Czy samotna matka może wychować syna……

Dodano 18 czerwca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Ot, taka włąśnie mysl mi się nasunęła, czy samotna matka może wychować syna na porządnego człowieka, aby nie był tzw. „maminsynkiem”. Powiedzmy, ze mam troszkę w tym doświadczenia, pisze troszkę bo nie cały czas byłam samotną matką, ale jednak byłam i w tamtym momencie miałam do wychowania trzech, a nie tylko jednego chłopaka. Wiem, na pewno nie jest to łatwe każda matka stara się dbać o swoje dziecko, aby nic złego się mu nie przytrafiło, ale nie mozna tylko chuchać i dmuchać zwłaszcza na jedynaka. Mój najstarszy syn był wychowywany razem z ojcem do 14go roku życia i niestety przejął od niego najgorsze cechy charakteru, młodsi juz nie, nie zdążyli poznać aż tak dobrze swojego taty. Zawsze każdego z moich synów od najmłodszego uczyłam tego, że nalezy się dzielić tym co mamy, więc jeśli kupuję np batonika dla dziecka zawsze kupowałam również dla siebie, gdy nie było mnie na to stać i tak kupowałam dwa w obecności dziecka, jeden dla mnie drugi dla Ciebie i jakos udało mi się tak wykombinować, aby synek myslał że mama swojego zjadła a ten następny to już kolejny kupiony. Uczyłam chłopaków samodzielności, aby sami sprzątali swój pokój, aby sami robili sobie kanapki, a przede wszystkim szacunku dla drugiego człowieka i samego siebie. Starałam się być matką i przyjaciółką zarazem, zawsze chętnie wysłuchałam, ale nigdy nie narzucałam swojej woli nawet jeśli chodziło o naukę, cały czas im powtarzałam że uczą się dla siebie nie dla mnie i najważniejsze jest aby zdawali z klasy do klasy bez względu na wyniki, gdyż narzucanie musisz być najlepszy wcale nie wychodzi na dobre. Czasem chłopaki muszą dorosnąć, aby zrozumieć że wykształcenie jest ważne. Moi chłopcy zrozumieli to dopiero jako dorośli, bo sami wybierali takie szkoły byle szybciej skończyć, ale potem wkraczając w dorosłe życie stwierdzili, że brak tego wykształcenia blokuje jakieś drogi, którymi chcieliby iśc, więc nadrabiali i wszyscy zdali maturę i coś tam jeszcze dalej. Ale z czego najbardziej się cieszę to to że są samodzielni, nie trzymają się maminej spódnicy, bo mamusia najlepiej gotuje, bo mamusia wszystko poda itp Sami potrafią utrzymać dom, ugotować, uprać itp Jednak jeśli mają jakiś problem zawsze do mamy, bo mama zawsze znajdzie jakieś rozwiązanie pomoże, a i owszem staram się jednak nigdy nie mówię musisz, zawsze jest tak że ja doradze a Ty i tak zrobisz jak zechcesz, jeśli popełnią błąd i stwierdzą że jednak mama miała rację potrafią się do tego przyznac, ale nie mają żalu do mamy, wiem że mnie kochają i darzą ogromnym szacunkiem i sa moją dumą.

The following two tabs change content below.
Otagowane:  

13 Responses to Czy samotna matka może wychować syna……

  1. Liosalfar pisze:

    Moja mama wychowywała nas sama, jesteśmy z moim bratem baaardzo różni. Brat jest starszy ode mnie o 13naście lat, a mam wrażenie, że nadal jest połączony z Mamą pępowiną :)
    Ale wychowała nas najlepiej jak potrafiła i myślę, że patrzy na nas (tak jak Ty na swoje dzieci) z ogromną dumą :)
    Pozdrawiam

    • Tak właśnie o wiele trudniej samotnej kobiecie jest wychować syna niz córkę, córka ma przykład matki, a chłopcy potrzebują jakiegoś wzorca, kogoś kto im pokaże jak zyć, a matka często gęsto tego nie umie przekazać chocby się najbardziej starała. Na szczeście dla moich chłopaków otrzymali taki wzorzec w pewnym momencie swego życia, choc chwile które przeżyli tylko ze mną nauczyły ich przede wszystkim szacunku do pieniędzy i cięzkiej pracy.

    • ~Cezar pisze:

      Witaj,
      bardzo ciekawy artykuł o wychowywaniu dzieci w pojedynkę. Ja też sam wychowuję syna i wiem co to znaczy wychowywanie. Dobrze postępujesz acz kolwiek wiem jakie to jest trudne.
      Czarek

      • Maria Alejandra pisze:

        Staram sie jak umiem i całe życie się starałam choć to nie łatwe, samotny ojciec pewnie ma jeszcze trudniej, zapraszam do przestudiowania reszty moich wpisów a przekonasz się sam jak to było…

  2. ~flowers28 pisze:

    No i jesteś wspaniałą matką każda taka powinna być. Nie znoszę kobiet które twierdz a ze ich syn to ma mieć kobietę która wszystko za niego zrobi a on wiecznie umęczony po pracy ma leżeć na kanapie i bąki zbijać

  3. ~ferdydurke pisze:

    Mądra kobieta zawsze da sobie radę i wychowa synów , córki – płeć nie ma tu znaczenia na porządnych i normalnych ludzi . Ktoś kto nie radzi sobie sam ze sobą , jest też nieporadny w procesie wychowawczym , nieświadomie przekazuje swoim dzieciom wszystko co sam wie, umie i nie umie . Przecież wychowujemy dzieci nie tylko mówiąc tak rób , a tak nie rób. Jesteśmy wzorem , a dzieci są doskonałymi obserwatorami i natychmiastowo wyłapują wszelkie niezgodności między tym co się głosi a tym co i jak faktycznie się robi . Nie uważam by samotna matka gorzej wychowywała dzieci niż ta będąca w związku . Prawidłowy wzorzec osobowy ojca jest ważny , ale jeśli tatuś ujawnia kiepskie wzorce/ myślę tu o patologi, uzależnieniach itp/ to lepiej będzie gdy mama zajmie się tym sama . Mniej będzie szkody dla dziecka. Wychowałam trzech mężczyzn i każdy jest normalny ,zaradny , wrażliwy i ma szacunek do kobiet . I jestem z nich dumna :)

    • Maria Alejandra pisze:

      No i wlaśnie o to chodzi, aby móc powiedzieć : „Jestem dumna z moich dzieci!” A to że zły tata to żaden dobry przykład to wiem z wlasnego doświadczenia, lepszy wtedy żaden niż taki. Mnie się nie chce słuchac jak co niektóre mamy skarżą się na dorosłych synów, a jeszcze bardziej na synowe, że nie podaje mu tego, tamtego itp. a on biedny przecież sam sobie nie zrobi, ale dlaczego? Bo tak został nauczony niestety…

  4. ~ferdydurke pisze:

    ŻADEN NIE JEST MAMISYNKIEM… :)

  5. szarabajka pisze:

    Te cudowne dzieci, te cudowne mamy :) Ja nie wiem, jak to jest, ale żaden z moich synów nie jest idealny. Czy jestem nich dumna? Czasem tak, a czasem wprost przeciwnie – zdumiewa mnie, jak ich zachowanie różni się od tego, co im wpajałam (czasami to jest zbawienne :) ). To, co widzę na pewno, to przemożny wpływ genów. Jasne, system wartości i takie tam „drobiazgi” pewnie wzięli po nas (wychowywałam ich z ich ojcem), ale już gesty, wybór sposobów rozwiązań problemów, priorytety na życie, to jakby kalka ich przodków, czego nie mogli tak wprost się nauczyć i czego im nikt nie wpajał. Wychowanie JEST bardzo ważne, ale nie decydujące. Inaczej wszystkie dobre matki miałyby dobre dzieci, a tak nie jest. To jest moje zdanie. Można się nie zgodzić ;)

    • Maria Alejandra pisze:

      I oczywiście, że się z Toba zgodzę, zawsze jakieś geny są dziedziczone po przodkach w przeciwnym razie co to byłby za świat? Nawet w najlepszej rodzinie znajdzie się jakas czarna owca jak to się mówi, a dlaczego? Kto to wie, pewnie właśnie za to sa odpowiedzialne geny naszych przodków.

  6. ~sonka pisze:

    Dokładnie te same słowa ostatnio wyglaszalam. Tez przez dlugi czas bylam mama samotnie wychwujaca syna. I teraz zbieram tego owoce. I jestem dumna z tego co oboje osiagnelismy. Bo to byla nasza wspolna praca ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>