrafi postawić na swoim. Znalazł się kandydat na męza, wpuściła go do domu, pozwoliła zrobić niepełnosprawnej córce dziecko więc szybko ślub, a potem problemy nikt z tą dziewczyną nie mógł zyć, ona nie nadawała się do samodzielnego wychowywania dziecka, więc oczywiście teściowa bierze dziecko pod swoje skrzydła (rodzina zastepcza), po 3 latach jakimś sposobem córka znowu spotyka się ze swoim męzem i bach kolejna ciąza, więc kolejne dziecko na barkach teściowej, starszy syn był traktowany normalnie, jeśli mozna by tak to nazwać natomiast z młodszego zrobili kompletnego idiotę i tak jest do tej pory. W tej chwili chłopcy mają 25 i 22 lata, starszy zrozumiał kilka lat temu jaka jest babcia i uciekł z tego koszmaru, natomiast młodszy wykorzystywany i sterowany w całym swoim zyciu siedzi tam i robi co babcia karze, aby tylko babcia miała na niego pieniądze. Skończył szkołę specjalną z bardzo dobrymi wynikami, ale co z tego? To całkiem normalny chłopak, a u lekarzy musi grać idiotę, co ten chłopak będzie miał z życia no raczej nic ciekawego to ja nie widze. A gdzie tu ja w tej całej sytuacji, otóż teściowa mając dwóch wnuków pod swoimi skrzydłami nie omieszkała skrzywdzić moich synów, bardzo rzadko zaglądał do nas ale gdy juz była za każdym razem coś ginęło, nawet ciuchy moich chłopaków, zabawki i inne rzeczy, była taka chwila gdzie potrzebowaliśmy pomocy, wystarczył tydzień pobytu mojej teściowej w moim domu, a już w zamrażalce brakowało połowy tego co było, środki chemiczne wszystko się pokończyło, no wolałam już więcej nie korzystać z jej pomocy, bo wychodzi na to że moje dzieci nie potrzebują nic, ale te wnuki które są z nią muszą mieć jak najlepiej kosztem innych. Nie wiem jak tak można, ale tak jest cały czas, dowiedziałam się kilka dni temu, że matka tych chłopców dlatego jest taka bo jak była mała spadła ze schodów i wtedy jej się coś poprzestawiało w głowie, tak babcia powiedziała jej synom ja znam inną wersję i bardziej prawdopodobną, ale cóz jak ktoś non stop kłamie gubi się w tym co mówi…

Otagowane:  

W poszukiwaniu ojca….

Dodano 6 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Wracając do mojej teściowej od momentu kiedy sie od niej wyprowadzilismy starałam się jak mogłam aby ograniczyć wszelkie kontakty, jednak nie było to łatwe ponieważ mój małzonek nie rozumiał, a może nie chciał zrozumieć jaka jest jego matka. W dwa lata po ślubie postanowił odszukać swojego biologicznego ojca, więc zaczęlismy swoje poszukiwania od USC, tam w akcie urodzenia zupełnym dowiedzielismy się, że mój mąż został uznany przez ojca w kilka lat po jego urodzeniu, to dało nam do myslenia, dlaczego przecież z tego co opowiadała moja teściowa to tata bardzo kochał syna, ale nie mógł byc w Polsce i że jego siostra to przecież też jego dziecko, stało się to dla nas bardzo dziwne (wtedy jeszcze nie wiedzielismy nic o dziecku przebywającym w zakładzie dla dzieci upośledzonych). Poszlismy więc tym tropem do sądu, tam urzędnicy udostepnili nam akta sprawy do wglądu i co się okazało, owszem ojciec uznał syna na sprawie, ale jego siostra to juz inna sprawa to nie jego dziecko, a dlaczego nie został w Polsce, dlaczego zostawił młodą dziewczynę z małym dzieckiem? Otóż fakt gdy była w ciązy z synem musiał wyjechać, wrócił później do Polski chciał zająć się synem i jego matką, ale niestety zaraził się od niej chorobą weneryczną, dowiedział się że już urodziła kolejne dziecko, które gdzieś oddała, dla mojego męża to był szok, przecież mama mówiła zupełnie co innego, jednak nie poruszył tego tematu z matką, a ja nie miałam takiego zamiaru. Po jakimś czasie postanowiliśmy odszukać jego ojca na terenie Niemiec jednak bez skutku, szukając po znajomych dowiadywaliśmy się coraz to nowych rzeczy, ale faktem było że mimo tego wszystkiego co zrobiła moja teściowa on bardzo kochał syna, ale nie mógł się z nim skontaktować bo ona na to nie pozwalała i niestety zmarł bez mozliwości kontaktu z synem. Wtedy mój ex poruszył temat z matką cos tam wymyslała, przyznała się że miała dziecko które oddała bo było chore i ze jego siostra jest innego męzczyzny, choć później i tak wiedzieliśmy że wiele zmysliła z tego wszystkiego, juz nawet nie pamiętam wszystkich szczegółów bo wszystko się mieszało i w sumie co było prawdą tego wtedy nikt nie wiedział. No to może tyle na dzisiaj nastepnym razem przedstawie kolejną sytuację, gdzie moja teściowa dała mi sie dobrze we znaki. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Otagowane:  

Powoli czas do domu…

Dodano 5 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Dzisiaj tak tylko szybciutko bez ciekawej historii, ale jutro postaram sie napisać ciag dalszy przygód z moja teściową bo to jeszcze nie koniec jej wyczynów, które zaskakiwały wszystkich. Ale do tematu, tak więc dnia 20.08 wracam juz do domu i bedę miała czas aby nadrobic wszystkie zaległości w czytaniu blogów, bo teraz nie mam na to czasu starałam się choć odrobinę aby choć napisać i odpowiadać na komentarze, ale obiecuję wszystkim że jak tylko wrócę do domu zabieram się za nadrabianie zaległości, zapewne 1 dzień będę musiała poświęcić na sprzątanie w domu, bo jak to chłop sam w domu ponad miesiąc to nie wiadomo czego sie mozna spodziewać, ale i tak bedę miała zdecydowanie więcej czasu niż tutaj. Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!!

Otagowane:  

Problem, gdzie zamieszkają młodzi???

Dodano 4 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Jak to zazwyczaj bywa, odwieczny problem gdzie zamieszkają młodzi po ślubie, przecież dziecko w drodze, muszą mieć odpowiednie warunki. W mieszkaniu  mojej teściowej nie ma miejsca, a u mojego ojca jest więc decyzja zapadła. Tutaj zaczyna się problem, do czasu narodzin dziecka jest w miarę Ok, potem zaczynają się schodki, gdyż mój ojciec się we wszystko wtrąca, zdeterminowana postanawiam zamieszkać u teściowej, błąd, który jednak pokazał mi prawdziwe oblicze tej kobiety. Niby opiekuńcza, pomocna, ale awantury w domu na porządku dziennym, gdy jej mąż wraca z pracy pod wpływem alkoholu ( a zdarzało się to dosyć często), awantura gotowa, wrzaski, krzyki, latające talerze i człowiek w sumie niczego nie winien ląduje za drzwiami, gdyż ten człowiek owszem lubił wypić, ale zawsze był potulny jak baranek, to ona wszczynała awanturę z byle powodu, a sama nie wylewała za kołnierz, minimum raz w tygodniu alkoholowa libacja w domu oczywiście kończąca się awanturą. Jestem w 7 mcu drugiej ciąży, kolejna awantura, tym razem byłam zbyt blisko, mój teść sprowokowany przez wyzwiska zaczyna obrażać mojego ojca, wypominać że mieszkamy z nimi a on sam nawet nie mieszka w dużym mieszkaniu, które stoi puste, nie wytrzymuje i odzywam się w obronie, było nie było mojego taty i….. stała się tragedia, dziecko które nosiłam w łonie zmarło,(pisałam o tej sytuacji dokładniej w jednym z postów) nie wytrzymałam, uprosiłam ojca aby pozwolił mi wrócić do domu. W czasie zamieszkiwania pod jednym dachem z tą kobietą zginęły mi wszystkie kosztowności, ale winny niestety się nie znalazł, straciłam wszystko łącznie z zaufaniem, ale to dało mi do myślenia kim jest ta kobieta, potrafi być aniołem, a z drugiej strony wcielonym diabłem, nigdy nie przyznała mi racji, że winnym śmierci mojego dziecka był jej mąż, zawsze i wszędzie go broniła, a sama jechała po nim jak po psie, wyzywała, biła itp. Tak skończył się dylemat gdzie będą mieszkać młodzi i przygoda z mieszkaniem u teściowej.

Otagowane:  

Mamy problem, synek narozrabiał…..

Dodano 3 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Ot tak tutaj w sumie zaczyna sie moja wielka przygoda z tą kobietą, ale jeszcze wtedy do mnie nie docierało co to za kobieta, choc moja rodzina wyczuła ją od razu, no w końcu to byli dorośli ludzie, a ja 18 letnia gówniara. I stało się, synek narozrabiał więc do mamy, moja dziewczyna jest w ciązy, nie martw się synek wszystko załatwimy jak nalezy. Pierwsze spotkanie tej kobiety z moim ojcem, rany ile bajek ( teraz to wiem), że ona zrobi piekne wesele, że kupi to i tamto i w ogóle, koniec końców kupiła tylko alkohol i kwiaty, garnitur dla syna pożyczony, obrączki wtedy po moich rodzicach bo ona chwilowo nie ma, ale zaraz po ślubie nam kupi. Po co to było obiecywać złote góry skory nie miała nic i tylko tyle mogła dać od siebie. Dopiero po ślubie powoli zaczynało do mnie docierać kim jest ta kobieta, kim jest mój mąż, rany w co ja się wpakowałam, gdybym to wtedy wiedziała, nigdy bym tego nie powtórzyła.

Otagowane:  

Siedem osób, jeden pokój, cos z tym trzeba zrobić…..

Dodano 1 sierpnia 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Tak własnie mieszkała moja teściowa, 7 osób w jednym wcale nie wielkim pokoju w tym niemowle, a na dodatek mieszkanie nie posiadało łazienki, kibelek na korytarzu wspólnie z sąsiadami. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, ze nie sa to warunki do godnego mieszkania, ale to co zrobiła moja bohaterka….. Otóż na scianach wychodziła wilgoć więc trzeba było jej pomóc, moczyła ściany tak mocno, że doprowadziła do spięcia instalacji elektrycznej i groziło to pozarem, wezwane na miejsce słuzby zdecydowały o wyprowadzce rodziny do hotelu, tymczasowo, no to jeden krok do przodu. Teraz trzeba tylko wywalczyc odpowiednie mieszkanie, wyrzucali ja jednymi drzwiami, wchodziła drugimi i tak chyba z trzy tygodnie, mieszkajac w hotelu, wybrzydzała w proponowanych mieszkaniach, bo to, bo tamto, w końcu jednak znalazło się coś co jej się spodobało, 3 pokoje, kuchnia, ubikacja w domu, no łazienki brak, ale z tym umie sobie radzić, więc nie problem. Takim to sposobem dostała od miasta nowe lokum, oszustwem, płaczem ale i stanowczością, w tamtych czasach jeszcze podziwiałam tą kobietę za upartość w działaniu i dążeniu do celu jednak nie przypuszczałam ile złego może uczynic w moim zyciu..

Otagowane: