Jak się powiedziało A trzeba powiedzieć B.

Dodano 8 czerwca 2015, w Życie codzienne, przez Maria Alejandra

Mój temat moze i ma coś wspólnego z tym co napisze, a może wcale nie, poprostu stwierdziłam ze jeśli napisałam jak przepiegały moje pierwsze 4 ciąże i porody to i napisze o dwóch kolejnych i to juz ostatnich. Tak więc jak już prędziej wspominałam w innym wpisie, gdy mój drugi synek miał ponad 3 lata postanowiłam, że spróbuje po raz kolejny, może tym razem będzie córka, to było moje marzenie i choc w małzeństwie nie było za wesoło zaryzykowałam i sie udało, byłam w kolejnej ciaży, mój mąz nie był zadowolony ponieważ uważał ze to nie jego dziecko, a ja nigdy go nie zdradziłam jednak w tym czasie on juz nie miał skrupułów aby mnie zdradzać, więc sądził sam po sobie, ze jeśli on to robi to ja pewnie też, zostałam sama, nerwy i stres nie sprzyjały ciąży, a mój maz skwitował jednym zdaniem: „Radziła sobie bez balona, to niech teraz radzi sobie z balonem”. Zabolało i to bardzo, takiej reakcji to się nie spodziewałam i gdy już było wiadomo, ze będzie kolejny chłopak mój małzonek zmajstrował sobie córkę z inną (obecnie jego żoną) kobietą. Przytyłam w tej ciązy tylko 6kg (a w poprzedniej 25), jednak dziecko rozwijało się prawidłowo i nie było większych problemów. Na tydzień przed planowanym porodem trafiłam do szpitala, decyzją lekarza aby uniknac problemów i tak nadszedł dzień porodu, choć nic na to nie wskazywało, około godziny 14tej poszłam na inny oddział szpitala aby porozmawiać z moim lekarzem, musiałam pokonać 2 pietra w górę na piechotę, ale spokojnie doszłam i nic się nie działo, jednak miałam pecha lekarz akurat był na sali operacyjne będzie za jakieś 2 godziny, no nic ide z powrotem do siebie. Schodząc w dół poczułam ciepło na nogach, no tak odeszły wody płodowe, więc powolutku doszłam do swojej sali, spakowałam wszystkie rzeczy, wykąpałam się i dopiero gdzieś koło 15tej poinformowałam położną o zaistniałym fakcie, troche na mnie nakrzyczał, ale trudno, badanie i w ciągu 10 minut jestem na sali porodowej, ale tak szczerze nic sie nie działo, jednak po chwili chyba bóle, zacisnełam zęby bo na porodówce była akurat połozna, która nie znosiła kobiet które krzyczą, jakimś cudem zauważyła mój grymas i miłym głosem spytała co się dzieje, odpowiedziałam że chyba zaczęły się bóle, a ona to dlaczego Pani tak spokojnie leży, więc ze śmiechem na ustach powiedziałam jej, że wiem iz przy niej lepiej być cicho, usmiechnęła się i poprosiła młodą połozna o podanie jakiegos leku, nie wiem co to było, ale po 10 minutach mój synek był już na świecie, tak to można rodzić, szybko i prawie bez bólu. Gdy byłam w kolejnej ciąży z moim małym Maciusiem było bardzo cięzko, ale to już wiek dał o sobie znać (miałam 41lat), ostatnie 3 miesiace ciąży w szpitalu pod kontrolą lekarzy, w dzień porodu który nie chciał za bardzo nadejść, lekarz postanowił wywołac akcję, ale nie kroplówkami a balonikiem z wodą, nigdy o tym nie słyszałam no ale jak ma zadziałać. Chodziłam z tym balonikiem ze 4 godziny i powoli, powoli zaczęła się akcja, około godziny 17tej lekarz dyzurny po badaniu stwierdza, że jedziemy na porodówkę, skórcze regularne a rozwarcie pełne więc 15-20 minut i będzie maluszek na swiecie, niestety mój synek był tak uparty że postanowił mnie wymęczyć jak zaden z moich synów, przez 4 godziny męczyłam się w bólach partych, a ten uparciuch zamiast się pchać na świat przy każdym bólu się cofał, ja słabła ale on też, bałam się okropnie o zdrowie i życie mojego synka, nie miałam już siły, a on nie chciał wyjśc, nie było więc innej mozliwości jak cesarskie cięcie i tak też się skończyło, dał mi nie źle popalić, ale za to teraz jest najukochańszym skarbem, fakt najmłodszy z dorosłym rodzeństwem, które go rozpieszcza jak może. Nie wiem czy umiałabym zyc bez moich dzieci, one są dla mnie całym swiatem, dla nich jestem w stanie zrobić wszystko i choć nigdy nie spełniło się moje marzenie o posiadaniu córki, ale za to życie dało mi 4 wspaniałych synów, a na osłodę cudowną wnusie…

The following two tabs change content below.
Otagowane:  

8 Responses to Jak się powiedziało A trzeba powiedzieć B.

  1. pluca.zycia pisze:

    Gratuluję synów, wiem że 3 to już dorośli ale to szczęście, że matka może być z nich dumna cały czas. I wspaniały Skarb ostatni syn, który jest blisko i pewnie daje wiele radości.

  2. ~Luika pisze:

    Ty tez jestes dla nich calym swiatem :))) Jestes cudowna kobieta i wspaniala matka a dla mnie cudownym czlowiekiem :* ale Ty wiesz….. dziekuje za wszystko. Za serce.

  3. ~ferdydurke pisze:

    Gratuluję wspaniałych dzieci … :) Dla mnie też tylko dzieci były moją siłą . Pozdrawiam :)

  4. Dla mnie dzieciaki były i są najważniejsze, są moją dumą i radością, po prostu żyję przede wszystkim dla nich.

  5. ~gabunia76 pisze:

    Faktycznie nacierpiałaś się okrutnie, ale za to masz 4 wspaniałych synów i teraz tylko czekać, jak zaczną rodzić się wnuczki :)
    Szkoda tylko, że synowie z rodzinami są tak daleko od Ciebie, bo jednak rozłąka ogranicza te kontakty.

    • Maria Alejandra pisze:

      No to że moi chłopcy są tacy a nie inni wynagradza mi całe cierpienie i jedna wnusia już jest i mam nadzieję ze nie ostatnia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>