Podobno pierwsze wrażenie jest najważniejsze?

Dodano 31 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

No to zapraszam na ciag dalszy z życia mojej teściowej…..

 

Z pozoru bardzo miła, poukładana kobieta dbająca o dom, o dzieci jednak to tylko pozory. Dla każdego człowieka, który nie pozna jej bliżej jest tak grzeczna, miła, oddałaby wszystko co może dać i wygląda, że szczera do bólu. Przy bliższym poznaniu okazuje się być zazdrosną jędzą, osobą która zabierze Ci wszystko co masz tak byś tego nie zauważył, osobą która mówi prawdę jak się pomyli, co za obłuda, jak tak można, tego nie rozumiem i właśnie dlatego postanowiłam opisać tę historię, aby nie ufać ludziom tak od razu, aby później nie cierpieć z tego powodu, bo czasem nie można się już cofnąć, czasem na taki krok jest już za późno. Gdy poznałam tą kobietę  z zaciekawieniem słuchałam historyjek, mówiła tak przekonująco że wierzyłam w każde jej słowo, jednak z czasem zaczęłam wątpić, zaczęłam zauważać wady, ale dla mnie było już za późno, gdy dotarło do mnie kim ona jest, jaka jest. W tym momencie była już moją teściową…..

Otagowane:  

Pokręcone drogi ile w tym prawdy???

Dodano 30 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Tak więc w poprzednim wpisie dotarłam do narodzin syna mojej teściowej, co robiła dalej tego tak naprawdę nie wie nikt, podobno zamieszkała z synkiem w jakimś małym mieszkanku w śródmieściu Torunia i pracowała jako kelnerka. Po dwóch latach na świecie pojawia się kolejne dziecko, tym razem dziewczynka, kto jest ojcem nigdy nie udało nam się tego rozwiązać, ale niestety dziecko jest upośledzone umysłowo, nigdy nie będzie w stanie samodzielnie funkcjonować, taka diagnoza lekarzy, dziewczynka trafia do domu opieki sióstr zakonnych i ślad po niej ginie na wiele, wiele lat…. Kolejne dziecko, kolejnego faceta, czy ta kobieta myśli o tym co będzie dalej?? Na świat przychodzi śliczna, zdrowa (???) dziewczynka, a matka co robi, podobno pracuje dalej, jednak gdy dzieci mają 7 i 2 latka trafia do więzienia, a to chyba najbardziej strzeżona tajemnica mojej bohaterki, nigdy tego głośno nie powiedziała, nigdy do tego się nie przyznała, jednak dokumenty mówią co innego. 7letni wówczas syn kończy 1 klasę szkoły podstawowej w domu małego dziecka, gdzie z późniejszych ustaleń (już dorosłego syna) wynika, że spędził tam rok czasu ponieważ matka w tym czasie przebywała w zakładzie karnym, za co tego nigdy się nie dowiemy. Nie jestem w stanie opisać dokładnie całej przeszłości ponieważ nie byłam jej świadkiem, jednak to co sama zaobserwowałam nie jednego może przyprawić o ból głowy i stwierdzenie. Czy ta kobieta kiedykolwiek mówi prawdę???? Najprawdopodobniej mała, śliczna dziewczynka w wieku 3 lat choruje na ropne zapalenie opon mózgowych i od tej pory zaczyna być traktowana przez matkę jak zło konieczne, gdy dziewczynka ma 5 lat na świecie zjawia się kolejne dziecko, tym razem wiadomo kto jest ojcem, partner, a w późniejszym czasie mąż z którym kobieta będzie żyła do końca jego dni. Po kolejnych 4 latach na świecie zjawia się kolejny potomek mojej teściowej, najstarszy syn ma 14 lat i żyje swoim życiem dla matki najważniejsze są te dzieci z obecnym partnerem, a mała chora dziewczynka, traktowana jak popychadło, do szkoły według matki się nie nadaje, do niczego się nie nadaje, ale na ulice żebrać to tak, jak można tak traktować własne dziecko. Mijają kolejne 3 lata, moja bohaterka staje na ślubnym kobiercu, najstarszy syn w towarzystwie dużo od niego starszej dziewczyny, ale on ją kocha więc to w niczym nie przeszkadza, nikt nie patrzy na to że on ma dopiero 17 lat, a ona 29, czym to się kończy, tragedią, dziewczyna zostawia chorobliwie zazdrosnego gówniarza, on targa się na własne życie, wychodzi jednak z tego. Moja teściowa znowu spodziewa się dziecka, jest w 8 miesiącu ciąży gdy osobiści ją poznaję i od tej pory będę w stanie opisać wszystko co jest faktem, a nie tylko zasłyszaną historią jak do tej pory…..

Otagowane:  

Niechciane dziecko, w bardzo trudnych czasach….

Dodano 29 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Brak mi czasu w tej chwili, aby pisać i czytać, czytanie nadrobię po powrocie do domu, a teraz może Was zainteresuje historia mojej ex teściowej, chciałam ja opisać w całkiem odrębnym blogu, ale niestety nie dam rady, czas mi na to nie pozwala, jednak mam juz kilka gotowych tekstów, więc mam nadzieję że Was to zainteresuje, bo kobieta jest nie do podrobienia, na szczęście juz od dawna nie mam z nią nic wspólnego, a własne wnuki nie chcą znać babci, tak jak ojca. Historia jest opisana z boku i nie jestem pewna czy wszystko jest prawdą bo są tu fakty zasłyszane, w nastepnych tekstach będą zasłyszane i przeżyte przeze mnie scenki, ale postaram sie pisać tak aby było jasne co jest prawdą, a co moze nią nie być. No to zapraszam na pierwszą część, czyli tak jak w tytule…

 

Koniec roku 1946 czyli czas powojenny, wojska rosyjskie wycofują się z Polski czyniąc po drodze zło, pewna młoda wdowa z dwójką jeszcze małych dzieci, zostaje zgwałcona czego owocem okazuje się być niechciana ciąża, cóż miała robić?? Postanowiła urodzić to dziecko i tak 12 lipca 1947 roku przychodzi na świat bohaterka mojej opowieści Grażyna, w dokumentach widnieje nazwisko panieńskie matki, a ojciec nieznany. Pomimo okoliczności poczęcia dziewczynka jest całym światem dla matki, która wkłada całe swoje serce w jej wychowanie, jednak dziewczyna chyba odziedziczyła charakter ojca, jest nie usłuchana, nie chce się uczyć, kłamie, oszukuje wszystkich wokół siebie, a jak wiadomo takie zachowanie wiąże się z konsekwencjami. W wieku 13 lat trafia do domu opieki dla trudnych dzieci, matka nie dawała sobie rady z niepokorna nastolatką, może tam sobie poradzą, może tam nauczą ją jak żyć, ale niestety płonne nadzieje, ta dziewczyna jest chyba nie reformowalna,  niczego nie rozumie. Jako 17latka poznaje pewnego przystojnego mężczyzną, który przyjechał z Niemiec w ważnych sprawach do Polski, jako ze sama była ładną dziewczyną, coś się między mini nawiązuje, jakiś romans, a może coś więcej. W wyniku tej znajomości przychodzi na świat kolejne niechciane dziecko, w sierpniu 1965 roku Grażyna rodzi syna, który staje się dla niej ( choć chyba tylko teoretycznie) najważniejszym celem w życiu. 18letnia dziewczyna musi sobie radzić z wychowanie małego dziecka z pracą, gdyż ojciec małego Gerarda nie chce jej pomóc, musiał wracać do Niemiec….

 

Otagowane:  

Wakacje i odpoczynek od wszystkiego…

Dodano 25 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

No są wakacje i ciut Was tu zaniedbałam, ale sami wiecie jak to jest wśród codziennych obowiązków zawsze znajdzie się chwila na poczytanie i napisanie nowego postu, ale wakacje to ja teraz mam chyba od wszystkiego, nie mam czasu na przeglądanie poczty, a co dopiero na czytanie, ale wszystko nadrobię gdy tylko wrócę do domu. A teraz… czas w większości spędzam z dziećmi i wnusią, choc oczywiście musiał być również czas dla znajomych i przyjaciół, bo rodzina rodziną, ale jak się jest raz na rok w kraju to i innych trzeba odwiedzić.  No i tak załiczyłam super impreze u moich przyjaciół, było świetnie grill, zabawa i gadanie do białego rana i oczywiście nie zabrakło alkoholu choć ja z zasady nie piję a zwłaszcza mocnych trunków, jednak wypiłam ciut ale lajtowo za to moja przyjaciółka a lepiej nie gadać troszeczkę poszalała sobie ale przynajmniej było wesoło, ale aby było wesoło musi byc odpowiednie towarzystwo to podstawa. Zaliczyłam też mecz żużlowy na zywo, na naszym pięknym stadionie choc nie obyło się bez niespodzianek, otóż mecz był w niedzielę i dosłownie na kilka minut przez rozpoczeciem meczu zaczęło kropić, a po 2 biegu rozpętała się koszmarna ulewa i wichura łamiąca drzewa, organizatorzy jednak szybko przykryli tor i chwilowo przerwali zawody, no i przyszło nam czekać az przestanie padać, na szczęście siedzieliśmy w takim miejscu na stadionie gdzie nas deszcz nie dopadł, więc czekaliśmy najpierw ąz z nieba przestanie lać, a potem aż doprowadzą tor do jazdy, ale warto było czekać bo nasza druzyna wygrała i to w super stylu. No ot tyle się dzieje, spacerki z wnusią i inne obowiązki pochłaniaja czas, dzisiaj mój mały synek wybiera się z braćmi na lodowisko na ślizgawkę na co dzień nie może jeździć na łyżwach więc trzeba wykorzystać sytuację.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!!

Otagowane:  

Kilka chwil wspomnień…..

Dodano 14 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Dokładnie jutro miną dwa miesiące jak postanowiłam się tutaj zadomowić, wtedy nie myslałam ze znajdę tak wielu czytelników. Owszem przeglądajac blogi widziałam że wiele osób czyta i komentuje, ale czy moja pisanina znajdzie ta siłę przebicia? Nie wiedziała jednak mimo wszystko postanowiłam zacząć pisać, a że jedynym mozliwym dla mnie tematem wartym opisania w tamtym momencie było moje zagmatwane życie, więc od tego zaczęłam, wiele razy zastanawiałam sie nad spisaniem najważnieszych wydarzeń z mojego życia które na zawsze już chyba utkwiły w mojej pamięci jak ciernie, bo fakt jest faktem że najlepiej pamiętam te wszystkie złe chwile, tych dobrych szczęsliwych było o wiele mniej i pouciekały z głowy. Jak wiedzą moi czytelnicy to po latach udręki i smutku moje życie teraz toczy się szczęśliwie, nie moge narzekać, choć jak wszem i wobec wiadomo naród polski jest stworzony do narzekania, jeden na to, drugi na co innego ale każdy musi na cos ponarzekać. Nie jestem wyjątkiem też mi się zdarza ponarzekać na rózne rzeczy choc staram się nie. Teraz jestem w odwiedzinach u dzieci i wnusi, jest super, dzieciaki zadowolone bo mają ciut więcej czasu dla siebie bo babcia w domu, a ja choć przez chwile mogę nacieszyć się wnuczką, bo pewnie następny raz jak ją zobaczę to będzie za rok, będzie wtedy już biegać. Teraz ma prawie 8 mcy jest wesolutka, nikogo sie nie boi, do wszystkich usmiecha, widać że szczęśliwe dziecko, szkoda tylko że pogoda chwilowo byle jaka, ale mam nadzieję ze się poprawi. Na dzisiaj będę kończyć i chciałabym podziękować serdecznie wszystkim moim czytelnikom za zainteresowanie moim blogiem, moją bazgraniną i w ogóle. Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!

Otagowane:  

„Obudź się.” Oddział Zamknięty.

Dodano 13 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Ta melodia ma już wiele lat, ale równie wiele w niej moich wspomnień więc z baraku czasu postanowiłam abyście posłuchali pieknej melodii, przynajmniej ja tak uważam oczywiście każdy może mieć swoje zdanie.

Otagowane:  

Whatsapp. Czy wiecie co to takiego??

Dodano 11 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Witam serdecznie juz z zimnej Polski, doleciałam szczęśliwie choc droga zajęła nam sporo czasu, ale o tym to wiedziałam zanim wyleciałam z domu. Najpierw samolot, później oczekiwanie na Polskiego Busa, a gdy wsiedliśmy dziecko mi padło i spało juz całą drogę. Trochę cięzko bedzie mi się dostosować, gdy słońce świeci w okna od 6 rano (czyli 5 u mnie) a ja sie budzę i nie mogę spać, trochę udaje mi się poleżeć, ale i tak wstaje dość wcześnie, u nas słońce pokazuje się dopiero około 7.30 i tak mniej więcej wstajemy, a tu jest 8 godzina a ja juz twardo na nogach. No ale wróćmy do tematu, miałam pisać o pewnej aplikacji na smartfony o nazwie Whatsapp. Więc jak juz napisałam jest to aplikacja bezpłatna, łatwa do ściągnięcia na każdy ze smartfonów, ale bardzo ułatwia komunikację. Otóż, po zainstalowaniu tego oprogramowania pokazuje nam się kto z naszych znajomych według listy naszych kontaktów posiada ten program, na dzień dzisiejszy wystarczy nam tylko dostęp do internetu poprzez wifi lub dane komórkowe i z tej aplikacji możemy dzwonić, przesyłać wiadomości głosowe, tekstowe, zdjęcia, filmy i wszystko w sumie bez żadnych opłat, oprócz tych które ponosimy za posiadanie dostępu do internetu w telefonie. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że możemy sie połaczyc z każdym kto posiada ten programik bez względu na to gdzie się znajduje, moze byc nawet na końcu swiata, a my się z nim połączymy na jego telefon w taki czy innym sposób nie ponosząc żadnych dodatkowych kosztów, owszem powiecie jest skype i inne programy, a i owszem jest teraz tego wszystkiego bardzo dużo, różne, różniste aplikacje jednak ta wydaje mi się bardzo prosta, przejrzysta i w Hiszpanii jest najbardziej popularnym programem do komunikacji, dzwięki dostosowują się do telefonu i słychać gdy dzwoni, czy przychodzi wiadomość w innych programach często jest z tym problem, próbowałam kilka aplikacji i zdecydowanie ta jest dla mnie najlepsza i polecam do sprawdzenia.

No to na dzisiaj tyle, postaram się zajrzeć do Was na blogi, bo odrobinke cięzko z braku czasu, ale będę musisała go znaleźć. Pozdrawiam i dziękuję wszystkim odwiedzającym mojego bloga!!

Otagowane:  

W oczekiwaniu na samolot…

Dodano 9 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Dzisiaj tylko tak szybciutko kilka słów bo za chwilę muse już spakować laptopa do torby, bo przecież leci razem ze mną do Polski, na telefonie to jestem zbyt ślepa by pisać i czyać, choć jak nie ma innej mozliwości to jakoś sobie radzę, ale strasznie nie lubię. Tak więc walizki przygotowane, kanapki zrobione i teraz tylko ostatnie sprzątanie w domu, aby mój ukochany nie miał za duzo roboty w domu, choć i tak sam po sobie bedzie musiał sprzątać, ale nie pierwszy raz zostaje sam i zawsze gdy wracam mieszkanie jest czyściutkie, więc daje radę. Pozdrawiam wszystkich i odezwę się dopiero jutro. Dzisiaj już będe niedostępna, bo nawet gdybym bardzo chciała to w samolotach nie ma internetu. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i następny wpis juz z Polski!

Otagowane:  

Ciut statystyki chyba nikomu nie zaszkodzi….

Dodano 7 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Dzisiejszej nocy miałam bardzo dziwny sen, a może to nie był sen, sama nie wiem. Otoż śniło mi sie że robie własnie przegląd moich ulubionych blogów i patrząc na staż, wpisy, komentarze i liczniki oczom własnym nie wierzę, ile ludzi zagląda na blogi, postanowiłam więc zrobic taki mały wykaz statystyczny, co, gdzie, ile od kiedy tak więc jak wstałam, ogarnełam się trochę postanowiłam zrobic to co mi się wyśniło, albo wymysliłam we śnie. Poniżej podaje linki do moich ulubionych blogów wraz z danymi, które udało mi sie na nich znaleźć. Osobiście bardzo lubie czytac każdy wpis na tych blogach, choć nie wszystkie jeszcze przeczytałam od deski do deski, bo niektóre z nich mają dość długi staż, serdecznie zapraszam moich gości do odwiedzenia tych blogów są naprawdę ciekawe i warte poczytania, zaglądam jeszcze na inne blogi jednak nie ma na nich żadnych danych (brak licznika) więc mam nadzieje, ze nie obrażą się na mnie te osoby, które nie zostały wymienione na mojej liście, jak tez myslę ze nikt z wymienionych nie będzie miał mi za złe, że go tutaj wymieniłam. Kolejność nie ma żadnego znaczenia.

a1b3.blog.pl stan licznika odwiedzin: 3 001, ilość komentarzy: 71, na blogu od 29 kwiecień 2015

liosalfar.piszecomysle.pl stan licznika odwiedzin: 347, ilość komentarzy: 31 na blogu od  12 maja 2015

ferdydurke55.blog.pl stan licznika odwiedzin: 25 529, ilość komentarzy: 1 092  na blogu od wrzesien 2012

boja.blog.pl stan licznika odwiedzin: 44 363,  ilość komentarzy: 3 144,na blogu od  lipiec 2014

byctwardymtopodstawa.blog.pl stan licznika odwiedzin: 235, ilość komentarzy: 53,  na blogu od 22 czerwiec 2015

uposledzona.blogujaca.pl stan licznika odwiedzin: 9 254, ilość komentarzy: 693,   na blogu od 30 kwietnia 2015

wrzosy.blog.pl stan licznika odwiedzin: 8 443, ilość komentarzy:  548  na blogu od  2 czerwiec 2013

kalinaxa.blogujaca.pl stan licznika odwiedzin:  1 349 474, ilość komentarzy: 6 116,na blogu od  17 czerwiec 2013

konwenanse.blog.pl stan licznika odwiedzin: 79 941 ilość komentarzy: 1 603, na blogu od 3 marzec 2015

annakobieta.blog.onet.pl stan licznika odwiedzin: 23 006,ilość komentarzy:  333, na blogu od 16 marzec 2015

gabunia76.crazylife.pl stan licznika odwiedzin: 120 103, ilość komentarzy: 757, na blogu od 26 stycznia 2015

zagubiona29.blog.pl stan licznika odwiedzin: 513, ilość komentarzy: 61, na blogu od 24 czerwca 2015

plucazycia.blog.pl stan licznika odwiedzin: 1375 na blogu od 6 listopada 2014


https://zyciecelta.wordpress.com
stan licznika odwiedzin: 23 168 na blogu od  17 marzec 2007


https://blaskicodziennosci.wordpress.com/
   stan licznika odwiedzin: 101 234 na blogu od 14 kwiecień 2012


http://paniodbiblioteki.blogspot.com/
 stan licznika odwiedzin: 10 348  na blogu od 16 października 2014

 

 

Moje wielkie gratulacje dla  kalinaxa.blogujaca.pl za 1 349 474 odwiedzin, natomiast
https://zyciecelta.wordpress.com
  gratuluję z całego serca wytrwałości i tak długiego stażu.

 

A teraz może Wy ocenicie jak JA wyglądam na tle tych statystyk, na dzień 07.07.2015 godz. 11.40

Ilość wizyt na blogu: 64 144, Ilość komentarzy: 500, na blogu od 15 maja 2015 no chyba nie najgorzej.

Otagowane:  

Przygotowania do podróży…

Dodano 6 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Jak większość z ludzi w okresie wakacji także sie gdzieś wybieram, jednak mnie czeka dość długa podróż która zajmnie mi ponad 12 godzin. Tak więc juz w najblizszy czwartek lecę z synkiem do Polski, samolot do Gdańska startuje o 12.35 a na miejsce dotrzemy o 19.05 ale to nie koniec podrózy, jeszcze musimy dotrzec do domku, a że nie opłacało się aby którys z moich synów przyjeżdżał na lotnisko skorzystamy z usług Polskiego Busa, a już wyjaśniam dlaczego się nie opłaca: otóż, sam wjazd na autostradę w jedną i drugą strone to prawie 60zł do tego jeszcze paliwo na ok 350km, a bilet na 2 osoby w Polskim Busie kosztował mnie tylko 61zł,. No to reklama Polskiego Busa zaliczona, heheh. Ale wracając do tematu trzeba się jakoś zapakować, a cóż troszkę tutaj trzeba zabrać ale na szczęście mam 2 duże bagaże po 16kg i 2 torby podręczne więc jakoś damy radę. W sumie przez pół roku zbierałam, kupowałam rózności dla wnusi i chłopaków, to się nazbierało, poza tym jakieś tam drobne prezenciki dla każdgo, jeszcze muszę zrobić zakupy spożywcze, bo oczywiście jeden z moich synów tęskni za hiszpańskim specjałem czyli chorizo i jamon serrano, są to najpopularniejsze wędliny czy jak to tam zwał, chorizo dla nie zorientowanych to kiełbasa bardzo podobna do naszej krakowskiej ale z czerwonego mięsa a byc może to przyprawy sprawiają że taki ma kolor, a jamon serrano jest to suszona szynka której przepisu na przygotowanie strzegą hiszpanie jak ognia, również włosi mają swoją. Otóż świńską nogę się suszy, gdzie i jak to nie wiem, jedyne co wiem to minimalny okres suszenia to rok, są nawet takie które są suszone przez 10 lat, jednak te to już rarytas i kosztują fortunę, tylko dla osób z grubym portfelem. Taka cała noga, z tych tańszych kosztuje w sklepie około 50 euro, ale jest wyjątkowo smaczna. No i oczywiście nie może zabraknąc w bagażu owoców morza, fakt że w puszkach, ale różności, praktycznie wszystko tu można kupić i to nie za wielkie pieniądze. Ot i taka mała ciekawostka zabieram też papierosy i alkohol w dozwolonej ilości oczywiście dlatego że tutaj mogę kupić paczkę papierosów za 1-2 euro w zależności od tego jakie, a 1 litrowa flaszka dobrej whisky (np.Jack Daniels) kosztuje około 15 euro. No osobiście nie pije takich trunków jednak są ich miłośnicy,a jak już dojadę do domku to wiadomo że jakąś imprezkę trzeba zrobić. Mój synuś odlicza każdy dzień do wylotu, tak bardzo chce już zobaczyć swoich braci, a w szczególności to bratanicę, jego jedyna i ukochana, bo jak na razie w najbliższej rodzinie jedyna taka mała istotka.

No to pozdrawiam wszystkich wakacyjnie i zaczynam się pakować!!!

Otagowane:  

Słowo „Dziekuję ” to zdecydowanie za mało…

Dodano 5 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Nie wiem jak to się dzieje, że na moim blogu jest prawie 43 000 odsłon jednak chciałabym serdecznie wszystkim podziękować, troszeczke do stworzenia tego filmu natchneła mnie Jotka, zrobiłam jak umiałam, mam nadzieję że Wam się spodoba, w tle jedna z piekniejszych piosenek w języku hiszpańskim pt „Nigdy Cię nie zapomnę”

Otagowane:  

Speedway (żużel) moja pasja, moje życie….

Dodano 4 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Tak właśnie jak napisałam w tytule jest to chyba moja największa pasja, a wręcz w pewnym momencie całe zycie. Od 8 lat niestety mogę tylko oglądać w telewizji, choć udało mi się w tym czasie 2 razy obejrzeć na żywo podczas wizyty w Polsce, a ze w moim mieście rodzinnym jest jeden z lepszych klubów extraligi żużlowej więc wielu znajomych to wielbiciele tego „czarnego” sportu. Oczywiście moje dzieciaki też są zarazone tą pasją i w miarę mozliwości czasowych i finansowych bywaja na meczach, ale zawsze kibicują swojej druzynie. Gdy jeszcze byłam w Polsce nie tylko ogladałam mecz z trybun, ale również byłam jednym z członków obsługi zawodów, więc gdy tylko czas na to pozwalał byłam na wszystkich zawodach, nie tylko extraligi. Najlepszy prezent zrobiłam gościom, którzy przybyli na I Komunię jednego z moich synów, ponieważ po uroczystości w kościele i uroczystym obiedzie wszyscy zostali zaproszeni na mecz ligowy z honorowymi miejscami na trybunie, czyli zaraz przy starcie zawodników. Mój tato, który za młodu bardzo lubił ten sport był tym bardzo wzruszony i zadowolony, że po wielu latach mógł zobaczyc zawody na zywo. Wyjazd z kraju zakończył moją przygodę z żużlem na żywo, ale nie przeszkadza mi to w śledzeniu i oglądaniu zawodów w telewizji (gdyż mam polską w domu). Oczywiście jest to piękny sport, ale zarazem bardzo niebezpieczny, zdarzają się upadki, kontuzje, a nawet wypadki śmiertelne, stadion w moim mieście nazwany jest imieniem jednego z żużlowców, który zginął na torze, a miały być to jego ostatnie zawody w życiu, chciał już zrezygnować, odpuścić i tak nieszczęsliwie były to jego ostatnie zawody…

Tym wszystkim, którzy nie mają pojęcia pokazuję króciutki film, co to jest żużel

Otagowane:  

Jestem na blogu 49 dni czy to mało czy dużo, ale….

Dodano 3 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Tak własnie jestem z Wami dopiero 49 dni, a na liczniku 31 000 odsłon i sama nie wiem jak to mozliwe. Nie pisze cudów, ale tak po prostu od siebie, moje przezycia, wzloty i upadki i tak naprawdę aby zrozumieć niektóre moje obecne wpisy trzeba przeczytać cały blog od początku, a wiadomo nie kazdemu się chce, nie każdy ma czas. Najwięcej wyswietleń miał jeden z wpisów, który nie wiem gdzie trafił ze okazał się wielkim boom i jednego dnia licznik oszalał, kręcił się w zawrotnym tempie, a ja patrzyłam na niego z niedowierzaniem, ale równoczesnie z zadowoleniem, wiekszość komentarzy pozytywna jeden tylko, że wpis bez sensu, tak właśnie bez sensu, ale jeśli ktos nie przeczytał przynajmniej jednego wpisu do tyłu i ten przeczytał pobieżnie mógł tak sobie pomysleć, ale cóż rózni ludzie czytaja i róznie odbierają wpisy, ja do każdego bloga podchodzę indywidualnie, każdy z czytanych przeze mnie blogów ma swoją specyfikę i styl, kazdy pisze o czymś innym i w innym stylu, są blogi o życiu i problemach, są o dniach codziennych, sa takie z przymrużeniem oka na super wesoło i jak na takiego bloga trafi osoba poważna bez poczucia humoru oj to dopiero by było, obraza majestatu zapewne, bo przecież jak można sobie żartować z powaznych ludzi, ano mozna, tutaj mozna wszystko to na co mamy ochotę. Ja z wielką przyjemnościa czytam wpisy na wszystkich odwiedzanych blogach i nic mnie nie zdziwi ani nie oburzy, nawet głupie komentarze, szukanie dziury w całym czy temu podobne. Mam nadzieje, że nie przynudzam, ale chciałabym podziękować wszystkim czytającym moje wpisy za przemiłe komentarze i bycie ze mną, bedę z Wami jak najdłużej i postaram się aby to co zamieszczam było ciekawe i interesujące.

I na koniec dzisiejszego wpisu, kultowe nagranie lat 80, które dla mnie jest jednym wielkim wspomnieniem, ale mimo wszystko jest zawsze na czasie.

Otagowane:  

No to ruszamy na wakacje…

Dodano 2 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Ostatnie kilka dni nie pozwoliło mi na dłuższe siedzenie przed komputerem, no niestety czasami trzeba popracować lub zrobic coś co należy. Otóż dzisiaj rano moi znajomi zmuszeni byli wrócic do Polski juz na stałe (moze kiedys opiszę ich historie pobytu na Teneryfie), więc o 6.00 rano wystartowali promem do Huelva w Hiszpanii, a później samochodem do Polski. Trzeba było pomóc zapakować samochód, ale też nie mogli zabrać wszystkiego co tutaj zgromadzili ze soba z powrotem, co udało im się sprzedać sprzedali, a reszta przypadła mi w „spadku”, ale nie o samą pomoc chodziło trzeba było też się pożegnać, w końcu juz tu nie wrócą, a ja jadąc do Polski jadę do dzieci i wnuczki i nie będzie czasu na podróże po Polsce. Muszę też powiedzieć, ze już mam kupione bilety na samolot i 9.07 lecę z synkiem do Polski, mam tylko nadzieję ze pogoda nie będzie nam za bardzo dokuczała. Trzeba przygotować bagaże, wszystkie prezenty i w ogóle, a trochę się nazbierało przez pół roku, bo ja mam w zwyczaju kupować co mi wpadnie w ręce ciekawego na długo przed planowanym wylotem, a dlaczego to już wyjaśniam, otóż zaraz obok mojego domu jest tzw pchli targ, czynny tylko w niedzielę na którym można kupić dosłownie wszystko za grosze, rzeczy nowe i uzywane, co kto chce, choć fakt że jak się czegoś szuka to najczęściej tego nie ma, dlatego jeśli widzę coś ciekawego to kupuje. W ostatnią niedzielę np. udał mi się kupić za całe 1 euro komplet jeansowy na roczek, spodenki i kurteczka z ocieplaczem odpinanym i całkiem nowe z metką, a ile takie coś kosztuje w Polsce w sklepie? No tego nie wiem bo mnie tam nie ma, ale raczej za 4zł się tego nie kupi, tak więc troszkę mi się wszystkiego nazbierało na szczeście mogę zabrać 2 duże torby po 116kg więc się zabiorę, kiedy wracam? A tego to jeszcze nie wiem, w sumie wszystko zależy od ceny biletów teraz udało mi się kupić bilet w jedną stronę za 375zł na osobę, a standardowa cena to od 700zł w górę za osobę w jedną stronę jednak na krótko przed wylotem często się zdarza, że cena bardzo mocno spada, być może taka informacja Was zainteresuje.

I tak na marginesie w nawiązaniu do wczorajszego wpisu, nie byłam dłużna mojemu partnerowi za tą przepiękną piosenkę i zadedykowałam mu inną, może mniej znaną ale równie piękną, przynajmniej dla mnie

Otagowane:  

Zabiorę Cię właśnie tam…

Dodano 1 lipca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Brak czasu nie pozwala mi chwilowo na dłuższe siedzenie na blogu, ale chce Wam pokazać moją piosenke, którą zadedykował mi mój obecny partner i nawet wtedy nie mysleliśmy, gdzie tam nie marzyliśmy o mieszkaniu w takim miejscu w jakim mieszkamy, a jednak zrobił wszystko co był w stanie zrobić i zabrał mnie właśnie w takie miejsce.

Otagowane: